Albo i nie SPOJLER. Wszak historia Jeffa i Erin jest znana, wystarczy wpisać nazwiska bohaterów w google. Ale może inni uważają to za spojler.
Gdy Jeff zaprasza E na mecz hokejowy używa nieprzyjemnego szantażu emocjonalnego. Doskonale wie, że E ma wyrzuty sumienia z powodu tego, że on przyszedł na maraton, w trakcie którego stracił nogi dla niej. Ta płaczliwa gadka pt. przyjdź, potrzebuję cię, bez ciebie nie dam rady... Jak E mogła odmówić? Postawił ją pod ścianą! Rozumiem, że walczył o kobietę, którą kocha, ale walczył w sposób niezbyt uczciwy.
tylko, że ona go też kochała. po co wracałaby do niego 3 razy, jeśli nic by do niego nie czuła? na pewno obwiniała się za to co spotkało jeffa, ale nie tylko to miało wpływ na jej decyzję.
Utrata nóg to był dla niej argument decydujący. Nie wiemy, jak ten związek wyglądał wcześniej, ale szala wagi pomiędzy być z nim / zostawić go przeważyła się po zamachu.
no dobra, ale zobacz jak ona się zachowuje, jak ten wybiega z baru na początku filmu i mówi, że będzie ją dopingował podczas maratonu. ona wyglądała jakby nadal coś do niego czuła, ale za to jej siostra wyraża spojrzeniem dezaprobatę. na pewno utrata nóg miała znaczenie, ale nie sądzę, żeby to, że wrócili do siebie było tylko tego wynikiem.
btw. tak czy inaczej dwa lata po ślubie się rozwiedli, więc widocznie nie byli dla siebie stworzeni ;)
Ooo, o tym ostatnim nie wiedziałem, ale to nawet potwierdza moje słowa. Współczucie wyparowało. Wiadomo coś więcej o powodach rozwodu?
jakbym miała opierać swoją wiedzę na temat ich związku wyłącznie na podstawie filmu, powiedziałabym, że rodzinka za bardzo pchała im się z butami do życia. jakbym miała taką teściową wiałabym, gdzie pieprz rośnie :D możliwe, że to miało także wpływ na rozpad ich małżeństwa.
a informację znalazłam gdzieś w necie: http://www.dailymail.co.uk/news/article-4204002/Boston-bombing-survivor-Jeff-Bau man-wife-Erin-divorce.html
a tak sobie jeszcze myślę, że to dobrze, że erin została przy jeffie, sama była silną, zdecydowaną ale również bardzo empatyczną osobą i pomogła wyjść jeffowi z depresji (?!). sądzę, że gdyby został on jedynie w kręgu rodzinnym, mogłoby to skończyć się tragedią.
Mi zabrakło w filmie jakieś konfrontacji z matką. Trzeba było albo stamtąd zwiewać albo się jej postawić. W ogóle życie z rodzinką na karku to poroniony pomysł jest. Da się tego uniknąć, nie trzeba być wcale cholera wie jak bogatym, wiem co mówię. Więc nie to było problemem, raczej pewien rodzaj psychicznego uzależnienia Jeffa od matki.
To jest problem całego filmu. Dużo ciekawych tematów, ale żaden nie został pokazany odpowiednio wnikliwie.
Od Greena polecam film 'Joe'. Naprawdę dobry.