Lo straniero

1 godz. 44 min.
7,0 346
ocen
7,0 10 346
1 093
chce zobaczyć
{"type":"film","id":34462,"links":[{"id":"filmWhereToWatchTv","href":"/film/Lo+straniero-1967-34462/tv","text":"W TV"}]}
powrót do forum filmu Obcy
  • kosmiczny ocenił(a) ten film na: 9

    Mersault (Mastroianni), to człowiek zmęczony życiem. można powiedzieć, że przeżywa życie jako ciążące doświadczenie, do którego został zmuszony. czuje się więc OBCYM wobec potoku egzystencji i tego, co z niego się wyłania: ludzi i wydarzeń. nic nie jest w stanie wybić go z apatii i stanu bylejakości nawet śmierć matki, która jest dla niego bardziej sceną jakiegoś przedstawienia niż własnym życiowym doświadczeniem. nie zastanawia się nad sobą, bo i po co. dopiero pobyt w więzieniu z powodu zabójstwa, którego się przypadkiem dopuścił (i z którego mógł się wytłumaczyć) pozwolił mu na rozrachunek z własną egzystencją i bezgraniczną samotnością. odczuwa cały proces sądowy jako machinę, którą można manipulować za pomoca zgrabnych słów, emocji i sugestii. wystarczyłoby tak niewiele żeby się wybronić: żal, wiara w Boga, emocje, kilka barwnych słów. ale Marsault nie chce grać komedii, ale siebie od początku do końca. zginie za to kim jest: osobowością niezaangażowaną i obcą.

  • kosmiczny siema
    gdzie dorwales ten film?

  • maciek608 ocenił(a) ten film na: 6

    Marcineusz_Zet Jeśli jeszcze aktualne: http://www.youtube.com/watch?v=-LM8q_D1wt4

  • magmos ocenił(a) ten film na: 7

    kosmiczny Naprawdę świetnie to ująłeś!

    Tak mi się skojarzyło, że niezaangażowanie bohatera jest trochę podobne do nadwrażliwości, jaką powoduje środek znieczulający, tzn. teoretycznie nic się nie czuje, a zarazem czuje się, że się już nie czuje, co... w gruncie rzeczy jest pewnym sposobem odczuwania.

  • creep_ ocenił(a) ten film na: 7

    kosmiczny "człowiek zmęczony życiem. można powiedzieć, że przeżywa życie jako ciążące doświadczenie"

    Właśnie on taki nie był. Miał te swoje dziwności, ale był w tym integralny, szczery, nawet może i kontentny - nie był zmęczony życiem, pewne rzeczy wypierał (bo uznawał za nieważne - może właśnie przez to nawet był szczęśliwszy? czy wypierał intuicyjnie, czy może dlatego, że miał bardzo przemyślany światopogląd - kłótnia z księdzem może świadczyć, że miał, ale to równie dobrze mogło objawić się pod wpływem przebywania za kratami). To właśnie wg innych, którzy odzierali go z prawa do człowieczeństwa, powinien być zepsuty, pozbawiony jakichkolwiek (sic!) emocji, niezdolny też do szczęścia. To jedno zdanie wydaje się być totalnie chybione.