Dziś uzupełniłem sobie Europejską trylogie Allena i Paryż ewidentnie różny od Barcelony i Rzymu. Nieco brakowało mi namiętności takiej jak w "Vicky.." (może to wynika z tego, że w latach 20 postrzegano te sprawy nieco inaczej), a humor "Zakochanych.." bardziej mi się podobał. Mimo to film zdecydowanie mi odpowiadał, sam pomysł na scenariusz bardzo ciekawy, dużo subtelnych aluzji i ważne zagadnienia podane w dość lekki sposób. Na koniec oczywiście muszę wspomnieć o cudownych pejzażach i perfekcyjnie dobranej muzyce (jak we wszystkich 3 filmach z trylogii). Fajnie oglądało się Owena Willsona i Adiena Brodyego, zabrakło mi wyrazistej postaci kobiecej. Bardzo urocza scena kończąca i świetna wstawka z detektywem, który wylądował w Wersalu. Moźe gdyby w Paryżu pojawiła się Penelope Cruz, byłbym zaspokojony, a tak zostawiam filmowi 8.Polecam :)