Sierra, escort... Jaka to różnica

Nie wiem czy budżetu nie starczyło, czy co.

Cały film jeździli białymi escortami kombi, a na koniec pali się sierra kombi...

1
  • Tak jakby to było najważniejsze. Jakby miało choć minimalny wpływ na treść filmu. Że niektórym w ogóle chce się szukać takich szczegółów zamiast oglądać i skupić na tym, co twórca chciał przekazać.

    • Nie wiem po jaką cholerę w ogóle odpowiadasz na ten komentarz, jak nic z niego nie rozumiesz.

      Może to nie jest bardzo istotny element filmu, ale widoczny. Nie znaczy, że pod tym kątem oglądałem cały film i nic innego mi z niego nie zostało. Ale jest to widoczne jeśli ktoś chociaż trochę się zna na samochodach. Dla kogo innego byłoby to to samo co powtórzenie ujęcia tego samego miejsca, gdzie raz jest Azjata, a raz Murzyn.

      Chyba że Twój mózg jest na tyle niezdolny do ogarnięcia większej ilości szczegółów, że przy skupianiu się na tym, co twórca chciał przekazać żadnych niedociągnięć nie widzisz. Chciałbym tak - wtedy każdy film mógłbym oceniać na 10/10 jako arcydzieło kina...

      • Są filmy, w których tę samą rolę grają inni aktorzy, bo jeden z jakichś względów zrezygnował, więc żeby dokończyć film wzięto drugiego. Każdy bez trudu różnicę zobaczy, a nikomu specjalnie to nie przeszkadza, by film ocenić wysoko, bo pod względem treści na to zasługuje. W wielu filmach wojennych często amerykańskie czołgi wykorzystano, by udawały niemieckie. I co z tego? Od razu to ma dyskwalifikować film? W teatrze jakich rekwizytów używają, często w ogóle nie przypominających tego co mają przedstawiać i nikomu to nie przeszkadza.
        Trzeba mieć odrobinę wyobraźni i nie analizować dupereli, z których nic nie wynika.

        • Nie o to mi chodziło i widzę, że dyskusja nie ma sensu, bo się uczepiłeś/uczepiłaś po to, żeby ciągnąć wątek, który sam wymyśliłeś/wymyśliłaś, niemający nic wspólnego z moim komentarzem.

          Mam zrobić milion wątków pod tym filmem z tym co mi się podobało, a co nie?
          Najpierw było, że "tak jakby to było najważniejsze" - nie było, nigdzie nie powiedziałem że jest.

          Teraz "trzeba mieć odrobinę wyobraźni i nie analizować dupereli" - wyobraźnię mam i nic nie analizowałem.
          Albo - "od razu ma to dyskwalifikować film?" - kto mówił o dyskwalifikacji? Tak, ocenę dałem 4/10 bo dali inny samochód do ujęcia kaskaderskiego. Serio?

          Nie mam zamiaru rozmawiać z kimś, kto do każdego zdania przypisuje mi intencje względem danej wypowiedzi, których nigdzie nie było.

          • Może nie chciałeś powiedzieć czegoś, co, chcąc nie chcąc, powiedziałeś w swoim komentarzu. I dlatego wyraziłem swoją opinię. I tyle. Pewnie, że nie ma sensu dyskutować w różnych językach.

            • Doszliśmy do jakiejś zgody ;)

              Po prostu nie rozumiem tego, że nie można nic w internecie powiedzieć, żeby od razu nie było, że to jest czepianie się dupereli, bla bla. Kiedyś napisałem pod Sherlockiem Holmesem, że od Parlamentu do Tower Bridge w Londynie jest około 45 minut, a w filmie nie było takiego wrażenia, wyglądało jakby to zajęło tylko 5 minut.

              I od razu masa komentarzy, że może wędrówkę Frodo też mieli nakręcić w filmie długim na miesiące.

              A nie o to chodzi. Nic nie poradzę, że zwracam uwagę na detale. Ale nie czepiam się jakoś szczególnie i w zasadzie mi wszystko jedno, ale nie rozumiem czemu pod każdym takim komentarzem wszyscy od razu przyjmują postawę obronną, jakby wytknięcie czegokolwiek było od razu szukaniem dziury w całym.

Zgłoś nadużycie

Opisz, dlaczego uważasz, że ten wpis nie jest zgodny z regulaminem serwisu:
Ostatnio odwiedzone
wyczyść historię