Fabuła bez sensu, gra aktorska na bardzo niskim poziomie, "efekty specjalne" aż bolą, a logika w tym filmie nie istnieje. Jeśli ktoś chce po prostu obejrzeć film o wyścigach i tuningowanych samochodach, lepiej po raz setny obejrzeć którąś z pierwszych części Fast&Furious
Jeśli znasz się na autach, to zrozumiesz, że jest coś nie tak przy najprostszym błędzie czyli GT68 zamiast 86,ktore tak naprawdę istnieje, efekty specjalne bolą, aktorzy chyba nie żyli podczas kręcenia filmu, bo są tacy nudni, że po paru minutach film się nudzi.
Na tle pozostałych części, ta niestety wypada najgorzej. Jest kilka zabawnych scen, ale to nawet się nie umywa do pozostałych części. Po przeczytaniu scenariusza chyba nawet aktorka grająca Sylvię stwierdziła, że daje sobie z tym spokój, a jej zastępczyni wypadła w tej roli bardzo kiepsko.
Ślub Roya nieoczekiwanie wyhamowuje. Niedoszły małżonek przyjmuje wyzwanie: aby odzyskać narzeczoną, musi wziąć udział w wyścigu na słynnym torze Nürburgring.