Sorry We Missed You

1 godz. 40 min.
7,0 5 387
ocen
7,0 10 5387
4 637
chce zobaczyć
7,2 12
ocen krytyków
{"rate":7.1666665,"count":12}
{"type":"film","id":829368,"links":[{"id":"filmWhereToWatchTv","href":"/film/Sorry+We+Missed+You-2019-829368/tv","text":"W TV"}]}
powrót do forum filmu Nie ma nas w domu
  • None200 ocenił(a) ten film na: 5

    Ricky pracował 26 dni/miesiąc za dniówkę (początkowo 170 potem przejął lepszą trasę za 200 GBP, przy kursie 5,40 zł), co daje ok. 28 000 zł/m. Do tego doliczamy zarobki żony, która też sporo pracowała więc dajmy jej połowę tego 14 000 zł (w przybliżeniu bo chyba jej stawka nie padła w filmie, możliwe że nawet zaniżam). Zatem rodzina dysponuje ok. 42 00 zł/miesiąc budżetu domowego. Koszty życia nie są w Londynie 10X większe niż w Warszawie, lecz ok. 2 krotnie wyższe.

    Zatem niech każdy odpowie sobie sam na pytanie czy WYBÓR pracy jaki dokonał Ricky z żoną nie był wart świeczki, czy ryzykowali w grze o małe czy duże pieniądze i czy przy odrobinie szczęścia po roku takiej pracy mieliby kupę kasy na wkład własny, zgodnie z założeniami (potem zamierzali wrócić do "normalnego" natężenia pacy).

    Bo w komunizmie nie mieliby SZANSY zawalczyć o lepszą przyszłość, lecz ustawili by się w kolejce po jakieś byle jakie mieszkanie po 15 latach. Kapitalizm daje taką szansę. Komunizm to państwowa jałmużna (która jeszcze po drodze gnębi obywateli innymi cnotami reżimu).


  • alexliv ocenił(a) ten film na: 6

    None200 Film jest nieco przesadzony. Z pewnością nawet w państwach wysokorozwiniętych jest wielu ludzi którym się nie przelewa. Jednak sytuacja rodziny przedstawionej w filmie wydaje się niemożliwa w rzeczywistości. Małżeństwo z dwojgiem dzieci pracujące 6 dni w tygodniu po 14 godzin nawet za stawkę minimalną z pewnością będzie w stanie odkładać pieniądze i prowadzić życie na przeciętnym poziomie.
    Film krytykuje kapitalizm w dość przerysowany i przesadzony sposób. W Polsce lat 80. realia życia były znacznie gorsze.

  • rembal ocenił(a) ten film na: 5

    None200 netto czy brutto?
    "Bo w komunizmie nie mieliby SZANSY zawalczyć o lepszą przyszłość, lecz ustawili by się w kolejce po jakieś byle jakie mieszkanie po 15 latach. Kapitalizm daje taką szansę. Komunizm to państwowa jałmużna (która jeszcze po drodze gnębi obywateli innymi cnotami reżimu)."
    Masz kilkanascie albo dwadziescia pare lat, nie? :)

  • None200 ocenił(a) ten film na: 5

    rembal W filmie nie było chyba podane netto czy brutto. Ale nawet kwoty brutto moim zdaniem robią wrażenie.

    "Masz kilkanascie albo dwadziescia pare lat, nie? :)"

    tu musiałbyś pokusić się o rozwinięcie wątku.

  • rembal ocenił(a) ten film na: 5

    None200 Ja wiem czy robią? To trochę więcej niż średnia pensja MID level programisty w Lądku dziesięć lat temu, z tym że tutaj dzielona na czteryi przy dzisiejszych cenach, zwłaszcza nieruchomości. Poza tym, problem chyba polegał na tym, że te 200 funciakow było w zasadzie nie do osiągnięcia - mandaty, kradzieże itp - to co podajesz to był target a nie rzeczywistość.

    Rozwinięcie wątku - nie pamiętasz, tamte czasy znasz tylko z opowieści, i brzmi to tak, jak ta za dużego doświadczenia na rynku pracy też nie miał :)

  • None200 ocenił(a) ten film na: 5

    rembal Średnia pensja w Londynie 2018 roku to 3350 GBP
    40 000 GBP/12 co wynika z:
    https://www.verdict.co.uk/average-salary-in-london-big-citie...

    Bohater filmu zarobił na miesiąc 26dni pracyX200 GBP = 5200 GBP, zatem 155% średniej pensji w Londynie! Co dla osób bez wykształcenia i/lub bez solidnego doświadczenia w "niewyedukowanej" branży jest przecież nie do osiągnięcia. A Bohaterowi się UDAŁO, i w każdej chwili mógł zrezygnować z takiego systemu pracy, który mu to umożliwił.

    Dla porównania średnia pensja w Warszawie dziś to 7000 brutto - z czego 155% daje ok. 11 000 zł. Tyle bohater zarabiałby w Polsce. Wnioski proszę wyciągną samemu czy to mało czy dużo w jego sytuacji edukacyjno-zawodowej. Podkreślam, bohatera należy porównywać " w swoim fachu" a nie do Informatyka, których wynagrodzenia są obecnie najwyższe na rynku acz okupione solidną edukacją.

  • rembal ocenił(a) ten film na: 5

    None200 No właśnie nie zarobił, bo 200 GBP dziennie to byl optymistyczny scenariusz, który do tego nie uwzględnia chociażby kosztów vana, paliwa, mandatów, ubezpieczenia medycznego, dni wolnych, i kar które musiał płacić jak nie miał replacement driver. Innymi słowy - porownujesz dochód z przychodem, a do tego olewasz nakład pracy - facet pracował na ponad półtora etatu, więc nawet w optymistycznym wariancie, licząc 150% pensji - był na tym w plecy.
    Bajer z unskilled labor w gig economy polega na tym, że jako podwykonawcy wszystko ci się spina na papierze, a potem okazuje się, ze rzeczywistość jest diametralnie inna, i właśnie dlatego podejrzewam młody wiek - małe doświadczenie w kontakcie z rzeczywistością ;)

  • None200 ocenił(a) ten film na: 5

    rembal Słowo klucz: SZANSA - bohater miał realną szansę poprawy losu, ale kwestia losowości/negatywnych zdarzeń - to ryzyko, które może ale nie musi wystąpić. Chodzi o to że mandaty, rabunek itp zostały w filmie celowo nagromadzone, żeby wyolbrzymić trudy. Gdyby jednak nie wystąpiły w takiej ilości, to bohater osiągnąłby swój cel ekonomiczny.
    Nie olewam nakładu pracy - extra pensja - extra zaangażowanie. Miał WYBÓR. Jest dla mnie normalne że za 8h/dzień na etacie to się człowiek w życiu extra majątku nie dorobi. Zwiększasz wysiłek, podejmujesz ryzyko - masz SZANSĘ (całkiem realną, uważam) dojść do niezłych pieniędzy w naprawdę wielu branżach. Bohaterowi się nie udało, wielu się udaje - GIG nie dla każdego, wiadomo.

  • rembal ocenił(a) ten film na: 5

    None200 Ale te negatywne zdarzenia zawsze występują, i częścią kalkulacji w gig economy ze strony zleceniodawcow/posredników jest właśnie przerzucenie ryzyka na wykonawców, którzy najczęściej nie są jego świadomi.
    No właśnie olewasz nakład pracy, bo w sytuacji kiedy w przeliczeniu na godzine zarabiasz mniej niż na etacie, a tracisz benefity i siatke bezpieczeństwa - to znaczy że wybór był zły, nie mówią już nawet o problemie monopsonii jeśli idzie o gig economy.

  • None200 Zrozum, że nie miał wyboru, bo w tym zawodzie nie ma alternatywy: umowa o pracę albo zlecenia.

  • None200 ocenił(a) ten film na: 5

    Adam_Marek_2 Mógł pozostać/pracować w innej branży (bohater wspominał, że robił co najmniej w kilku, w tym budowlanka/wykończeniówka), ale za NIŻSZĄ pensję. Zdecydował się jednak podjąć RYZYKO za sporo wyższe zarobki na kontrakcie B2B, ale z ciężką harówą i ryzykiem utraty paczki/mandatów itp. Miał zatem WYBÓR. Skorzystał z niego, nie wyszło - teraz może wrócić do zwykłej mniej płatnej pracy na etacie. MOGŁO jednak wyjść i osiągnąłby swoje cele. Kapitalizm umożliwia pole manewru. A ze swojej strony ja polecam minimalizm i czerpanie satysfakcji życiowej z rzeczy małomaterialnych - tyle że nie odmawiam innym możliwości "dorobienia" się dużo/szybko. Niech każdy wybiera swoją drogę. Bohater filmu wybrał drogę nie dla siebie, teraz zapewne wybierze inaczej.

  • None200 ocenił(a) ten film na: 5

    rembal "Rozwinięcie wątku - nie pamiętasz, tamte czasy znasz tylko z opowieści, i brzmi to tak, jak ta za dużego doświadczenia na rynku pracy też nie miał :)"

    Nie zgadzam się z tezą, iż monopol na wiedzę o PRLu mają jedynie osoby urodzone w "dawnych czasach". Już samo tylko kino moralnego niepokoju poddaje gruntownej wiwisekcji patologie społeczno-gospodarcze realnego socjalizmu - pierwsze z brzegu:
    https://www.filmweb.pl/film/Spok%C3%B3j-1976-9703
    https://www.filmweb.pl/film/Przyj%C4%99cie+na+dziesi%C4%99%C...
    https://www.filmweb.pl/serial/Alternatywy+4-1983-33998
    i ogólnie:
    https://www.filmweb.pl/person/Krzysztof+Kie%C5%9Blowski-250
    https://www.filmweb.pl/person/Stanis%C5%82aw+Bareja-333

    Już nie wspominając o pracach naukowych przecie. A co najważniejsze - Zachód nie musiał zbrojnie obalać Bloku Wschodniego - implozja nastąpiła od środka, z przyczyn stricte gospodarczych... Niech to zatem wystarczy za komentarz.

  • rembal ocenił(a) ten film na: 5

    None200 Mają monopol na wiedzę z pierwszej ręki, a tego nic nie zastąpi. Próba nauczenia się tego z kina jest trochę jak podejście do ładowania na lotniskowcu po trzech seansach top gun z rzędu.

  • None200 ocenił(a) ten film na: 5

    rembal Będąc precyzyjnym: mają monopol, na SWOJĄ historię życia, ale o każdym przejawie PRLu nikt z własnego doświadczenia wiedzy mieć nie będzie. Stąd warto brać pod uwagę skumulowane doświadczenie całego pokolenia wyrażone MIĘDZY INNYMI w powyższych filmach (nota bene nakręconych w PRL właśnie z własnego doświadczenia reżyserów) . Nadto wspierać się innymi źródłami (opracowania naukowe, ekonomiczne, polityczne, historyczne itp.).
    Zresztą zaznaczyłem, że kino to tylko przykład - stosując zwroty "Już samo tylko kino..." i "Już nie wspominając o pracach naukowych...".

    Odnoszę wrażenie, że nie dążysz w tej rozmowie do konsensusu, łapiesz za jedno słowo wyrwane z kontekstu i zdajesz się twierdzić rzeczy zgoła absurdalne , iż tylko świadectwo ludzi z epoki jest jedynym sposobem do oceny epoki (sprowadzają do absurdu: nie analizujmy średniowiecza bo nikt z tamtych czasów dziś nie żyje itp.).

    Dlatego na tą chwilę dziękuję za rozmowę.