Dlaczego?

Dlaczego Visconti nakręcił tak smutny, ciężki i duszący film? Po tylu innych wspaniałych obrazach dokonuje zamknięcia filmografii takim mrocznym akcentem... Film o ludziach, którzy szukają samych siebie, formy swego wyrazu. Giuliana szczera, piękna i dojrzała wewnętrznie kobieta stoi wobec pozbawionego uczuć, marmurowego wręcz wnętrza swego męża, Tullia. Uważa on, że ma prawo do wszystkiego, bo stoi poza zasadami, które tylko komplikują życie. Jego zdaniem należy brać, konsumować, niszcząc wszystko co ogranicza... nawet gdyby tym co ogranicza było życie ludzkie. Wypalony wewnętrznie Tullio nic nie może zaoferować... poraża natomiast cynizmem i pustką. Giuliana jest niczym anioł, ale w piekle nawet anioł nic nie poradzi.
Po filmie kac murowany.

  • Giuliana jest niczym aniołem... ale aniołem nie jest. Godzi się biernie na zło, które jest wyrządzane i jej i dziecku, pozornie wypiera się dziecka, kłamie, próbuje się przystosowac do sytuacji, ale to nie pomaga nikomu. W kościele, gdy widzi niańkę może się domyslić co dzieje się w domu, a ona pokornie opuszcza głowę. Zło bierne jest też złem. Czy jest szczera skoro żyje w zakłamaniu? Czy jest dojrzała wewnętrznie jeżeli nie żyje według wyznawanych zasad, ucieka przed odpowiedzialnością?

    • świetne uwagi. b ofilm jest tak gęsty w wątki i poruszone problrmy że jak dla mnie jest to ni e tylko jedenz najlepszych filmów viscontiego ale nawet jeden z najlepszych filmów jakie w ogóle widziałem, pytanie o zło i jego działanie w świecie jest tu fundamentalne i właśnie zło - wymaga u Viscontiego podjęcia walki, nawet jeżeli kończy się ona porażką to oclala nasza godność jako człowieka, a arystokracja stanowiła specyficzne środowisko gdzie ludzie uważali się trochę z bogów stojących poza prawem - z jendej strony budowali sieć rytuałów i konwenansów a z drugiej wykraczali poza fundamentalne prawa dobra i zła - Visconti w tym filmier pokazał jak bardzo iluzoryczne i niestałe, totemiczne są nasze kulturowe konstrukty - człowiek zagubiony w sieci kulturowych i społecznych zasad, nieszczęśliwy z powdu konwenansów - to jedna z naczelnych mysli Visca - takiego kina już się dzisiaj nie robi, ono jest bardzo mocno wpisane w dekadentyzm i schopenchauera, ja osbiście ubóstwiam Viscontiego

      • Wątek zła pojawia się czesto, ale na szczęście jego filmy nie są moralizatorskie. I to zło często wymyka się typowym podziałom białe/czarne, zło może byc reakcją na zło, swego rodzaju sprzeciwem, na zło można przymykac oko, zamieść pod dywan. Bo czy zło jakim jest śwadome skazanie ukochanego na rozstrzelanie jest porównywalne do zła jej wyrządzonego ("Zmysły")? Czy wybaczanie niewybaczalnego, tolerowanie okrucieństwa wyrządzanego najblizszym nie jest juz złem ("Rocco i jego bracia")? Miłość Rocca zapędziła się za daleko i nawet sobie tego nie uświadamiając stanęła już po stronie zła, mysląc o Rocco zawsze nasuwa mi się analogiczna postać księcia Myszkina Dostojewskiego i ten sam problem wybaczenia.
        Wątek arystokracji Visconti porusza też w "Portrecie rodzinnym we wnętrzu", arystokracja swoje uprzywilejowane stanowisko traktuje jako jedyne mozliwe, jak cynicznie brzmią słowa Stefano, kiedy mówi Konradowi, że "nie może krytykować społeczeństwa, dzięki któremu żyje jak panisko, nawet jeśli dostał się tam poprzez drzwi dla słuzby." Ostatnie sceny pokazują, jak bardzo zamkniętą, nieprzystępną, nietolerancyjną kastą pozostaje nadal arytokracja pomimo spoufalania się z kims z nizin społecznych, Konrad to tylko ich "piesek", który czasem nabrudzi albo pogryzie, z którym mozna się śmiać i kochać, ale "gdy już kończy się rozrywka, kto chce widzieć się z przyjaciółmi?"

    • No właśnie ona nie jest aniołem.

Zgłoś nadużycie

Opisz, dlaczego uważasz, że ten wpis nie jest zgodny z regulaminem serwisu:
Ostatnio odwiedzone
wyczyść historię