Jestem facetem ale nawet mnie ruszyło.

Film definiuje co tak na prawdę w życiu sie liczy. Banalne ale jak rozejrzymy się dookoła to
widać jak ludzie są małostkowi, zawistni, nieżyczliwi. Dopiero w obliczu śmierci człowiek
docenia to co jest w życiu najważniejsze, szkoda jednak, że wtedy już jest za późno... Polecam
ten film, sprowadza na ziemie.

5
  • "Jestem facetem ale nawet mnie to ruszylo". Hoho. Faceci tacy twardzi, tylko Bruce Willis i spluwy. Daj spokój, koniec końców dziewczyny są twardsze od nas, nie ma co zgrywać maczo. :P

  • Najbardziej mnie rozśmieszyło jak Marley umierała w szpitalu a jej ukochany Julian w tym samym czasie pływał se w basenie......naprawde wzruszająca miłość

  • Ja też jestem facetem.
    I też mnie ten film głęboko poruszył - nawet dałem 9 i mi się nawet oczy zaszkliły pod koniec...
    Byłoby pewnie i 11, ale ten film padł ofiarą tzw "poprawności politycznej" i trochę tego było za dużo, jak na jeden raz.
    - Bóg jest czarną kobietą - no może być - lubię Whoopi Goldberg...
    - Najlepszy przyjaciel umierającej głównej bohaterki jest gejem. No ok, ale też jest czarny...
    - Największy smaczek na koniec - główny amant jest... Żydem pochodzenia meksykańskiego (!)
    To już trochę przegięcie pałki...
    Podobno to, co zostało wyemitowane raz na Ziemi będzie krążyć w kosmosie przez całą Wieczność.
    No i co sobie o nas pomyślą jacyś kosmici, co to kiedyś tam w przyszłości obejrzą?
    Hmmm...
    Ale polecam - warto obejrzeć, bo na prawdę fajny i wzruszający film.
    A ci kosmici może będą mądrzejsi od autora scenariusza i tylko oddzielą ziarno od plew tymi swoimi mackami i się uśmiechną z politowaniem...
    Taką mam nadzieję.

Zgłoś nadużycie

Opisz, dlaczego uważasz, że ten wpis nie jest zgodny z regulaminem serwisu:
Ostatnio odwiedzone
wyczyść historię