Tego się po prostu skomentować nie da.. Gdyby sam Ricardo to widział chyba przewróciłby się w celi ;) Nie dość że zgodność z jego biografią jest średnia to jeszcze bardzo go spłycono.. Właściwie po obejrzeniu tego filmu miałam wrażenie, że to nie jest film o moim ulubionym seryjnym mordercy tylko o bohaterstwie i pełnym zaangażowaniu policji vel pewnej policjantki w złapanie wiecznie zaćpanego degenerata.. Wracając więc do punktu wyjścia- tego się po prostu skomentować nie da ;)
No właśnie. W filmie nawet jasno było powiedziane, że poszukiwany seryjny morderca musi być przygłupi, bo w prawie każdym wyrazie wypisanym krwią na ścianie znajdowały się błędy. Ten prawdziwy Ricardo jednak nie sprawia wrażenia przygłupa...
Swoją drogą, gdyby naprawdę za każdym razem malował pentagramy i płytkie hasła na ścianach (jak ma to miejsce w filmie), można by go za takiego uważać .
Widziałem kilka wywiadów z Ramirezem i w każdym z nich sprawiał wrażenie przygłupa. Charlie jest zabawniejszy. :)
A jakie to ma dla ciebie znaczenie, czy pokazali go jako przygłupa? Ten koleś to bestialski morderca i jego wizerunek nikogo nie obchodzi. Normalnych ludzi obchodzi tylko, żeby nigdy nie wyszedł z paki. Tyle.
Nie żyje. I obchodzi, jak się robi film pseudo-biograficzny to chyba wypadałoby żeby było choć trochę autentycznie? Idąc Twoim tokiem myślenia film w ogóle nie powinien powstać, wszak z jakiegoś powodu na tym forum wylądowałeś. Good grief.
Ulubiony seryjny morderca? Dziewczyno, polecam wizytę u psychologa, jak można mieć ulubionego seryjnego mordercę. Szkoda, że nie miałaś się okazji w takim razie przekonać na własnej skórze co czuły jego ofiary, i że ich śmierć nie znaczyła nic więcej ponadto, że teraz masa dziewczynek z zaburzonym wzorcem postrzegania atrakcyjności teraz będzie go gloryfikować, bo był przystojny. Puknij się w łeb.