Kino azjatyckie, głównie to opierające się na sztukach walki ma swoją szczególną specyfikę, która nie każdemu odpowiada. Dlatego nie dziwi mnie, że wielu zblazowanych Europejczyków nie umie bądz nie chce jej zrozumiec lub po prostu poczuc. Jak dla mnie "Hero" czy "Dom latających sztyletów" to już prawie klasyka tego gatunku. A Fearless ma ode mnie mocną 7.