Live By Night

2 godz. 8 min.
6,0 7 682
oceny
6,0 10 7682
10 393
chce zobaczyć
{"rate":4.75,"count":4}
{"type":"film","id":678087,"links":[{"id":"filmWhereToWatchTv","href":"/film/Live+By+Night-2016-678087/tv","text":"W TV"}]}
powrót do forum filmu Nocne życie
  • T-Durden ocenił(a) ten film na: 5

    I dobra reżyserska passa poszła w cholerę. Przedzierając się przez niedogotowany scenariusz, będziecie się często zastanawiać, gdzie się podział ten gość, który kiedyś napisał „Buntownika z wyboru” i „Gdzie jesteś, Amando”. Próbując się odnaleźć w nieprzemyślanej konstrukcji filmu, który jest o wszystkim i o niczym, dłuży się, nuży, a chwilami nawet lekko żenuje, będziecie się rozglądać za gościem, który trzymał was na krawędziach foteli w finale „Operacji Argo”. Patrząc na niemrawą bryłę mięśni, która ma ekspresję hipopotama i charyzmę żółwia błotnego, przypomnicie sobie o wszystkich tych złych rolach z ubiegłych dwóch dekad, po których krzywiliście się słysząc nazwisko: Affleck.

    Jest w tym filmie jedna niezaprzeczalnie doskonała rzecz: zdjęcia Roberta Richardsona. Są dokładnie tak piękne, jak to zapowiadał zwiastun, i nie przestają zachwycać od początku do końcu, wynosząc do góry ogólny poziom filmu. Czasem jest to sposób prowadzenia kamery, czasem jej położenie, albo kadrowanie, a czasem po prostu umiejętność uchwycenia piękna przyrody, ale najważniejsze, że cały czas coś cieszy oko. Oprócz tego film miewa mocne momenty, do których niestety trzeba się mozolnie przedzierać, brnąc przez mętną fabułę i odganiając się od nieustanie dopadającego znużenia.

    Affleck dobrze kombinował, bo na poziomie pojedynczych scen potrafi zabłysnąć jako reżyser i nawet lekko zachwycić. Niektóre z nich będą ładnie wyglądać za rok w montażowych sklejkach najlepszych momentów tego roku, ale minie dużo czasu, zanim zechce mi się ponownie przedzierać przez cały film, żeby zobaczyć te pojedyncze chwile wielkości. „Live by Night” należy docenić za ilość pracy włożonej w oddanie realiów, budowę scenografii i rekwizytów sprzed prawie stu lat, w doskonale zrealizowane sceny akcji i ogólny artyzm wizualny, ale wszystko to idzie na marne, gdy widz zaczyna ziewać z nudów, krzywić się na niezgrabny scenariusz i klisze fabularne. Niewątpliwie nie brakowało twórcy ambicji, rozmach historii i ilość podjętych wątków jest ogromna, zabrakło niestety pomysłu na ulepienie z tego dobrego – i przede wszystkim - spójnego filmu.

    Szkoda.

    http://kinofilizm.blogspot.co.uk/

    Więcej recenzji i innych materiałów o kinie:
    https://www.facebook.com/pages/Kinofilia/548513951865584

  • Kuba_Marciniak ocenił(a) ten film na: 5

    T-Durden Like poszedł.
    Czyli zawodzi spójność, fabuła i scenariusz, ale generalnie realizacyjnie poziom jest bardzo wysoki?

  • doima ocenił(a) ten film na: 9

    T-Durden z opinią o zdjęciach się zgadzam, z całą resztą absolutnie nie! Co to znaczy że jest o wszystkim i o niczym? To jest historia o jednym gościu i co go tam po drodze spotkało i co on z tym zrobił, jak zmienił podejście do życia. Ostatnio tak dobrych filmów jak na lekarstwo.

  • Erdorado ocenił(a) ten film na: 7

    T-Durden Co jest nie tak ze scenariuszem? Czemu jest niedogotowany? Odebrałem film jako spójny. Historia gangstera od początku do końca. Forma wiele razy stosowana w kinie i doceniana. W tym przypadku jednak krytykowana, nie wiem czemu. Mam wrażenie, że jedyny problem tego filmu to Ben Affleck, nieznośny dla pewnej grupy odbiorców do tego stopnia, że wpływa na krytykę innych aspektów produkcji. Śmiem twierdzić, że gdyby role dostał ktoś bardziej charyzmatyczny, odbiór scenariusza nagle przestawił by się o 180 stopni.
    W dodatku jako dobre przykłady twórczości reżysera podajesz "Gdzie jesteś Amando", które w zasadzie miało podobny problem - Casey Afflecka, który zagrał jak drewno. W tym momencie jestem kompletnie zdezorientowany.

    Nie chcę nikogo prowokować, ale mówiąc że ten film jest "o wszystkim i o niczym", można posunąć się dalej i stwierdzić że kino kalibru Ojca Chrzestnego jest "o wszystkim i o niczym".
    To oczywiście wyolbrzymienie, mające na celu zobrazować, że krytyka scenariusza w tym przypadku jest nietrafna lub niewystarczająco uzasadniona.
    Historia z pewnością jest bardziej cukierkową wersją względem innych odpowiedników kina gangsterskiego, w dodatku z Benem może to razić jeszcze bardziej. Ale akurat nikt w tym wątku na to konkretnie nie narzeka, tak więc nie potrafię zrozumieć zarzutów.

  • Erdorado Posunięcie się do stwierdzenia, że film taki jak "Ojciec Chrzestny" jest o wszystkim i o niczym, byłoby tylko ośmieszeniem się.

  • T-Durden Mam bardzo podobne wrażenia. Zdjęcia, scenografia, no i Zoe Saldana:) jako atuty filmu, a cała reszta taka sobie.
    I też mi cały czas ten "Buntownik z wyboru" chodził po głowie jako kontrast.

    Podsumowując: ten film ma jedną zasadniczą wadę - nie powstał 25-30 lat wcześniej...

  • T-Durden Film jest na podstawie książki a w zasadzie serii Denisa Lehana, tego samego co napisal Gdzie jesteś Amando i Brudny Szmal, nie pierwszy i nie ostatni raz kino nie może sprostać prozie, Afflec tego nie wymyślil