Kultowy b klasowy reżyser Cirio H. Santiago bierze się za bary z kinem rape and revenge. Z jakim skutkiem? Moim zdaniem całkiem niezłym. Carla Harris jest świadkiem jak jej mąż ginie z ręki ulicznego przestępcy, gdy próbował on obronić napastowaną kobietę. Po śmierci męża Carla postanawia wyjechać do rodziców. Tam jednak dochodzi do kolejnej tragedii. Rodzice Carli zostają zamordowani, a ona sama ledwo uchodzi z życiem po brutalnym zbiorowym gwałcie. Sam obraz jest bardzo klasyczny i trzyma się wszystkich ram gatunku. Moim zdaniem jednak odrobinę na siłę pojawił się wątek zamordowanego męża. Kobieta nie przechodzi wcale żałoby, a po przyjeździe do rodzinnego miasta zachowuje się jak gdyby nic się nie stało. W małym stopniu buduje to postać, więc równie dobrze reżyser mógł zrezygnować z tego wątku. Dla samego filmu Carla mogła by być rozwódką albo samotną kobietą, która przyjeżdża do rodziców/rodzinnego miasteczka. Tym wątkiem twórcy moim zdaniem zbliżyli swój obraz do filmu "Życzenie śmierci" z tym, że postać Charles'a Bronson'a zastąpiono kobietą. Dalej jednak mamy już typowe kino R&R. Sama scena gwałtu jest odpowiednio brutalna. Jest też krwawo choć brakowało mi więcej nagości. Montaż a la Krwawy Sam. Jeśli jednak przyjmiemy trójaktowy podział filmu z gatunku R&R to tu najsłabiej wypada drugi akt, czyli rekonwalescencja. Tutaj jej po prostu nie ma, a nasza bohaterka niemal natychmiast rozpoczyna swój marsz po zemstę. To naturalnie najciekawszy etap filmu. Naturalnie zemsta to nie jest prosta rzecz i z każdym kolejnym morderstwem będzie coraz trudniej. Scenariusz przy każdej kolejnej "ofierze" Carli będzie coraz bardziej komplikował jej poczynania. Morderstwa są różnorodne i naprawdę ciekawe. Nasza bohaterka będzie musiała zmierzyć się nie tylko z gwałcicielami, ale też z policją i niemal całym miasteczkiem, a z pewnością z jego męską częścią. I choć do tej pory było krwawo to prawdziwą rzeźnię otrzymamy dopiero w finale. Sekwencja u rzeźnika podnosi ten film na wyższy poziom. Twórcy pokusili się jeszcze o epilog, który jak dla mnie wydał się strasznie naiwny i naciągany. Technicznie film stoi na średnim poziomie. Od taki grindhouse. Aktorzy spisali się całkiem nieźle, jednak postacią brakowało głębi. Zwłaszcza widać u głównej bohaterki. Od reszty postaci w tego typu filmie nie wymagam psychologicznej głębi. Zamiast włączać wątek zmarłego męża twórcy mogli rozbudować drugi akt. Nie jest to z pewnością najlepsza produkcja w tym gatunku, ale seans był przyjemny. "Naga zemsta" to solidny grindhousowy produkt, zaś fani reżysera powinni być naprawdę usatysfakcjonowani.
Witaj kolego - mam do ciebie jedno pytanie odnośnie filmu Naga zemsta - możesz napisać mi ile trwa sam ten film (tj. bez żadnych reklam) na kasecie vhs - ja mam ripa, który trwa zaledwie ok. 75 minut! Czy to możliwe, aby tak poucinano ten film? Według filmweb ten film ma długość aż ok. 97 minut!!!
Film oglądałem ponad pół roku temu i szczerze ciężko mi powiedzieć czy widziałem wersję 97 czy 75 minut. Z tego co sprawdziłem istnieje wersja 97 minut, więc Twoja wersja może być ocenzurowana lub niekompletna. Być może również ja widziałem wersję krótszą ale z tego co pamiętam były w niej krwawe sceny.
Postać głównej bohaterki była płaska jak autostrada. Motyw zabójstwa męża, rzeczywiście niepotrzebny. Kobieta w zasadzie chlipnęła dwa razy i przeszła do codziennych obowiązków. Nie widać było po niej żadnej żałoby. Najbardziej mało wiarygodne było jednak, jak każdy facet się do niej lepił... Ja rozumiem, mała mieścina, każda nowa kobita to nowa zanęta, ale aktorka grająca Carlę była łagodnie mówiąc mocno przeciętna - ot, taka zwykła szara mysz, tylko w ładnym wozie, z makijażem i drogimi ciuchami. Nieciekawe ciało i w dodatku wyglądała na więcej lat niż miała. Trudno było uwierzyć, że każdy samiec dostaje na jej widok świra.