Widziałem kiedyś film pt. "Straszny Film 2". Cechował się równie żenującymi i prymitywnymi dowcipami jak "Nie zadzieraj..." i równie często wszystko sprowadzało się do dowcipów o seksie - ujętych poprzez najgorszy i najbardziej prymitywny pryzmat. Zastanawiam się nad kondycją psychiczną i poziomem tych, którzy są tym filmem zachwyceni. No ale cóż - niektórzy budują swój światopogląd poprzez lekturę "Faktu", więc czemu się w sumie dziwić...
A niektórzy lubią zwałe beke etc. Film strasznie luzacki mający 'inne' poczucie humoru podobne do angielskiego!
Uwielbiam takich upraszczających palantów. Jak ktoś lubi Zohana to jest czytelnikiem Faktu.. no bombowo to rozkminiłeś.
Film na poziomie każdej innej komedii z Sandlerem, czyli czysty komizm i happy end. Tego jako jego fan oczekuję i to otrzymałem w tym filmie.
naprawdę ciekawy temat, lepsze to niż kolejna komedia o studenckiej popijawie i wyrywaniu lasek haha nudy... Tu mamy pasjonującą walkę dobra ze złem w stylu amerykańskim w tonie wschodnim. Fajna, ciekawa mieszanka. MOja ocena to 7,5/10
Nie masz co porównywać "Strasznego filmu" do Zohana. To dwie różne bajki. Humor, mimo że tematyka ta sama, jest wyraźnie odróżnialny i dużo lepszy, bo w przeciwieństwie do "Strasznego..." zabawny.
Pierwsza pozycja to byle jaka składanka parodii różnych horrorów, w Zohanie już masz opowiedzianą sensowną historię ukrywającą w sobie wiele mądrości i prawd życiowych.
Moim zdaniem bardzo kiepska komedia. Ma bardzo dobry początek i do mniej więcej ciut wiecej niż środka filmu jest na poziomie (jak na komedie) 7/10. Końcówke przemilcze.........bo trudno to w jakis sposób zcharakteryzować. Film całkowicie zrozumiałem (co się dało) i wystawiam 5/10