Nie wiem czemu, ale film jest urzekający...Gdzieś przenika mnie w głąb. Szczerze trudno mi nawet to wyrazić. Sam nie raz czuje, że powinnem się urodzić w innej epoce. Może dlatego? Dodając do tego klimat lat 20, elementy sc-fi, muzyka lat 20 to zachacza mi film o arcydzieło :). Dałem 9/10 +Ulubione. Czemu nie 10? Końcówka mnie rozczarowała. Banalna na pewno nie była, ale chciałem czegoś więcej.
Oczywiście zakończenie w stylu żyli długi i szcześliwa(z tą dziewczyną z lat 20) byłoby w ogóle banalne. Jednak spodziewałem się jakiejś peunty, czy nie standardowego zakończenia.
A tak odchodząc od samej tematyki filmu, jestem chyba jednak materialistą. Pierwsza moja myśl na to co by było gdyby miał możliwości cofania się w czasie, to wykorzystanie tego w celach materialnych ;p. Przeniósł bym tylko jakiegoś Ipada ze wszystkimi możliwymi informacjami na temat przyszłości(od technologii, historie totolotka itd...), i żył długo i szczęśliwie ;p. Oczywiście zapas baterii też bym miał :)
Mnie film w ogóle nie zachwycił, wynudziłem się na nim nieziemsko. Ta swego rodzaju 'magia' zupełnie do mnie nie przemawia. Ale to wszystko kwestia gustu, po to jest forum aby móc wyrazić na nim swoje zdanie. Sory, że ta wypowiedź taka.. lakoniczna ale jakoś ciężko mi coś więcej napisać o tym filmie, bo po prostu do mnie nie przemówił.
ja spodziewałam się, że Gil spotka kogoś, kto przyjechał z 2080 roku na przykład :P ale prawda, film urzekający, zwłaszcza jeśli ktoś kojarzy te wszystkie postaci i kontekst. uśmiałam się do łez, kiedy Hemingwayowi prosto w twarz rzucono jego własny komentarz o Twainie, ale wiedziałam to tylko dlatego, że studiuję anglistykę, więc może faktycznie jest to film adresowany do wąskiej widowni.
"Hemingwayowi prosto w twarz rzucono jego własny komentarz o Twainie, ale wiedziałam to tylko dlatego, że studiuję anglistykę, więc może faktycznie jest to film adresowany do wąskiej widowni" - ja wiedziałem o tym od podstawówki, bo na moim egzemplarzu "Przygód Hucka" było o tym napisane na tylnej okładce więc bez przesady.
PS. Też studiuję anglistykę, ale do Twaina jeszcze nie dotarłem.
więc szczęśliwy przypadek z tym komentarzem na okładce :) i oczywiście nie chodzi mi wyłącznie o anglistów czy studentów ASP, czy coś w tym stylu, ale jeśli ktoś nie interesuje się sferą humanistyczno-artystyczną, tylko np. budową maszyn, może mieć trochę kłopoty z cieszeniem się tym filmem w pełni, a nawet może się on wydawać nudny.
Ja jestem na studiach ekonomiczno-matematycznych i co prawda zdaje sobie sprawę, że wszystkich smaczków nie zauważyłem, ale jakąś wiedzę ogólną w tym temacie posiadam i wydaje mi się, że ta "wiedza ogólna" wystarczy aby przynajmniej w części rozumieć film i się w nim zakochać ;p.
Rzeczywiście, w zakończeniu też mi czegoś brakowało...Generalnie film lekki, przyjemny i magiczny, w sam raz na wieczorny seans przy winie.
Też mnie baaardzo urzekł. Klimat, muzyka, postacie z tego okresu - wciągnął mnie całkowicie. Dla mnie jedyny minusem jest to, że... jest trochę za krótki.
Pozdrów Trockiego! :)