Dla mnie to najlepszy film wu-shu jaki kiedykolwiek powstał. Trochę szkoda, że kariera światowa Jeta Li zaczęła się tak późno, bo "Klasztor Shaolin" (pamięta ktoś ten film z kina?) powstał w 1979r.
Pomijając już doskonały film Jet Li to nie jakiś tam "cyrkowiec", to mistrz, który wygrał 15 złotych medali i jeden srebrny w mistrzostwach wu-shu Chin. Założył też fundację "The One Fundation", a z ciekawostek omal nie zginął podczas tsunami na Maladiwach w 2004 roku.
To doskonały "fighter" i świetny człowiek, choć ma lepsze i gorsze filmy w swoim dorobku (polecam Pocałunek Smoka), ale ten film jest genialny w tym "temacie".