Nieznośna lekkość bytu

The Unbearable Lightness of Being

1988 2 godz. 51 min.
7,2 12 394
oceny
7,2 10 12394
18 497
chce zobaczyć
7,2 5
ocen krytyków
{"rate":7.2,"count":5}
powrót do forum filmu Nieznośna lekkość bytu
  • lisoszakal ocenił(a) ten film na: 9

    przestańcie się błaźnić, co? Widziałem ten film w niedzielę i jestem nim zafascynowany. Siedziałem jak urzeczony i podziwiałem wspaniałą grę aktorów, niesamowity klimat, atmosferę. Film znakomity!!!

    Dodam, że nie czytałem książki ale dodam też, że nie ma sensu ocenianie filmu przez pryzmat książki, bo to z założenia jest zupełnie coś innego...Więc oceniajcie tylko film, a nie porównujcie go z książką...

    Zawsze, po prostu zawsze film odbiega od książki...Uznajcie, że nie było książki pod tytułem "Nieznośna lekkość bytu"...Nooo i jak? Dobry film? Podobał się???

    A może ci, którym się podobał to wdg.pseudo-krytyków prostactwo i ludzie, którzy "nie znają się"? Więc, żeby pokazać nieprzeciętny intelekt "wypada" zgnoić ten film, jednocześnie gloryfikując książkę???

    P.S. A może za mało bara-bara, orły?;-)


    Film znakomity, Day-Lewis jak zwykle-wspaniały, partnerki- świetne, scenariusz- bez zarzutu...Aaa, epizod z Danielem- b.dobry.

    pozdro...

  • Bianca ocenił(a) ten film na: 4

    lisoszakal
    Jak zachwycił cię ten film, "jesteś zafascynowany", to oznacza chyba, że w istocie- mało filmów widziałeś.

    Jeżeli tworzy się film na podstawie jakiejś książki to zawsze będzie porównywany, a w tym wypadku po prostu książka jest dziełem ! tak jest dziełem nieprzeciętnego umysłu, natomiast adaptacja filmowa- porażką.

    Day- Lewis taaa... wspaniały cudownie jęczał i wzdychał nad Binoche.

    Jeżeli zaś wspomniałeś Daniela Olbrychskiego to wiadome, że tej klasy aktor zawsze rozświetli nawet najbardziej lichą scenę.


  • Bianca Day-Lewis jest lepszym aktorem niż Olbrychski

  • oleska ocenił(a) ten film na: 6

    lisoszakal o łał, ale jesteś pewny siebie.
    "nie ma sensu ocenianie filmu przez pryzmat książki, bo to z założenia jest zupełnie coś innego" - niezbyt jednak.. to z założenia nie ma być coś innego. wiadomo że reżyser ze scenarzystą dodają coś od siebie, ale robią to na takiej a nie innej bazie.

    "Zawsze, po prostu zawsze film odbiega od książki..."
    czy książka i film "lot nad kukułczym gniazdem" to coś zupełnie innego? materia jest inna i tylko tyle. a sam film jest kongenialny.

    "A może ci, którym się podobał to wdg.pseudo-krytyków prostactwo i ludzie, którzy "nie znają się"? "
    hmm.. to ludzie, którzy mają po prostu inne zdanie - tak się to chyba nazywa? przynajmniej ja traktuję to w taki normalny, zdrowy sposób. a zresztą sam nazywasz ludzi o odmiennym od twojego zdaniu pseudo-krytykami, więc tym samym chyba dajesz przyzwolenie na rzucanie w siebie wszelkimi mozliwymi epitetami. no daruj, proszę.

    "wdg." i "bara-bara" nie komentuję. chyba nie sprostam.
    nie wiem, kto tu się błaźni..

  • borysiasty ocenił(a) ten film na: 5

    oleska Kolega był łaskaw po części prowokować, jak mniemam.

    > Uznajcie, że nie było książki pod tytułem "Nieznośna lekkość bytu"...
    > Nooo i jak? Dobry film? Podobał się???

    Nie. Nie podobał się, bo nie miał wiele ciekawego do powiedzenia :) Na szczęście książka była i jest z czym porównywać. Film jest po prostu jej spłyceniem i przybliżeniem statystycznemu pochłaniaczowi junk foodu... Cały klimat książki został tu pominięty, wątki uproszczone, symbolika usunięta, a przeżycia bohaterów sprowadzone do zabawy Tomasza i smutku Teresy.

    W sumie film jest o lekkości bytu, a książka raczej o jej nieznośności ;-)

    Zastrzegam jednak, że jestem rasistą w przypadku amerykańskiego kina. Kina, które daje gotowe odpowiedzi, zazwyczaj mocno szablonowe, zamiast zadawać pytania. Nie trafiłem jeszcze na całkowicie amerykański film, który by mnie powalił na kolana. No cóż, ciągle jestem dobrej myśli.

  • Bianca ocenił(a) ten film na: 4

    borysiasty a "Cabaret"'72?, też daje odpowiedzi, zamiast pytać?

  • borysiasty ocenił(a) ten film na: 5

    Bianca Jeszcze nie wiem, ale wstępnie namierzyłem kasetę. Dzięki za rekomendację, zobaczymy... :)

  • kasia_olsztyn ocenił(a) ten film na: 9

    lisoszakal A dla mnie film wypadł bardzo korzystnie w porównaniu do książki. Książka jest genialna i jak dla mnie film nie odbiegał od jej treści. I bardzo dobrze, bo tu nie wolno nic zmieniać! Nie zostały pominięte ważne sceny jak to było w przypadku 'Zielonej Mili'.

  • druid_3 ocenił(a) ten film na: 8

    kasia_olsztyn Ja tez nie czytalem ksiazki, ale chcialbym sie podzielic niektorymi spotrzezeniami:

    1. poniekad zgadzam sie z zalozycielem tematu o niezaleznosci filmow i ksiazek.
    przyklad? "wladca pierscieni", wg mnie film przecietny (moze z wyjatkiem pierwszej czesci), a odniosl taki sukces.. nigdy do konca nie rozumialem fenomenu tego filmu i jak kiedys spytalem na czym polega to wszyscy odsyłali do ksiazki.. glownie mi chodzilo o te wszystkie nudnawe bitwy, a fani Tolkiena pisali, ze Jackson nie mial prawa tego pomijac, ok.. niech bedzie...
    no a NLB bardzo mi sie podobala, bez zagladania do ksiazki (podobnie z "Lolita" Kubricka) i to wg mnie sie ceni...

    2. piszecie o slabych aktorach...
    moze kiedys przeczytam te ksiazke, aby potwierdzic lub obalic swoja teze, ale wydaje mi sie, ze aktorzy spisali sie wysmienicie..

    moim zdaniem ich gra oddawala mniej wiecej to o czym piszecie, ze tego zabraklo w filmie... pisarz to opisal slowami, oni mimika... daniel day-lewis byl swietny wlasnie jako taki lekkoduch, troche zagubiony, w ktorym wraz z uplywem czasu (wraz z poznaniem Teresy takze) budzi sie jakas taka swiadomosc narodowa, taka tez godnosc osobista no i taki jego wlasny system wartosci..
    teresa tez ok, taka wlasnie niesmiala (no dobra, moze za łatwo przyciagnela tomasa i to nieco zgrzytalo z jej osobowoscia), zagubiona w Pradze, zagubiona na emigracji.. szkoda, ze w filmie zostal pominiety watek jej matki, o ktorym piszecie, wydaje sie ciekawe.. w filmie tylko 2 razy sie ja wspomina (jak Tomas poznaje Terese, no i przy smierci psa).
    no i moja ulubienica Sabina. Swietna postac i swietnie zagrana. jej rozdarcie swietnie jest ukazane podczas sesji zdjeciowej... taka niezaleznosc z podszytym bolem... ta jej nieustanna ucieczka, swietna postac, pelna sprzecznych emocji.. przejmuje sie kiedy sie dowiaduje, ze Franz jest zonaty i ucieka kiedy Franz odchodzi od zony.. te lustra w domu, ten kapelusz.. ona w najwiekszym stopniu jest uosobieniem tytulowej nieznosnej lekkosci bytu, dlatego tez tylko ona pozostaje przy zyciu w finale.

    A czy w filmie nie ma symboliki?? moze w ksiazce jest wiecej, ale nie po to sie robi film, zeby byl przerost tresci nad forma, musi byc zachowana rownowaga... np. panowie grajacy w szachy w basenie znalezli jak najbardziej w odpowiednim momencie i miejscu, pies tez nie jest bez znaczenia, profesje bohaterow takze.. no nie wiem, jak ktos chce to niech szuka wiecej, moze kiedy bede ogladal film drugi raz to bardziej zwroce uwage na szczegoly.

    No i warto obejrzec ten film chociazby dla swietnej sekwencji przewrotow praskich.. swietnie zrobione, oglada sie jak kronike, jak archiwum, gdzie wplecieni sa nasi bohaterowie.

    Moim zdaniem, wyszedl naprawde dobry film.

  • kokosoweniebo ocenił(a) ten film na: 4

    kasia_olsztyn Nie odbiegał od treści - 100% racji. Szkoda tylko, że fabuła została przedstawiona bez zmian, a wszystkie istotniejsze myśli, które występowały w książce, w filmie już się nie pojawiały. Film płytki i skupiony zupełnie nie na tym co istotne.

  • Bohun_2 ocenił(a) ten film na: 8

    lisoszakal Ja książki nie czytałem, możliwe że jak bym przeczytał to moje zdanie na temat tego filmu było by inne... Nie wiem ... Na dzień dzisiejszy uważam że jest to niezły dramat , z wielką historią w tle i odrobiną erotyzmu. Aktorstwo rewelacyjne, Day-Lewis zdecydowanie się wybija , ale i Juliette Binoche i Lena Olin dają rade. Mnie się podobało i śmiało dam 8/10

  • Bohun_2 gdyby nie tytul filmu inaczej bym go odebral.nie wiem czy ktos jeszcze to odczul ale tytulowa nieznosna lekkosc bytu moglaby byc niezauwazona bez takiego tytulu.owszem widac ta przemiane tomasza-ale to troche za malo.film oceniam bardzo dobrze ale hm po takim tytule spodziewalem sie czegos wiecej, filmu na miare lotu nad kukulczym gniazdem-przejmujacego,wciagajacego,takiego o ktorym bedzie sie pamietalo przez wiele lat.czytajac pozostale komentarze mam ochote przeczytac ksiazke-w nadzieji ze nie bedzie sie nuzyla,a glebsza warstwa bedzie wrecz namacalna nie jak w filmie ledwo tknieta

  • lisoszakal ocenił(a) ten film na: 9

    lisoszakal Może i mają rację osoby, którym ten film nie leży i wciąż porównują z książką.

    Muszę przeczytać- to więcej, niż obowiązek! :-)

    ps- teraz sobie uświadomiłem, że jest to film o Europie made in USA...A to daje dużo do myślenia! ;-)

  • lisoszakal Mam uznać, że tej książki nie było? Ja nie chcę żyć na świecie, w którym
    tej książki nie było :) Może po części masz rację, ale weź pod uwagę, że
    dla niektórych, w tym dla mnie to tak, jakby katolikom ktoś zekranizował
    Biblię :P Film dopiero mam zamiar zobaczyć niebawem, nie mogę już się
    doczekać. Mam nadzieję, że nie będę miał po obejrzeniu takiego odczucia,
    jakie by mieli katolicy, gdyby ktoś im w ekranizacji Biblii wyciął sceny
    z Jezusem :)

    Dużo emocji tu gra rolę w Waszych wypowiedziach ;) Bardziej na luzie
    polecam być wszystkim, zarówno tym z jednej jak i drugiej strony :)

    No i książkę trzeba przeczytać. Co prawda w "Nieśmiertelności" Kundera
    coś wspomina o ile dobrze pamiętam, że chciał coś innego przekazać w
    "Nieznośnej lekkości bytu", jednak dobrze, że wyszło mu to tak, jak mu
    wyszło :)

  • gupidupek Zmieniam zdanie. To najgorsza ekranizacja jaką widziałem. Jaka gra
    aktorska? Te dialogi stylizowane na rosyjski akcent? "John Malkovic jak
    grał Ruska to mówił madier fakier", jak śpiewał Kazik. Przecież w tym
    filmie polegli wszyscy. Scenarzystę należy rozstrzelać, a resztę
    biczować. Nie odważyli się tego zrobić po swojemu tylko lecieli scena po
    scenie. To był prawdziwy dramat.

  • KingOfWine ocenił(a) ten film na: 7

    lisoszakal Jestem kolejnym, który nie czytał książki, a polubił film. Jest tu parę złych pomysłów wynikających ze stereotypowego amerykańskiego podejścia, by wymienić chociażby ten nieszczęsny rosyjski akcent i to groteskowe ukazanie wszelkich przedstawicieli komunistycznej władzy (z wyjątkiem genialnego Olbrychskiego). Nie do końca przekonujące jest odwzorowanie wydarzeń w Pradze. Mimo "odwilży" zbyt odważnie mówi się o "kundlach" - nie wiem jak to było ukazane w książce. Cóż - amerykańska perspektywa.
    A poza tym - całkiem ciekawy film. Genialna i łagodna erotyka, wielowątkowa opowieść, Praga i Genewa pokazane może schematycznie, ale ładnie.

  • aa2xa ocenił(a) ten film na: 10

    lisoszakal I film i książka są świetne według mnie. W książce wiadomo... dużo więcej wątków... historia rodziny Teresy, historia Sabiny. No i cały wątek Franza. Dylematy moralne praskiej wiosny i historia z synem Tomasza.

    Ale film też ma swoje atuty... np. scena kiedy kobiety się fotografują jest naprawdę genialna. Kiedy czytałem książkę i Teresa poszła do mieszkania inżyniera, to całość nie zrobiła na mnie takiego wrażenia.
    Tutaj Binoche fantastycznie zagrała... oglądanie sceny zmuszania się do seksu wbrew sobie było aż bolesne.
    Podobnie jak umierający Karenin.

    To przewagi obrazu nad tekstem.

    Jest jeszcze jedna przewaga. Film zaczyna się od przypadkowego spotkania... i kończy przypadkowym wypadem na tańce, przypadkowym piciem alkoholu i przypadkowym noclegiem w pokoju... nr 6. Świetna symbolika początku, końca i historii, która zatacza koło. Oczywiście to też jest w książce... ale książkę z reguły czyta się dość długo i początkowe obrazy i wyobrażenia zacierają się.

    Porównywanie oczywiście nie ma większego sensu... niemniej jednak dla mnie oba utwory są bardzo wartościowe i głębokie.