Film, który miał być chyba z założenia połączeniem boratowskiej przenikliwości, absurdu Nagiej broni (itp) i czegoś tam jeszcze okazał się mieszanką dosyć trującą... brak pomysłu na nowe gagi i rozwiązania scenariuszowe. Wszystko co w tym filmie się znajduje, jest kopią już przez kogoś zrealizowanych pomysłów, niestety tutaj w zdecydowanie gorszej wersji.
Jedyne co w tym filmie pozytywne to przesłanie, że Palestyna i Izrael mogą się pogodzić (niestety jak zwykle tylko w Ameryce). Skłamałbym jeśli napiszę, że w tym filmie nie ma kompletnie nic - no ale powiedzmy sobie szczerze 2-3 (bez rewelki, ale śmieszne) dowcipy na cały film to trochę za mało jak na komedię...
pzdr!