Najsłabsze ogniwo tego filmu, a jako że grał główną rolę, to rzutowało na odbiór całego filmu..
Rola Wilsona jest znakomita. Zaskoczył mnie strasznie. Wprost idealnie oddał to marzycielstwo, nerwowość, ciamajdowatość. Wiadomo, że to stylizacja na kreacje samego Allena. Ale moim zdaniem Wilson uniknął taniego plagiatu i stworzył naprawdę wiarygodną postać.
zgadzam się w 100%, według mnie Owen Wilson jest świetnym aktorem, swoim talentem napewno pochwali się jeszcze w wielu produkcjach
a ja jestem zdania ze Owen niestety nie pasuje do tego filmu; natomiast film i scenariusz oceniam na 5
Przecież Owen Wilson w zasadzie gra samego Allena, więc jak może nie pasować? Jest w tym świetny, moim zdaniem.
To prawda, że gra Allena. I mnie to strasznie irytuję, że w każdym filmie bez Allena jest jakiś aktor, który go naśladuję. To strasznie razi sztucznością, nie potrafię zapomnieć, że to tylko gra aktorska.
Zgadzam się z sml, Owen Wilson miał ciężkie zadanie, zmierzył się z postacią wzorowaną na Allenie, i wyszło mu naprawdę dobrze, jak dla mnie jego gra jest bardzo mocnym plusem tego filmu. Zyskał mój podziw, gdyż do tej pory znałam go z dosyć podobnych do siebie roli, w lekkich, czasami głupawych komediach.
Ja nie mam żadnych zastrzeżeń do aktorstwa. Wszyscy byli doskonali. Piękny Paryż, świetna muzyka, momentami bardzo błyskotliwe dialogi. Bardzo dobry film. Pomysł z wehikułem czasu nie nowy, ale jakie to ma znaczenie? Ważne, że zrobione z wdziękiem i zgrabnie. Jedyna uwaga krytyczna będzie dotyczyć scenariusza. W trakcie oglądania widzowie doskonale rozumieli, że film zmierza do konkluzji, iż taka nostalgia, tęsknota połączona z idealizowaniem czasów minionych towarzyszy każdemu pokoleniu, teraz i w przeszłości. Gil nie musiał tego tłumaczyć Adrianie, a de facto widzom w sposób tak łopatologiczny. Gdyby tylko popatrzyli sobie w oczy - ja zostaję, a ty? - odchodzisz? Wszyscy by zrozumieli ich motywacje. Z tego właśnie powodu oceniłem film na 8 a nie na 9. Jak już wspomniałem bardzo przypadły mi do gustu dialogi - dowcipne i inteligentne. Czytam różne opinie na temat filmu, ale przecież ludzie mają różne poczucie humoru. Nie mam zamiaru wypowiadać się kto ma lepsze, a kto gorsze. Należę do ludzi, których nie łatwo rozśmieszyć a na tym filmie kilka razy szczerze się roześmiałem, za co staremu mistrzowi Allenowi jestem wdzięczny.
Ja jedynie pare razy się uśmiechnęłam, w większości film był dla mnie irytujący, choć owszem-przepiękne ujęcie Paryża, i co do reszty aktorów zastrzeżeń nie mam.
Zgadzam sie. Film bylby genialny, gdyby nie on. Facet po prostu we wszystkich filmach zawsze gra te sama role - czyli pewnie siebie samego. Szkoda, ze Allen nie obsadzil w tej roli kogos innego...
Chyba Woody Allen go tak z dupy nie wyjął... nie? Widocznie docenił jego grę aktorską i zaproponował mu rolę w filmie
Chociaż dla mnie Allen jest przereklamowany... każdy jego film musi być wysoko oceniany i najlepszy bo to przecież "nazwisko" robi swoje(zaraz każdy zachwycony oh.. ahh...) jest wiele innych świetnych filmów( no ale niestety bez "nazwiska")
No może tak oceniam film bo mi twóczość Allena wogóle nie podchodzi. Ale bez względu na to Owen Wilson to dla mnie aktorska porażka
Mnie również Wilson jakoś nie pasował w tym filmie. Sądzę, że znalazłoby się kilku aktorów, którzy zdecydowanie lepiej poradziliby sobie z rolą i lepiej wkomponowali się w ten film. No, ale nie będę dyskutował z Allenem ;) Mimo wszystko mocna 7 jak najbardziej zasłużona.
To ja też się dołączę do grona krytyków Wilsona, może i grał dobrze, może i pasował, ale są tacy ludzie, takie twarze, gdzie od patrzenia na których już mam dość i niestety ten złamany nos, taki głupkowaty uśmieszek, nic nie poradzę. Śmiało, wieszajcie psy, że jestem uprzedzony. Przykro mi...
A co do Woody'ego, daleko mu tym filmem do takich rodzynków jak: Sen Kassandry, Zelig czy Match Point
Też sądzę że Owen zepsuł ten film. Szkoda. Tak czy siak przyjemnie się oglądało - ale bez niego byłoby znacznie lepiej. Okropnie irytował...