Ogniem i mieczem

1999 2 godz. 55 min.
6,9 122 806
ocen
6,9 10 1 122806
4 378
chce zobaczyć
5,3 6
ocen krytyków
{"rate":5.33333,"count":6}
powrót do forum filmu Ogniem i mieczem
  • erbass ocenił(a) ten film na: 1

    Pamietam jak jeszcze w latach '80 JH starał sie nakręcić Ogniem i Mieczem, ale nie doszło do tego z różnych przyczyn. Politycznych i finansowych głównie. Niestety ten film, oczekiwany jak dziecko po wystaranej ciąży jest jednym wielkim rozczarowaniem. Reżyser, wzorem mistrza Wajdy, zaczął ostatnimi laty angażować aktorów wyjątkowo marnych, ale za to takich którzy mają potencjał zostania celebrytą. Stąd chyba kuriozalny pomysł angażu beznadziejnego jak zwykle acz przystojnego jak zawsze Żebrowskiego, i kobiety demolki - Scorupco. Ta para skutecznie rożłożyła ten film w taki sam sposób jak para Szyc - Urbańska w wiadomej produkcji. Reszty dopełniają mdłe role Zamachowskiego, Malajkata, kompletnie rozłozona rola Podbipiety i parę innych nie nadających się do tej klasy produkcji. Nie bedzie pewnie zaskoczeniem ze stara gwardia staje na wysokości zadania i K. Kowalewski udowadnia kto tak naprawde ma potencjał na wielkie aktorstwo a nie na mdłe pitu - pitu i trzepanie rzęsami.
    Niestety słaba obsada to nie jedyny feler. Reżyser ze wzgl na ograniczenia czasowe których nie miał w Potopie scenariusz potraktował jak woreczek do którego starał się upchnąc jak najwięcej kosztem bałaganu, chaosu co sprawia ze akcja jest rwana, atki są skrócone jak tylko można i generalnie... wychodzi literacka bylejakość.
    Zdjęcia do których zaangażowano speców od reklam to jedna wielka porżka, spadajace kilka sekund belki stropowe ze świecami zarejestrowane z kilku ujęć, kiczowate zwolnione tempa i nieciekawe plenery dopełniają reszty. Same barwy tego filmu też jakieś mdłe. Przy potopie realizowanym w technice analogowej to przepaść. Wygląda to jak film wideo przepuszczony przez filtry a nie jak normalny film kinowy.
    Muzyka rozkłada na łopatki. Biesiadne "hej sokoły" to cios poniżej pasa. Reszta też nie mieści się w kanonie dobrego kina i swoją nahalnością przesłania to co dzieje się na ekranie.
    Generalnie to porażka na całej linii i nie tylko przez porównanie z Potopem ale przede wszystkim dlatego że reżyser sam sobie ta porażke zafundował starajac sie pożenic hollywodzkie romansidło z sarmacką historią podlaną tanim technicznym efekciarstwem oraz miernej klasy aktorstwem. Myśle że temat jaki podjał nie pasuje do adresata do jakiego kierował ten film. nie ten towar w takim opakowaniu a gimbaza ma sienkiwicza generalnie w d..ie. Troszkę inaczej niż 40 lat temu.

  • PanKierownik ocenił(a) ten film na: 10

    erbass a mi sie podoba

  • Loucyphre80 ocenił(a) ten film na: 8

    erbass Totalną porażką jest twoja gimbusiarska ocena (1/10 serio?) oraz histeryczna recenzja. Przypomina to narzekania dziadka, który mentalnie utkwił w epoce niemego kina i teraz narzeka na każdy film, który sposobem realizacji wykracza poza nadętą, drewnianą sztampę. Nie twierdzę, że Pan Wołodyjowski i Potop były złe. Wręcz przeciwnie, uważam, że, jak na swoje czasy były genialne i do dziś oglądam je z nieukrywanym zachwytem. Ale na Boga! To było blisko pół wieku temu! Nie można oczekiwać od genialnego reżysera, jakim jest niewątpliwie Jerzy Hoffman, że mimo upływającego czasu, na przekór wszystkim, wciąż będzie kręcił filmy w niezmienionej konwencji. Moim zdaniem "Ogniem i Mieczem" w wersji serialowej jest obiektywnie produkcją ze wszech miar poprawną i patrząc z perspektywy upływającego czasu niczym nie ustępuje poprzednim częściom trylogii. Kompletnie też nie potrafię się zgodzić z zarzutami, a raczej totalnym krytykanctwem pod adresem obsady. Moim zdaniem wszyscy aktorzy stanęli na wysokości zadania. Kowalewski, Zborowski, Zamachowski, Wiśniewska, Malajkat, Domagarow, Seweryn, Kozłowski... Czy nawet trzecioplanowi Konrad, Holoubek, Lutkiewicz dobrani zostali doskonale i zagrali swoje role po mistrzowsku. Owszem, ortodoksyjni fani prozy Sienkiewicza mogą się czepiać kreacji pierwszoplanowej Scorupco i Żebrowskiego ale mi one absolutnie nie przeszkadzały. Helena może i jest trochę irytuje ale chyba właśnie taka miała być. Niezaradna, słaba mimoza czekająca na księcia, który wybawi ją z miłosnej opresji. Zaś Skrzetuski. No, cóż... W powieści miał być twardym i prostolinijnym wojakiem gdy tymczasem Żebrowski i Hoffman wpompowali w niego nieco więcej uczuciowości i subtelności ale czy aż tak bardzo wyszło mu to na złe? Dalej jest charyzmatycznym twardzielem i zabijaką tyle, że nieco bardziej przystającym do dzisiejszego modelu romantycznego bohatera. Nie wiem. Może moja opinia przez wzgląd na nieukrywany sentyment do tej części trylogii nie jest do końca obiektywna za to jestem przekonany, że Twoja jest po prostu niesprawiedliwa i krzywdząca.

  • erbass ocenił(a) ten film na: 1

    Loucyphre80 Widząc twój awatar to raczej nie mnie podejrzewałbym o mentalność gimbusa. Wybacz... nie bede uprawiał polemiki ad personam. jeśli podobają ci się mdłe spojrzenia miss Scorupco, ten wymuszony baryton Skrzetuskiego który ryczy jakby dostał bolesnej obstrukcji i infantylne warkocze fruwające w zwolnionym tempie... Twoja sprawa. Kwestia marnego gustu raczej. Porównanie Żebrowskiego do młodego olbrychskiego masakruje tego pierwszego we wszelkich aspektach mimo że olbrychski to amator. JH to twórca kina monumentalnego - dziś o takie trudno ze wzgl na koszty i produkcję, ale to nie jest usprawiedliwienie dla taniego efekciarstwa jakim zdaje się ten film miał uwieśc młodego widza... Obejrzałem ten film w 2000r i do dziś pamietam rozczarowanie z jakim wyszedłem z kina.
    "Niezaradna, słaba mimoza czekająca na księcia, który wybawi ją z miłosnej opresji. " Tak tak... tylko to trzeba jeszce zagrać a nie marudzić coś pod nosem, robić maślane oczy i prezentować repertuar mimiki od zdziwienia mniej udanego do beznadziejnego... Masz rację że nie wszyscy zawalili sprawę. Kondrat(!) zagrał kapitalnie dla przykładu ale nie zmienia to mojej oceny całości filmu który dla mnie jest wielka porażką. Jest filmem nijakim i nieciekawym. Piszesz że czasy się zmieniają... Moze w końcu przyjmiesz do wiadomosci że jeśli czas leci to czasem warto sobie dac spokój z pewnymi projektami i koncepcjami które są już zbyt współczesne jak na wiek twórcy? Bo i Wajda i JH zdaja się powoli dawać do zrozumienia że nie radzą sobie ze współczesną filmową materią i osobiście wolałbym aby Ogniem i mieczem powstało jeszcze w latach '80 bo to co powstało to klasyczne "ni pies ni wydra..." Ni to serial ni monumentlny film kinowy. ot filmik historyczny jakich w Rosji ostatnimi laty kręci się dziesiątkami i nikt tam nie robi z tego wielkiego narodowego kina.

  • Loucyphre80 ocenił(a) ten film na: 8

    erbass I w tym miejscu ucinam dyskusję, bo widzę że jesteś uprzedzony i zamknięty na jakiekolwiek argumenty. Też mam filmy na których się zawiodłem i których szczerze nie znoszę ale zawsze staram się w nich dostrzec jakieś pozytywy i uwzględnić to w ocenie końcowej. Ty wystawiłeś całkiem przyzwoitemu filmowi pałę zrównując go z totalnymi gniotami typu „Kac Wawa”. Zrobiłeś to tylko dlatego, że nie został nakręcony w stylu lat '70 i zamiast monumentalnych dłużyzn dostałeś kilka scen w slow motion. Wybacz kolejną "wycieczkę personalną" ale to nie jest dojrzała ocena jakiej spodziewałbym się po inteligentnym człowieku którym niewątpliwie jesteś. Tak właśnie na tym forum postępuje dzieciarnia do której ciągle się odwołujesz. Znają tylko dwa stopnie 1 (Nieporozumienie) - jeżeli chcą film zjechać i 10 (Arcydzieło!)- kiedy chcą pochwalić. Denerwuje mnie coś takiego niemiłośernie, bo niszczy wiarygodność systemu ocen na FilmWebie.
    A na koniec i zupełnie na marginesie chciałbym poznać twoją obsadę marzeń dla "Ogniem i mieczem" AD 1999. Oczywiście z uwzględnieniem wyłącznie czynnych zawodowo aktorów tamtego okresu.

  • KRISPO_DE_PALMA ocenił(a) ten film na: 10

    Loucyphre80 Masz rację. Szkoda prądu na tłumaczenie komukolwiek kto ocenia,,Ogniem .." na 1.

    Pewnie że niektóre elementy tej ekranizacji nie wyszły idealnie, ale skupiajac sie tylko na Scorupko (której notabene w filmie widac może 15 min.) i Żebrowskim (całkiem udana kreacja) , porównaniach do Potopu i Olbrychskiego oraz ogólnikowe pierdy typu słabe efekty, muzyka do bani, aktorstwo mizerne etc. ta ,,pseudorecenzja" załozyciela tematu brzmi jak bełkot malkontenta.

    Nierzeczowo, nieuczciwie.

  • erbass Zapewne bardzo inteligentny jest człowiek, który nadużywa słowa "gimbaza". Poza tym jak ja byłam w tej, jak to mówisz "gimbazie" to szalałam na punkcie całej Trylogi. Przeczytałam książki, obejrzałam filmy i byłam oczarowana. Czy uważasz, że jestem w jakiś sposób ograniczona, dlatego że podobał mi się ten film? Zastanów się trochę, bo to że nie spodobała Ci się konwencja, aktorzy, nie wiem co tam jeszcze nie oznacza, że film jest zły, tylko po prostu Ci nie odpowiada, nie trafił w Twój gust. A czepianie się człowieka o awatar jest żałosne, bo fakt, że ma głupie zdjęcie na profilowym jeszcze nie przesądza o jego głupocie, czy jak tam wolisz byciu "gimbazą".

  • monika3456 hmm... ale o co chodzi? Zalozyciel tematu podal argumenty, ktore wg. niego dyskwalifikuja ten film, nie jest to ocena jakiegos trola, ktory chce tylko zaistniec na forum. Co do oceny, ja akurat nie daje ocen typu 1, ale moze dlatego, ze nie zwyklem oceniac filmow, ktorych nie obejrzalem w calosci, a Ogniem i Mieczem nie dalem rady. Po przeczytaniu Ogniem i Mieczem zalowalem, ze nie ma jeszcze ekranizacji, bo w tej czesci trylogii jest potencjal na prawdziwy eksportowy kinowy hit. To wlasnie przez te wygorowane oczekiwania ten film tak rozczarowuje, akurat w tym przypadku taka ocena jest dla mnie zrozumiala.

  • shivar " Myśle że temat jaki podjał nie pasuje do adresata do jakiego kierował ten film. nie ten towar w takim opakowaniu a gimbaza ma sienkiwicza generalnie w d..ie. Troszkę inaczej niż 40 lat temu." Ten fragment sugeruje, że filmem może zachwycić się tylko ta "ułomna" część widowni, głupi gimnazjaliści, którzy z reguły nie myślą i zachwycają ich tanie romanse, ale nie zachwycą się, bo gdy usłyszą, że to film na podstawie powieści Sienkiewicza, uznają, że nie dla nich takie tematy, co moim zdaniem jest krzywdzące. Co do reszty nie mam pretensji, bo rzeczywiście każdy może mieć swoje zdanie. Ja uważam inaczej, ale nie podważam opinii innych.

  • erbass ocenił(a) ten film na: 1

    monika3456 dzięki za miłe słowa.. jeśłi byłabyś jeszcze tak miła i odpowiedziała na jedno pytanie: O czym jest ten film własciwie? Bo Potop jest fimem bardzo glębokim jeśłi chodzi o przesłanie i bardzo spójnym, ale byłbym rad gdybys mi tak po przeczytaniu Sienkiewicza i porównaniu z filmem opowiedziała ... o co chodziło reżyserowi? O czym on opowiada? O miłosci? Polityce? O zdradzie, zazdrości? Bo dalibóg ja zamysłu tego mdłego melodramatu jego nijak nie pojmuję. Może to film drogi w wykonaniu Heleny i Zagłoby? Też moze być. Juz Tarasa Bulbę się lepiej ogląda mimo że to kino tak spaczone ideologią i patetyzmem (rozumianym raczej z angielska niż polska).

  • erbass Nie wiem co Ci mam odpowiedzieć, bo dla mnie jest wszystko klarownie przedstawione, powstanie Kozaków, bitwy, rozwiązłość szlachty polskiej, egoizm i zgoda, wątek miłosny jest tutaj zbyt wyeksponowany, ale dla mnie to nie skreśla całego filmu. Porusza on wiele spraw, nie tylko konkretnie miłość, czy polityka. Poza tym mnie zachwyciła gra aktorska A. Domogarow, A. Seweryna, B. Stupki, Z. Zamachowskiego ( zanim obejrzałam w tej roli pana Łomnickiego ), M. Kozłowskiego, mimo wielu narzekań Żebrowski też mi się podobał, ale może ze względu na to, że pociągała mnie jego "teatralna" gra. Nie będę Cię przekonywać, że ten film jest fajny, bo każdy ma inny gust, do mnie taki zamysł reżysera trafił, do Ciebie nie. Swoje wcześniejsze komentarze napisałam nie ze względu na to, że film Ci się nie spodobał, ale że uraziła mnie ta część z gimbazą, bo moim zdaniem nie miałeś racji. To, że film Ci się nie spodobał, nie oznacza od razu, że został stworzony dla tej "płytkiej" niewymagającej widowni jaką według Ciebie jest gimbaza< cokolwiek to znaczy>.

  • erbass O gustach się podobno nie dyskutuje... Mi osobiście ekranizacja "Ogniem i Mieczem" się podobała. To, że odbiega od książkowego pierwowzoru to już inna sprawa. Tak, powiem od razu - czytałam książkę i od razu też dodam, że lata spędzone w gimnazjum mam już dawno za sobą. Z jednym faktem się zgadzam w pełni z przedmówcą erbassem, a mianowicie w kwestii obsady dwóch z trzech głównych postaci. Helena jaka jest, każdy widzi, a Skrzetuski w wykonaniu Michała Żebrowskiego jest mdły i nijaki. Nie dziwię się, że pół Polski (ta żeńska) straciła po tej ekranizacji głowę dla Bohuna.
    Natomiast bardzo doceniam drugoplanowe role naszych rodzimych aktorów. Głównie Maćka Kozłowskiego w roli Krzywonosa, pana Andrzeja Seweryna jako Jaremę Wiśniowieckiego i epizod Marka Konrada. Nie mam też większych zastrzeżeń do Wojtka Malajkata w roli Rzędziana (tak, wiem, w książce miał 16 lat, a tu prawie 40! ale film rządzi się własnymi prawami) oraz pana Krzysztofa Kowalewskiego. Uważam, że całkiem nieźle udźwignął rolę Zagłoby, choć przed nim grało tę postać dwóch znakomitych aktorów.
    W te święta mogliśmy zobaczyć w TV całą Trylogię, co też chętnie uczyniłam. I może powiem rzecz, z którą większość się nie zgodzi, ale mi "Potop" podoba się najmniej. Za to "Ogniem i Mieczem" zyskuje moim zdaniem wiele dzięki muzyce, absolutnie nie przeszkadzają mi biesiadne "Sokoły", a motyw dumki Bohuna zawsze chwyta za serce. Nie czepiam się scen walki pod Żółtymi Wodami, że za krótkie, że pokazane jednostronnie, że husaria przegrała bo wpadła w błoto... Więcej, jako kobieta uważam, że sceny batalistyczne w tym filmie są dobrze wyważone. Jakbym miała oglądać 15-minutową szarżę, to powiem od razu - dziękuję bardzo. A spadające w zwolnionym tempie belki ze świeczkami czy latające warkocze Heleny, choć nieco kiczowate, w całkowitym spojrzeniu na film nie rażą mnie jakoś nad wyraz.

  • epxx ocenił(a) ten film na: 4

    erbass Zgadzam się z tą oceną. Scorupco z dziwną, nienaturalną szminką na ustach to jakieś kuriozum, Żebrowski dostosowuje się do jej poziomu. Bohun dał radę. Mnie osobiście podoba się stara Kurcewiczowa.

  • antygrafik ocenił(a) ten film na: 10

    erbass nie zgodzę się z tobą. film naprawdę trzyma poziom - może nie Potopu, bo temu trudno dorównać, ale bardzo przyzwoicie się prezentuje. miałam przyjemność oglądania go w kinie i mimo, że jest bardzo długi - nie czułam znużenia ani przez moment. co do kreacji aktorskich - Rzędzian i Podbipięta kiepscy? no proszę cię! toż to jedne z najlepiej wykreowanych postaci filmu! (poza Bohunem oczywiście ;)). jak dla mnie najsłabiej wypadają Zagłoba i Wołodyjowski, ale to pewnie przez wzgląd na sentyment do poprzedników.
    a towar owszem, pasował, gdyż został sprzedany w czasach kiedy "gimbaza" była zaledwie w fazie planowania.

  • Piramidoglowy ocenił(a) ten film na: 2

    erbass W końcu ocena z którą mogę się zgodzić. Koniec z nazywaniem osła Arabem. Dorzucę coś od siebie.
    Hoffman, tak jak Wajda i inni, dobre rzeczy robił w "okropnych czasach słusznie minionych". Później przyszło zaparcie twórcze, a mimo to poszedł do roboty. I co dostaliśmy? Przede wszystkim FATALNIE dobranych aktorów.
    Żebrowski mamroczący coś pod wąsem. Absolutnie nijaki. Rozgrzewka przed Wieśminem.
    Scorupco. Bo zagrała raz du** Bonda, była ładna i na topie. No i starczy na Helę. Wątek miłosny naciągnięty, jak gacie na tyłku Zagłoby.
    Kowalewski Zagłobą. Gruby pijak tak obleśny, jakby ciągle tłuszcz mu po brodzie płynął. Ani przebiegły, ani zabawny. To nie był Zagłoba.
    Zamachowski Wołodyjowskim. Co za obraza dla wielbicieli "małego rycerza"; dać tę rolę Zbigowi "potejto" - specjaliście od grania nieudaczników. Gdyby Rick Moranis był Polakiem, dostałby pewnie rolę Longinusa.
    Podbipięta i Zborowski. Czy jemu ktoś za jednym zamachem odciął coś miedzy nogami? Dlaczego Wiktor? Bo Goofy od Disneya odmówił?
    Rzędzian. O matko. Ciągle czegoś brakowało, gdy się pojawiał. W końcu wpadłem na to - okulary; Malajkat zdjął okulary. I sposób mówienia - inaczej wysławia się w filmie, inaczej w teatrze, nie mieszajmy. Próbował być zabawny, ale nie wyszło. Pasował tam, jak pięść do nosa.
    Bohun z twarzą psychopaty. Bo laski takich ostrych typów lubią.

    I jedna (dwie?) scena dzięki której nikomu filmu nie polecę i będę omijał szerokim łukiem już zawsze. Obrzydliwość. Nie wiem, co podkusiło Hoffmana. Może tak spędza wolny czas? Chodzi o dzikich kozaków przykładających do wypiętych tyłków ogień i pierdzących. No ARCYdzieło, panie Jurku. Szkoda, że "straszliwa cenzura" nie pozwoliła umieścić tego w poprzednich filmach.