Spodziewałem się zdecydowanie lepszego filmu. Nie umniejszając bajkowej scenerii i znakomitej ścieżce dźwiękowej, fabuła była, co tu dużo mówić nudna. Film bardziej z gatunku science fiction niż komedii romantycznej. Nie polecam, żałuję pieniędzy wydanych na na kino. 5/10.
woody nawstawiał do filmu za dużo postaci z kręgu artystycznego, chyba dlatego fabuły nie było. kiepski, jak na kultowego reżysera.
Otóż do, dla koneserów literatury mógł się podobać, dla zwykłego zjadacza chleba niekoniecznie.
oj chyba się trochę mylicie film jest naprawę fajną odskocznią dla szarej rzeczywistości. Wg mnie udało mu się w filmie wszystko fajnie połączyć i nie trzeba być koneserem literatury żeby film się podobał choć nie powiem trochę z wiki musiałem skorzystać bo nie wszystkie postacie były mi znane. A fabułą wręcz przeciwnie nudna nie była może tylko tyle że trochę bajkowa ale to właśnie duży plus filmu.
'dla koneserów literatury', hmm... studiuję na czwartym roku filologii angielskiej i owszem, uśmiechnęłam się ze zrozumieniem kilka razy ;) magiczny film jak dla mnie, mam tak bardzo często, że wydaje mi się, że przeszłość była idealna, a teraz jest nudno i beznadziejnie.
Z tymi koneserami sztuki to może trochę przesadziłem, nie mniej jednak film nie zachwyca. Kwestia gustu, dla jednych coś jest magiczne dla innych zwyczajnie nudne.
czytam książki i "wielki gatsby" do moich ulubionych należy. interesowałam się malarstwem i twórczość natłoku postaci bohemy artystycznej przedstawionej w filmie jest mi znana. absynt - też. mimo to nie zachwyciłam się.
Osobiście film nie przypadł mi do gustu zupełnie. Miałam wątpliwą przyjemność oglądania go dwa razy i za każdym razem po prostu zasnęłam. A bardzo lubię psychologiczne filmy. Słyszałam opinię, że osobom, którym film się nie podoba, to dlatego że nie znają się na sztuce, nie potrafią rozpoznać postaci itp. itd. ogólnie - film dla wyższych umysłowo. Kompletna bzdura... Postacie kojarzyłam, charakterystykę epoki znałam i zachwytu zero. Po prostu nuda. Ocena trzy za piękną muzykę i Paryż.
A mi się szaleńczo podobał! Cudowne kolory, jak nie z tej epoki, ujęcia, od których trudno oderwać oko. Owen Wilson wg mnie (przynamniej na początku) niesamowicie przypominał w stylu aktorstwo Allena :) No po prostu jestem zachwycona, nawet kilka razy się uśmiałam, choć rzadko mi się to zdarza:) Ale to oczywiście zależy od gustu:)