1 godz. 40 min.
5,3 87 329
ocen
5,3 10 87329
2 370
chce zobaczyć
4,4 5
ocen krytyków
{"rate":4.4,"count":5}
{"type":"film","id":464040,"links":[{"id":"filmWhereToWatchTv","href":"/film/Nie+k%C5%82am%2C+kochanie-2008-464040/tv","text":"W TV"}]}
powrót do forum filmu Nie kłam, kochanie
  • Wydmin ocenił(a) ten film na: 7

    wszystko Adamczyk,a jak drugie Słońce - Tyszkiewicz, Szapołowska, Orzechowski, Schejbal, Arciuch. Świetny montaż, dobre zdjęcia, ścieżka dźwiękowa dobra, przebojowa (acz, mogłaby być lepsza, bardziej ambitna, co nie znaczy że nie pop), widoki pięknej, może zbyt "galant" Polski - przeurocze. Ja lubię filmy nie w typie waty cukrowej, jak ten, ale przyznaję z respektem - dobry kawał roboty. Dobre wyczucie CZASU w filmie - poszczególne sceny idealnie wymierzone, fotografowane ciekawie (kamera świetnie ustawiona, to szkoła amerykańska - która kiedyś szła śladami polskiej), nawet uszczuplono szczęśliwie budżet zamówieniem helikoptera do zdjęć lotniczych i stosowano kran kamerowy (Amerykanie robią to rutynowo).

    I na koniec powtórzę jak refren - Adamczyk!!!! Ten facet jest w ścisłej czołówce współczesnych polskich aktorów, oby miał oferty od reżyserów najlepszych, oby jak Olbrychskiego kiedyś brano go na Zachód najlepiej do dobrych filmów.

  • Wydmin też ten film uwielbiam że mam go na DVD.

  • Wydmin ocenił(a) ten film na: 7

    Wydmin Po niemal 2 latach powtórnie obejrzałem ten film, i z równym zainteresowaniem, choć podkreślam, nie oglądam komedii romantycznych. Wereśniak wzorował się oczywiście na tego typu produkcjach amerykańskich, ale potrafił to zrobić na bardzo wysokim poziomie, też dzięki znakomitym aktorom. Można by tam poszerzyć scenariuszowy wątek zauroczenia Krakowem, czy bardziej nas przekonać, że Ania miała powody zauroczyć się Marcinem - tak by zrobili Amerykanie - ale przynajmniej Wereśniak przekonał nas do (swojego) świata tej komedii dzięki dobrej reżyserii, dialogom i świetnym aktorom oraz cudownym plenerom i przepysznym wnętrzom, kostiumom - a wymieniłem te czynniki, które u Amerykanów zawsze są obowiązkowe, kiedy u nas niekoniecznie. Owszem, czujemy dystans do nieco sztucznej rzeczywistości takich obrazów, ale to po prostu konwencja gatunkowa. Ostatecznie każdy chyba czasem chciałby pooglądać pięknych ludzi, takież plenery, wnętrza, w sposób naiwny (barani, chciałoby się rzec) rozradować się historią z happy endem, a ponieważ inteligentni ludzie bez dobrych dialogów i artyzmu filmowego i tego nie strawią, więc uznanie dla Wereśniaka, że zapewnił nam konieczne dla wyrobionego kinomana warunki.