Fascynująca opowieść o tym, jak pewna skromna opiekunka o dobrym sercu, wyprowadza w pole całą rodzinę, detektywa, a co najważniejsze widza. Pamiętajcie, że to Marta najczęściej wygrywała z Harlanem w Go.
to nie spoiler. To jest sugestia żeby bardzo dokładnie oglądać film i przemyśleć to co się obejrzało. Na koniec każdy sam wyrobi sobie zdanie na temat zbrodni i winy.
Przecież ona wymiotowała za każdym razem jak kłamała. Nie wymiotowała jak opowiedziała wszystko Ramsonowi.
Jak to nie. Przecież Harlan przy niej poderżnął sobie gardło. Krew z aorty potrafi sikać na kilka metrów w dal.
Zgadza się. Szkoda że nigdzie dalej w pokoju nie było śladów tego "sikania" jak przyszli obejrzeć wnętrze. Wszystko spłynęło na łóżko, a jedna kropelka przeleciała przez cały pokój i wylądowała na bucie.
Wydawało mi się, że Craig lub któryś z detektywów skomentował, że krew sikała jak należy.
Czy ona wyprowadziła w pole Craiga? Przecież od samego początku wiedział, że w to zamieszana. Mydlił tylko oczy by ogarnąć jak i dlaczego oraz poznać tożsamość zleceniodawcy.
Bardziej chodzi o ostatnią scenę, w której już po zamknięciu sprawy, wychodzi dumnie na balkon z kawusią i kubkiem "My home, My rules, MY COFFEE". Przy takim zakręceniu i zawikłaniu sprawy, ostatnia scena daje nieco do myślenia, nie sądzisz? :)
Wydaje mi się, że ten zabieg może dać do myślenia, czy ona aby się nie zachowywała jak szara myszka właśnie dlatego, żeby wzbudzić jego sympatię. Była dobra i cicha do samego końca, aż zamknął sprawę. Wtedy wyszła sobie na balkon z kubeczkiem i uśmiechem na twarzy.
Oczywiście to mało prawdopodobne, jednak można by było to przeanalizować.
SPOILER.Faktycznie, nie jestem pewny czy wyprowadziła w pole detektywa. Być może tak, wskazuje na to jego "odkrycie prawdy" w pokoju z nożami i w konsekwencji uniewinnienie Marty. Od początku wiedział o krwi na bucie. Zaangażował opiekunkę w poszukiwania wokół domu, jakby chciał dać jej poznać jego punkt widzenia i być może możliwość zatarcia śladów. Nie czuł zapachu wymiocin w samochodzie po tym jak Marta skłamała? Wsiadł sekundę później. Zrzucił planszę do Go, która wydała delikatny raczej dźwięk. Subtelności ale biorąc pod uwagę złożony konstrukt filmu chyba znaczące. "Wiedziałem, że jesteś zamieszana w zabójstwo". Nie widzę jednak w filmie sugestii jakoby miał osiągnąć jakiekolwiek korzyści z błędnego rozwiązania sprawy. Nie znam lub nie potrafię dostrzec motywu działania detektywa na korzyść Marty.
Ja też obstawiam, że Marta to ukartowała, ale właśnie nie rozumiem, dlaczego Blanc się na tym nie poznał, to dziwne. Więc może jednak Marta była niewinna?
Albo druga opcja: była niewinna, ale wizja fortuny zamieniła ją w jędzę i dlatego na końcu w scenie na balkonie ma uśmieszek. Bo tu już liczyła się tylko kasa i utarcie nosa tej rodzince ;p
Nie poznał się na tym bo tego nie ukartowała. Zapomniales chyba o tym, że ona wymiotuje gdy kłamie a przecież wyjawiła wszystko zarówno Ransomowi jak i Blancowi. Marta wiedziała o tym, że rodzinka Harlana jest zepsuta bo jej Harlan o tym opowiadał. Szantażowali ją tym, że ktoś się może dowiedzieć o tym że jej matka jest w USA nielegalnie. Scena z kubkiem prawdopodobnie ma symbolizować to że się już zadomowiła i teraz już ostatecznie jest właścicielką posiadłości i nikt nie ma nic do gadania. Ci co próbowali gadaniem ja nakłonić do oddania spadku stoją właśnie na zewnątrz i będą musieli poradzić sobie sami, tak jak chciał Harlan.
Dla mnie jej postać jest zbyt dobra i cicha. Fakty były takie jak przedstawiono, co nie zmienia faktu, że to przy niej opowiadał o bliskich, o tym, jak źle się zachowują i że należy im dać lekcje. A ona przytakiwała. A że on jej ufał, to mogła łatwo ugruntować jego przekonanie, że należy im się nauczka i to konkretna. Na plan raczej wpadła sam, ale jeśli się wahał, to Marta z pewnością rozwiała wszystkie wątpliwości odnośnie rodziny.
Nie zapominajcie, że w międzyczasie rodzinka na nią naskoczyła, szantażowali wydaniem jej matki, a na koniec jeden z nich usiłował ją zabić. Wyszła na balkon z kubkiem bossa, bo w końcu dom należał do niej, może chciała im pokazać, żeby zaczęli sie z nią liczyć, poza tym i tak chciała im prawdopodobnie pomóc.