jako osoba lubiaca Allena, nie moge zrozumiec fenomenu tego filmu, ktory jest najgorszym gniotem w jego wydaniu. Czerstwe dialogi, naciagnieta fabula, mowiaca o kwestiach poruszanych obligatoryjnie na lekcjach w szkole podstawowej i dobor aktorow, na czele z drewniana Bruni. Jednym slowem GNIOT. Woody.... czas na emeryture...
Kwestią poruszaną obligatoryjnie w szkole podstawowej jest chęć ucieczki od rzeczywistości, w której nie możemy się odnależć? Bardzo ciekawe.
No a Bruni to tyle było w tym filmie, że można było jej nie zauważyć. No ale rozumiem, punkt widzenia zależy od punktu siedzenia.
skoro bylo jej tyle "tylko lub az" to czemu byla w kazdej recenzji? jesli mowisz o ucieczce od rzeczywistosci, to chyba odbierasz ten film na poziomie 7 - latka. Moja rada, nastepnym razem zmien rzad a punkt widzenia zmieni sie sam.
Cóż z tego, że była w każdej recenzji? Na polskim plakacie innego filmu Allena, "Whatever Works" (swoją drogą z cudownym polskim "tłumaczeniem", nastawionym na ściągnięcie jak największej liczby ludzi do kina) zamiast głównego bohatera umieszczono dwójkę drugoplanowych, żeby film lepiej się sprzedał. Może nie jest to w sumie najlepszy przykład, ale tak czy siak na Twoim miejscu nie polegałabym aż tak na oficjalnych opisach i recenzjach, a już na pewno nie skreślałabym filmu z powodu jednej aktorki.
I jeszcze tak z ciekawości, o czym w takim razie był ten film? Bo moim zdaniem życie głównego bohatera bazowało na chęci ucieczki od szarej teraźniejszości, w której nie mógł się poczuć spełniony . Ale może coś źle zrozumiałam.
glownym problem nie jest ucieczka ale idealizacja tego, co przeszle i nadinterpretowane.