Niezły ale

zakończenie zepsuło mi cały film. Jak dla mnie te zakończenie jest po prostu nie do przyjęcia. Cała końcówka jest jakby zaprzeczeniem tego co działo się wczesniej, zaprzeczeniem dokonanych wyborów. I tak wlasnie zaprzecza sobie pod koniec filmu każdy z trójki głownych bohaterów.

29
  • Rzeczywiście psychologicznie jest niezbyt uzasadnione. Ale Redford się ładnie zachował na sam koniec dając jej pretekst. I wydaje mi się, że Demi wiedziała, że kłamie, o czym świadczy cała scena... Dziwne tylko, że wybrała tamtego. I słaby dobór w filmie aktorów- postawcie przed jakąkolwiek kobietą żywego, realnego Redforda jak był młodszy ( ten 1 mln $ nawet by nie był potrzebny... ;) ).

    • "Psychologicznie niezbyt uzasadnione" możesz rozwinąć tą myśl? Bo już autor tematu nie raczył podać argumentów, a ja jestem ciekawa dlaczego to zakończenie tak Was ubodło.

      • dlaczego? bardzo proste: Jestem tylko jedną z wielu, więc za jakiś czas pewnie i tak mnie wymienisz, więc dam ci jeszcze buzi na pozegnanie, i wracam do męża, bo to rozsądniejsze.
        nie wazne czy klub milionerek istniał, czy nie. Diana zdradziła męża i nie miała zamiaru wracać.

      • Ponieważ zakończenie jest według mnie nierealne, właśnie owe zakończenie w mojej opinii sprawia ze film jest naciągany, tak ja napisałem zaprzeczanie samemu sobie przez każdego z głównych bohaterów: ona chcę wrócic, on jej daje pretekst a on ją przyjmuje z powrotem chociaz troche wczesniej wszystko inaczej wyglądało. Rzuciła męża dla starego milionera i było jej z tym dobrze a potem ni z tego ni z owego znowu chce do niego wrócić a już kompletnie irytujace mnie i nielogiczne było postepowanie harrelsona chociaż żona go rzuciła to on oddaje czy nie wiem jak to inaczej okreslic pieniadze za które wczesniej ją oddał. Gdzie tu sens?

        • dla ciebie nielogiczne, dla innych logiczne (choć ten film jest o emocjach, a nie logice). Na ekranie widać, że mimo że jest jak piszesz "jej dobrze" ze starym milionerem, to coś ją jednak gniecie w głowie. Świetnie zagrane przez Demi Moore. Wydaje się, że cały czas z tyłu głowy chodzą jej myśli o swoim byłym, czuje że nie jest tu gdzie być powinna, że nie tak miało potoczyć się jej życie, że jednak kocha tamtego. Moment w którym, Woody Harleson kupuje tego hipcia jest takim jakby oczyszczeniem. Zburzeniem tej bariery, która powstała między nimi w chwili przyjęcia pieniędzy. Nagle pieniądze przepadają, nie ma ich, pada bariera. Ona widzi, że Woody naprawdę bardzo ją kochał i jest w stanie za nią oddać wszystko co ma. Myślę, że kobieta by zrozumiała o czym piszę, oczywiście nie pusta jak bęben.

          • To co piszesz ma sens zwlaszcza jesli ktos kieruje sie emocjami a w tym filmie faktycznie tak jest ale.... harrelson oddał ostentacyjnie pieniądze i mimo wszystko nie mógł byc pewien ze zona do niego wroci wiec mógł nie miec nic ani kasy ani kobiety dalej jesli by tych pieniedzy nie odał za takie pieniadze mógl miec wiele kobiet a co wybral pokazanie zonie ze forsa nie ma dla niego znaczenia co bylo bardzo nie praktyczne bo wybral brak posiadania czegokolwiek czyli ubóstwo i samotnośc. W sumie mozna tez patrzec pod tym katem ze demi do niego wrocila z poczucia winy własciwie a nie z miłosci no bo wlasciwie dlaczego od niego odeszla i to jeszcze do człowieka ktory ja kupił jak dziwke. A wróciła bo moze tak jak mówie mogła poczuć sie winna ze zostawila go. Oczywiście w filmie wszystko to takie romantyczne i wspaniałe (zyli długo i szczesliwie i milość zwycieża wszystko) takie to nierealne.

            • Realne zakończenie byłoby jakby została sama. Powiedzmy szczerze żadne zdrowe nowe uczucie nie urodzi się z takiej propozycji, w końcu Redford ją wykupił od męża i to że potem szczerze ją pokochał nie ma nic do rzeczy. Z drugiej strony mąż okazał się słaby i przyzwolił żonce na romansik w zamian za kasę. Na końcu każdy z nich pozostał z moralnym dołem. Ja na miejscu głównej bohaterki wybrałabym siebie, bo żaden z panów nie zasługiwał wg mnie na miłość.
              To właśnie główna bohaterka zawiodła mnie w tym filmie.

              • Żaden z panów nie zasługiwał na milość, a ona zasługiwała? Czy tu ktoś kogos do czegos zmuszał chyba kazdy miał wolna wole i mogła powiedziec nie, ale tego nie zrobila. demi i harrellson oboje siebie warci w tym filmie. Mnie zawiódl harrelson tym oddaniem pieniedzy takie to nierealne.

              • Żaden nie zasługiwał na jej miłość?
                Miłość kobiety, która sama zaczęła temat i sprzedała się z milion baksów? Już pomijając, że czerpała z tego frajdę, Redford dosyć szybko przełamał pierwsze opory, a dalej tylko zapiął sprawy na ostatni guzik.
                Może to brzydko zabrzmi ale polecę klasykiem "jeśli suczka nie da, to pies nie weźmie".
                W tym tercecie każdy jest z naderwanym uszkiem, każde z bohaterów nosi skazę, więc wybielanie roli damskiej jest co najmniej nie na miejscu.
                Sam film jest przepełniony pudrowanym romantyzmem, życie by nieco inaczej rozwiązało ich sprawy, ale to jest Hollywood, więc mrużymy oba oczka.

            • Bo jemu nie zależało na kasie i nie zależało na posiadaniu kogokolwiek. Już raz się przejechał na kupowaniu/sprzedawaniu związku i teraz miałby ten błąd powtórzyć? Oddając kasę oczyścił się, cofnął swój błąd (chociaż tak do końca to nie mógł bo co się stało to już się nie odstanie) i miał świeży start. Kochał żonę i pewnie miał nadzieję że wróci a jeśli nie to układałby swoje życie w tą stronę co zaczął - wykładając architekturę.
              Zresztą czy Ty naprawdę chciałbyś mieć kobietę tylko dlatego że leci na Twoją kasę, a nie kocha Cię? Tak szczerze, serio?
              A co do oddawania pieniędzy to rozumiem ten zabieg, jednak uważam że nie było to do końca potrzebne aczkolwiek prawdziwie bezsensowne oddanie pieniędzy można obejrzeć nie tu a w "Elicie zabójców". W dodatku podobno inspirowana prawdziwymi wydarzeniami.

        • Kolego a czy realne jest to, że ojciec więzi swoją córkę i ją molestuje kilkanaście lat, a matka/żona nie piśnie o tym nikomu słówkiem? Czy to może się wydarzyć w życiu, czy to ma sens i jest logiczne? Zakłada rodzinę, rodzi mu się dziecko a później je krzywdzi? To jest logika? Czy logiczne jest, że człowiek odbiera sobie życie? Czy logiczne jest, że ktoś ma kasę na życie i się bawi w jakieś obozy przetrwania albo zdobywanie biegunów, marznie, naraża życie dla "fanaberii"?
          Polecam mniej doszukiwania się logiki tam gdzie w grę wchodzą pieniądze i uczucia. Nielogiczne to by było jakbym napisał, że jesteś mądry ale głupi. To nie jest logiczne. A wszystkie wybory w naszym życiu? Nie takie rzeczy jak gwałt na swoim dziecku czy hipotetyczna sytuacja jak z filmu świat widział i nie takie jeszcze będzie widział.
          Nierealne w filmie tego typu (nie był to film fantasy) to by było jakby główna bohaterka zamieniła się w kosmitkę i odleciała na marsa do trzeciego kochanka... Czołem!

    • :)

    • jakby był młodszy bo z twarza jak galareta te pieniądze faktycznie były niezbędne :D

  • nie prawda.

    • Psychologicznie nieuzasadnione, bo Demi się chciała z nim przespać, bo była chemia między nimi, bo mąż pchnął ją w ramiona tego faceta. Bo odeszła od męża, a dopiero potem pojawił się Redford i to z nim się związała. Bo było jej wygodnie z Redfordem, bo było jej dobrze z Redfordem, zobaczyła inny świat, do którego ją ciągnęło. Redford ją oczarował i nagle ma oddać to wszystko? Która kobieta by tak postąpiła? Jeszcze jakby uwierzyła Redfordowi, że należała do tego klubu- ale ewidentnie w filmie pokazano, że wiedziała, że kłamie. Poczucie winy, litość? Na tym budować związek ciężko. Podobnie jak z mężczyzną, który Cię kupił. Zakończenie powinno być zupełnie inne. Demi nie może zbudować szczęścia z żadnym z tej 2- 1 ją kupił, 2- sprzedał.

      Problemem tego filmu jest fatalny dobór aktorów. Która piękna kobieta zostawi zaje_biście przystojnego milionera (nawet podstarzałego) dla brzydkiego gołodupca?

      • tamten też był ładny.

      • dla ciebie brzydkiego, dla niej nie. Rozumiem materializm ludzi, ale zadaj sobie pytanie czy ty byś poszedł ze starą prukwą tylko dlatego, że ma dużo milionów na koncie. Potem byś się jej znudził i został kopnięty w 4 litery, z g....m w ręku. Z drugiej strony masz dziewczynę w mniej więcej swoim wieku, którą naprawdę kochasz (mam nadzieję, że rzeczywiście wiesz co to znaczy) i przyszłość przed wami. Będziesz miał z nią dzieci i będziecie razem przechodzić przez życie.

      • Co do oceny aktorów kompletnie się nie zgodzę. A co do fabuły? Cóż... Takie jest życie.
        Mając takie problemy finansowe ciężko odmówić ofercie Redforda. Łatwiej było siebie przekonać że to tylko jedna noc a kasa zostanie, niż potem żyć z zazdrością. Ale tu nie ma niczyjej winy, to wbrew pozorom ciężki dylemat.
        Zazdrość zniszczyła ich idealny związek, a Redford był jaki był - dbający, czarujący, kochający (nawet jeśli tylko posiadanie) - co można mu było zarzucić?
        Jednak Woody oddaje kasę, bo to ona zniszczyła mu życie, sprawiła że stracił to co jest cenniejsze niż dom (wiadomo, że dopiero po stracie rozumiemy co jest naprawdę ważne).
        To otwiera też oczy Demi. Kocha ich obu, ale to Woody jest miłością jej życia. Redford to rozumie i daje jej pretekst, podsuwa to, o czym ona tak naprawdę wie, że dla niego będzie zawsze tylko jedną z wielu.

        Dla mnie wszystko jest logiczne, a historia boleśnie prawdziwa i przez to piękna.

  • Ja osobiście uważam, że chodzi tu o miłość. Autor pewnie chciał pokazać, że prawdziwa miłość zwycięży wszystko, pomimo tego że mogła mieć wszystko wybrała nic z ukochanym człowiekiem.

    • Okej wiadomo każdy ma własne zdanie, ale czemu miało służyc to ostentacyjne oddanie pieniedzy przez harrelsona za obraz. W tamtej chwili nie mial zony a mial peniadze to zrobił tak zeby nie miec ani tego ani tego bo przeciez nie wiedział wtedy ze do niego wróci.

      • Może chciał pokazać, że te pieniądze, które miały im dać szczęście przyniosły tylko zło i dlatego chciał się ich pozbyć...

        • Być moze i tak to znaczy faktycznie tak wyszło ze te pieniądze w zasadzie im nie przyniosły nic dobrego ale jakby porównując to do normalnego życia takie oddanie takich pieniedzy wydaje mi się nie realne dlatego własnie film wydaje mi sie naciagany bo cos takiego raczej niewydarzyło by sie w rzeczywistosci a i na koncu ta niekonskewkwencja te żyli długo i szczesliwie to takie nierealne. Tak jak mówię film mi sie podobał ale te zakonczenie po prostu takie nierealne.

          • Masz rację zgadzam się, ale wiesz film to film... niestety w życiu wygląda to zupełnie inaczej...

            • Wydaje mi sie ze w zyciu wyglada to na ogoł tak: ona zostaje z milionerem do czasu w którym on zaczyna się nia nudzic i juz nie jest potrzebna i po prostu szuka nastepnej, ona zostaje z niczym i z poczuciem winy a owy maż zdradzony na poczatku pogrąza sie w alkoholiźmie i zalu do samego siebie. Wiec w sumie w filmie to jednak moze byc te zakonczenie "żyli długo i szczesliwie" tak dla lepszego samopoczucia widza bo wiadomo tak jak chyba trafnie napisalem w zyciu wyglada to inaczej.

              • A ja myślę, że ten milioner ją kochał i gdyby ona nie miała wyrzutów sumienia to mogli by być szczęśliwi ale jak to na początku było powiedziane : Jeśli czegoś bardzo pragniesz wypuść to z rąk jeśli do ciebie wróci będzie twoje już na zawsze. Jednak ona wybrała Davida, który pozwolił jej odejść. W prawdziwym życiu ona została by z milionerem, a on po mimo wielu wyrzutów sumienia dlaczego zgodził się na taki układ przebolał by stratę i wróciłby do normalnego życia.

                • Być może i tak ale ciężko byłoby przebolec stratę żony na wlasne życznie i powrót do normalnosci byłby trudny. N

                • No nie wiem czy ten milioner ją kochal, przede wszystkim ją kupił mimo iż podobno nie była na sprzedaż.

                • Gdyby jej nie kochał to by nie dał jej powodu do odejścia, dla niego ważne było jej szczęście dlatego wymyślił to z tym klubem milionerek

                • pieniądze szczęścia nie dają co było widać w postaci Johna Gage'a. To pomaga, ale i tak pozostaje namiastką szczęścia. O wiele większe szczęście jest gdy możesz się nim z kimś dzielić. Jednocześnie Gage uważał (i słusznie), że ją kupił i to będzie rzutować na ich związek, czyniąc go nieszczęśliwym. Tak naprawdę to on kochał tą dziewczynę z młodości, która bodajże odjechała pociągiem (nie pamiętam już jak to było dokładnie).

                  Z kolei David dowiedział się, że forsa szczęścia nie daje dopiero w momencie jak utracił swoją żonę. Niektórzy muszą wziąć te pieniądze, żeby się o tym przekonać. Zakładam, że rzeczywiście ją kochał. Inni sprzedadzą nawet własną matkę za 100zł - ludzie są różni. David był tym człowiekiem, który musiał wziąć kasę i stracić to co najważniejsze w jego życiu, żeby się przekonać o tej straszliwej dla niego prawdzie. Rozumiem zakończenie w stu procentach, ta forsa była jego przekleństwem i zawsze przypominała by mu o tym, że stracił to co najważniejsze w jego życiu. Nawet jakby kupił dom z basenem to zawsze wracając do niego wiedziałby, że to za te pieniądze. Dlatego chciał się ich pozbyć. Mógł je rozdać, oddać biednym, ale zrobił to co było w tym momencie najlepsze, wybrał absolutnie słuszne rozwiązanie. Podpisał papiery rozwodowe dając znać, że pozwala jej odejść. Jednocześnie puścił przy niej całą tą forsę, żeby wiedziała że dla niego nie jest warta jakiegoś miliona dolarów, ale wszystkiego co ma czyli dużo dużo więcej (w sensie ten milion to było wszystko co on miał, oddał WSZYSTKO). Tym samym spowodował też, ze ona mogła wrócić bo już nie było między nimi tego miliona który truł im życie a ona sama zobaczyła jak bardzo silna jest jego miłość. Liczą się czyny, a to był czyn za milion dolarów.

                • doprecyzowując - gdyby David nie oddał w ten sposób tej całej kasy to on stałby się alfonsem swojej żony, a ona zwyczajną dziwką. W całym pejoratywnym znaczeniu tego słowa, żadnych metafor czy przenośni: on alfons a ona dziwka jak dwa plus dwa jest cztery. Wywalając tą kasę oczyścił ich związek z tej konotacji.

                • bardzo dobrze to opisałeś, mam nadzieję, że przeczyta ten komentarz każdy kto daje temu filmowi niską notę, bo jest wg nich głupi i nierealny. Jest tu jeszcze coś o czym nie napomknąłeś, że Gage udowadnia swoją tezę, że wszystko jest na sprzedaż, każdy ma po prostu swoją cenę. To skłania do refleksji jak my zachowalibyśmy się w takiej sytuacji. W końcu jak mówi David "to tylko jedna noc, a pieniądze zostaną na lata". Ten milion oddany na licytacji nie tylko miał, znieść granicę jaka dzieliła "starych zakochanych" i pokazać, że ona jest dla niego warta milion a nawet więcej, ale mam wrażenie, że David chciał pokazać, że nie jest gorszym/mnie wartościowym człowiekiem od Gage'a. Co prawda popełnił błąd łasząc się na pieniądze, ale zrozumiał to i wie, że pewnych rzeczy nie wolno sprzedać, bo obdzieramy się ze swojej godności, a bez tego stajemy się puści. Ten film w odróżnieniu od wszystkich Gladiatorów, Skazanych na Shawshank i innych pseudoarcydzieł wyróżnia się tym, że po seansie można się zastanowić co samemu zrobiłoby się w takiej sytuacji, jakby się zachowało, ten film po prostu skłania do refleksji, to film do którego warto za jakiś czas wrócić i z innymi o nim podyskutować.

                • wszystko się zgadza, tylko że Shawshank to mój ulubiony film :), uważam że też ma przesłanie

                • racja !!! zgadzam się z tobą

  • od jakiegoś czasu chciałem obejrzec ten film. wczoraj się udało, ale pozwoliłem se opuścic ostatnie 30 minut. do pewnego momentu było bardzo fajnie pokazane jak narasta napięcie pomiędzy trójką bohaterów i logiczne było co kim powoduje. cała zagadka tej historii polegała jak dla mnie czy małżeństwo pójdzie na układ milionera i "co z tego wyniknie". podobało mi się to, że napięcie seksualne wisi w powietrzu, a później juz tego brakło i niewiele dane było w zamian. zaraz po tym zdarzeniu w fabule zostały tylko mielizny tego "jak dokończyć historię". najbardziej irytowało zachowanie bohaterki granej przez Demi. zgadzam się z kilkoma opiniami, zachowania były potem śmieszne, nielogiczne, nierealne, wyraźnie naciągnięte pod reguły tego, jak wypada zakończyć film, szły po wytartej koleinie.
    to co na pewno zostanie w pamięci to piosenka "in all the right places", do której przepiękny teledysk zawsze kazał mi pamiętać, że jest taki film i przez niego głównie chciałem zobaczyc film (ale dotrwałem o ironio do momentu, gdzie tylko orkiestrowa aranżacja tego tematu delikatnie była wpleciona w jedną scenę).
    wg mnie film głownie kierowany był do kobiet, ale paradoksalnie dosyc uwłacza kobietom.
    film wart jest obejrzenia. jak ktoś wytrwa do końca, to gratulacje ;)

  • Kiedyś go oglądałam i pamiętam że nie spodobało mi się że jej mąż oddał temu milionerowi swoje 500tys.$ i 500tys.$ swojej żony.Jak już był taki hojny to mógł oddawać ze swojego a nie z jej.Człowiek który by mnie okradł z moich pieniędzy i to jeszcze z takiej sumy,nie mógłby już być moim mężem.A oni ze złodziejstwa zrobili romantyczną historię filmową.W normalnym życiu kobieta nigdy by nie wybaczyła swojemu mężowi,ani że oddał komuś swoje,ani jej.Jak już chciał się koniecznie pozbyć tych pieniędzy to mógł jej dać,znaczy swoją połowę,bo jej połowa już była jej,a nie komuś kto ma miliony.

    • No wlasnie ogladałaś kiedyś i byc moze powinnas sobie odswiezyc tą pozycję bo to tak nie było. On nie oddal jemu swoich pieniedzy tylko ostentacyjnie wydał w kretynski sposób. A i te pieniadze nie były dla niej tylko dla niego w zamian jak to było powiedziane w filmie 'dam ci milion dolarów za noc z twoją żoną' ona akurat była jakby w tym momencie przedmiotem i nie było takiego podziału 500 dla ciebie 500 dla mnie. Przypomnij sobie film bo troche zapomnialaś. Ale z jednym sie zgodze film dobry fajnie sie ogląda ale wlasnei zakonczenie wszystko psuje kompletnie nie realne.

      • "nie było takiego podziału 500 dla ciebie 500 dla mnie" - ale czy nie taki podział jest automatycznie w każdym małżeństwie które nie ma podpisanej intercyzy?Cały majątek który jest zgromadzony podczas trwania małżeństwa podlega podziałowi pół na pół.Czyż nie jest tak?Ja wiem że tam nie było powiedziane pół na pół ale to się chyba rozumie samo przez się.A poza tym jeśli już koniecznie chciał się pozbyć tych pieniędzy to mógł dać jej czyli swojej żonie aby była zabezpieczona na przyszłość.Dla mnie,gdybym była na jej miejscu,to w tym momencie miłość skończyłaby się w ciągu 5 minut i już by nie było comeback.Jutro obejrzę,właśnie zgrywam.

        • Spoko, obejrzyj i wtedy mozemy dyskutowac bo teraz troche nie bardzo fabułe pamietasz. Racja ze tak jest pół na pół w małżeństwie jesli chodzi o rzeczy materialne ale tutaj patczec pod tym kątem to troche groteskowe, albo nawet mozna patrzec pod tym katem ze to ona sie w sumie sprzedaje to jej cialo a on tylko wyraz zgode wiec czemu nie 700 tysiecy dla niej a 300 dla niego co?

          • Tak czy tak ją okradł,bez względu na to czy jej zabrał 500 czy 700 tys.$.Sam potwierdzasz że część pieniędzy była jej.To samo co w “Fuksie” i w “Vinci”:kobiety harują jak woły i dotrzymują warunków umowy a na koniec jest przewózka:faceci oddają komuś swoją dolę i ich też.Czego jak czego ale oszustwa na wspólniku nie trawię.
            "Racja ze tak jest pół na pół w małżeństwie jesli chodzi o rzeczy materialne ale tutaj patczec pod tym kątem to troche groteskowe" - chyba nie zaprzeczysz że milion dolarów jest rzeczą materialną??A to co chciałam wiedzieć to już wiem od Ciebie:"on nie oddal jemu swoich pieniedzy tylko ostentacyjnie wydał w kretynski sposób.A i te pieniadze nie były dla niej tylko dla niego w zamian jak to było powiedziane w filmie 'dam ci milion dolarów za noc z twoją żoną" - i nie przyszło mu do głowy że jego żonie też się należą jakieś pieniądze?Myślał że ona idzie za darmo a całość pieniędzy jest jego i może z tym robić co chce?W tym momencie jeśli ona robi coś żeby on zarobił milion $ to połowa tych pieniędzy jest jej.Co najmniej połowa.Nawet jeśli by nie byli małżeństwem a tylko parą.Ale jeszcze sobie jutro obejrzę.

            • Źle mnie zrozumialas, wcale jej nie okradł bo poźniej jak sama zobaczysz jak obejrzysz ona tych pieniedzy juz nie potrzebowała. Mowie obejrzyj i jutro ewentualnie dokonczymy dyskusje i chyba jak sobie przypomnisz to troche zmienisz zdanie. Z tego co widze najbardzie Cie te zlodziejstwo irytuje ktorego wlaciwie nie było. W sumie tak patrze to on własciwie okazał sie alfonsem wlasnej zony. Rozumiem ze jak by cie mąż okradl z własnych pieniedzy to bys sie zdenerwowala ale tu byla sytuacja wrecz prostytucji z której pozniej demi skorzystala i naprawde ubogo na tym nie wyszla. Zresztą tak jak mówie przypomnij sobie z powrotem film a wydaje mi sie ze zmienisz zdanie.

            • znam ten film dobrze więc ci odpowiem. W pewnym momencie filmu ona oddaje mu cały milion i jednocześnie odchodzi do Gage'a. Zatem cały milion był jego. Ona go nie chciała, żeby nie przypominał jej o tym co zrobiła. On też go nie chciał (z tego samego powodu) więc wydał go na hipcia. Jednocześnie uniemożliwił jej wyczyszczenie sumienia co spowodowało powrót do Davida (miała nadzieję, że ona sobie odejdzie dając mu ten milion a on zachowa się jak śmieć i go przyjmie jednocześnie udowadniając tym samym, że nie był jej wart. Tyle, że on tym milionem rzucił jej w twarz i postawił szlaban, żeby jej sumienie nigdy nie zaznało spokoju).

              Tak czy siak największą szują w tym filmie jest...ona. Ona namówiła Davida na tą akcję. A to, że Gage im proponował - no cóż, tak gościu robi. Pies na kobiety, a pies nie weźmie jak s nie da.

  • obejrzałam ten film i w sumie mam teraz pewna nieścisłość. Otóż w filmie byla scena, w której Gage rzucal szcześliwa moneta i mówił: orzeł-robimy to, reszka odwołujemy całą akcję. Wypadła reszka i na koniec filmu okazalo sie że moneta miala z 2 stron reszke. Wiec moje pytanie czy jest mozliwe ze bohaterka w ogóle tego z nim nie zrobiła. Według mnie ten film pozostawia wiele mozliwości interpretacji. Co wy myslicie?

Zgłoś nadużycie

Opisz, dlaczego uważasz, że ten wpis nie jest zgodny z regulaminem serwisu:
Ostatnio odwiedzone
wyczyść historię