1 godz. 34 min.
6,8 523
oceny
6,8 10 523
275
chce zobaczyć
{"type":"film","id":8428,"links":[{"id":"filmWhereToWatchTv","href":"/film/Ostatni+po+Bogu-1968-8428/tv","text":"W TV"}]}
powrót do forum filmu Ostatni po Bogu
  • marta_sk ocenił(a) ten film na: 7

    Pawel Komorowski nakrecil kilka udanych filmow o szeroko rozumianych kregach wojskowych. Tutaj bierze na warsztat polska flote podwodna, ktora juz dostarczyla tematu do niezlego filmu "Orzel"
    Tym razem to juz jest flota ludowa broniaca 500km piastowskiego wybrzeza i szykujaca sie do desantu na Kopenhage.

    Ale temat jest troche inny - w sumie uniwersalny, a wojo dostarcza tylko dramatycznej scenografii, pozwalajac zapetlic i nakrecic akcje w ciagu kilku minut.

    Niemniej tematem jest po prostu kariera, prawdziwa z pasji po jednej stronie, a pelna zgorzknienia z powodu pomijania przy awansach na pierwszego bossa po drugiej stronie.

    Dzis mozna by nakrecic taki film o prezesie i wice oddzialu jakiejs firmy, o agencjach reklamowych gdzie kreatywni spalaja sie przy kolejnych reklamach, o korporacji gdzie sprowadza sie z zewnatrz bossa pomijajac awanse z wewnatrz.

    No ale mamy rok 1968 i ta opowiesc jest osadzona w realiach naszej floty. Co tu mamy :

    - zaczyna sie troche jak "Czerwony Pazdziernik" - maly szantazyk lekarza, okret wychodzi w morze w zimowej scenerii prawie jak w Siewieromorsku, potem nagla zmiana rozkazow, okret znika z radarow, zaczyna sie nerwowka w dowodztwie Floty.

    - zadziwiajaca jest latwosc z jaka skomplikowany okret idzie na dno - wystarczy jedna marynara powieszona nie tam gdzie trzeba i sprzet wielomilionowej wartosci jest bezuzyteczny jak polamana dziecieca zagadka.
    Prawie jak w anegdocie o tym kucharzu na sowieckim okrecie ktory chcial czyscic garnki para z reaktora atmowego i troszke napromieniowal swoich kolezkow i cala lajbe.

    - Kociniak mial juz chyba stala role u Komorowskiego jako ten co kapuje na siebie w imie honoru polskiego ludowego zolnierza

    - Pietruski jako pryncypialny prokurator - budzi prawdziwy mroz na plecach. Na szczescie tych marynarzy to juz nie jest rok 1951 kiedy czerwoni wyniszczyli cala polska marynarke, ale pamiec tamtych wydarzen powraca. Och on juz by w katowniach UB wydusil prawde o spisku imperialistow ze wszystkich marynarzy.

    - "Nie prosilem sie do tej sluzby" mowi jeden z matrosow. No coz patrzac na warunki sluzby tych marynarzy mozna zrozumiec dlaczego flota to bylo zeslanie w armii PRL. 3 lata sluzby w puszce dla sardynek (rok dluzej niz na ladzie) to nie w kij dmuchal. Szacunek dla wszystkich ktorzy musieli to odpekac.

    - ujecia Trojmiasta w zimowej scenerii - ludzie w berecikach z antenka, kolejka w Gdyni, Warszawy na ulicach. Patrzac na to zastanawialem sie dlaczego znajomo wygladaja te zdjecia. I wniosek jest taki ze sa to te same ulice, te same tlumy i podobna zima jaka wystapila w Grudniu 1970 roku. Wyglada to jak stara kronika i patrzac na te sceny nie mozna wylaczyc mysli o tym co sie tam wydarzy za 2 lata.

    Ogolnie - jest to naprawde film psychologiczny - jezeli ktos chce obejrzec polski film 'akcji' o okretach podwodnych to "Orzel" jest duzo lepszy. Tutaj jest troche marynistyki, troche akcji, ale film jest bardziej o ludzkich emocjach.

    "Ostatni" powinien przypasc do gustu tym ktorzy juz wiedza jak roznie moze byc w trakcie kariery, ile warta jest praca zgodna ze swoja pasja, ile mozna zrobic dla takiej pracy, a takze jak gorzkie pigulki trzeba czasami przelknac.

    To moglby byc dobry film dla etosowcow nowej kapitalistycznej polski, dla 'wannabies' z wielkich korporacji - bo tak naprawde to wlasnie korporacje sa teraz zorganizowane wedlug modelu floty. Mysle ze wielu by rozpoznalo podobne sytuacje w swoim biurze.

    Mnie sie spodobal wlasnie z tych wzgledow - prawdziwy i uczciwy film.
    Ogolnie : 7/10

  • jard ocenił(a) ten film na: 8

    marta_sk Nie lekceważąc cennych spostrzeżeń w recenzji sprzed lat trudno mi się zgodzić, że wątkiem przewodnim jest kariera. Pierwszym motywem jest raczej pasja pływania, trudna do pogodzenia z postępującym wiekiem i coraz gorszym zdrowiem. Nie kusi zupełnie wygodne życie za biurkiem i dalsze awanse. Fakt, że jest jeszcze "wieczny drugi" zastępca, niedoceniony mimo równego stopnia i doświadczenia. Ale nie ma śladu agresywnej rywalizacji czy biegu po grzbietach dla korzyści, tylko zgorzknienie, pech, ale jednak pokorna służba. Film chyba faktycznie psychologiczny, bo zmierza do próby charakteru ludzi w obliczu zagrożenia i dylematu ryzykownej decyzji. Unikalne i efektowne, że tym razem tłem jest morze i służba na okręcie wojennym. Kto, za co i na czym nakręci dziś podobny obraz! Jestem miłośnikiem marynistyki, fajnie więc zobaczyć "Błyskawicę" jeszcze pod parą, czy okręt podwodny znikający majestatycznie w toni żegnany czarującą muzyką Kilara. W przerwach wspomnienie dawnych mroźnych a śnieżnych zim, tłumy identycznych jesionek i czapek, wątły sznur samochodów na ulicach bez korków, drewniane budy kiosków i budki telefoniczne - i inne podobnie zdumiewające zjawiska ;). Jakaś okazała budowla przez okno tramwaju, mieszkaniec Trójmiasta pewnie rozpozna cóż to ...