Pan Klein

Monsieur Klein

1976 2 godz. 3 min.
7,3 997
ocen
7,3 10 997
1 030
chce zobaczyć
{"rate":7.33333,"count":3}
powrót do forum filmu Pan Klein
  • wujaniek ocenił(a) ten film na: 7

    Dobra rola Delona, jego Klein cynicznie wykorzystuje sytuacje ludzi i żyje sobie jak pączek w maśle w okupowanej Francji, sytuacje zmienia gazeta żydowska znaleziona przed drzwiami a zaadresowana na bohatera filmu. Klimat filmu się zagęszcza, Klein szuka swojego imiennika lecz ten wydaje się być duchem.. wart zobaczenia.

  • wujaniek Uwielbiam ten film ! Świetnie, zbudowana , kafkowska atmosfera , w której grany przez Delona bohater, drobny cwaniaczek wyzyskujący opłakaną sytuację Żydów w okupowanej Francji musi się w jakiś sposób zdefiniować, określić kim jest w obliczu nowej sytuacji społecznej i politycznej. Piękna scena spotkania z ojcem, która być może jest kluczem do oczytania filmu - rozpoczynająca się od słów "Obojętność jest jak spokojne morze otaczające tonącego." Ciekawie wplecione w poszukiwania własnej tożsamości przez Kleina postępujące przygotowania do wywózki Żydów.Genialna scena - wizyta Kleina z kochanką w kabarecie , gdzie rozbawiona publiczność bezcześci i wyśmiewa dzieło wielkiego ,żydowskiego kompozytora - Gustawa Mahlera. Moment, w którym w trakcie rasistowskiego, pełnego pogardy dla człowieka przedstawienia rozbrzmiewa jedno z najpiękniejszych dzieł muzyki klasycznej, owoc ludzkiego geniuszu- "Kindertotenlieder" a rozbawiona do granic publiczność występuje przeciw sztuce - przeraża mnie ilekroć wracam do tego filmu... Dzieło sztuki, reprezentujące piękno ludzkiej kreacji i najwspanialsze świadectwo naszego istnienia, broni się tylko poprzez wrażliwość odbiorcy. Ta scena pokazuje jak dzięki ideologii politycznej ten odbiór zostaje zakrzywiony ...Znajduję tu paralele np. ze słynną wystawą sztuki zdegenerowanej. Zniszczenie , ośmieszenie sztuki w imię nienawiści jest w istocie aktem wymierzonym w istotę człowieczeństwa. Jest tak jak morderstwo - czynem wymierzonym przeciw ludzkości. (podobne odczucia miałam w finałowych scenach "Wielkiej ekstazy Roberta Carmichaela"). Na tym kończę może trochę nazbyt wzniosłe (za to szczere) wynurzenia... Pozdrawiam i polecam film :)

  • jo777 ocenił(a) ten film na: 9

    KotArystokrata I szczere - i przejmujące. Dziękuję za nie.

  • stanleyy ocenił(a) ten film na: 8

    jo777 Cóż za rozdzierająca wewnętrznie i dramatyczna końcówka skonkludowana jakże wymownym, przeszywajacym zielonookim spojrzeniem.

  • grapho71 ocenił(a) ten film na: 8

    stanleyy Świetny, jeden z najważniejszych filmów poświęconych francuskim rozrachunkom z okresem okupacji.

  • Integrysta ocenił(a) ten film na: 9

    grapho71 To prawda - okupacja, ale okupanci są w zasadzie nieobecni. Gdzieniegdzie, w mniejszości siedzą oficerowie niemieccy na widowni, wśród Francuzów. Gdzieś jakiś strażnik niemiecki, ale przecież nawet funkcjonariusze są Francuzami. I nie dzieje się to w Państwie Francuskim marszałka Petain'a, ale w okupowanym Paryżu. Jakiż kontrast między tym miastem a Warszawą - gdzie żołnierzy wroga jest mrowie, gdzie nie tylko Żydzi, ale również Polacy doświadczają napisów "Nur für Deutsche" w tramwajach, kinach, restauracjach, teatrach, kawiarniach itp. Tu oni wszyscy sami siebie pilnują. Nie z nienawiści nawet czy wyrachowania, tylko dlatego że "znają prawo".

  • Krzypur ocenił(a) ten film na: 6

    KotArystokrata Nazbyt wzniośle, gdy weźmie się pod uwagę, że Twój wywód jest NIEPRAWDZWY, tj. nie tak było - a raczej dobrze pamiętam - w filmie. A jak? W jednym zdaniu: Klein z kochanką i reszta publiki nie nabija się z dzieła Mahlera, tylko ze skeczu z chytrym żydem. I co? D tego w tle śpiewanych scen można zobaczyć plakat reklamujący propagandowy film niemiecki "Żyd Süss". Bo o tę scenę chodzi, prawda?

  • Krzypur Tak, o tę scenę chodzi.To że inaczej ją odbierasz, nie znaczy, że moja interpretacja była nieprawdziwa. To co zostaje przedstawione w scence kabaretowej to nie tylko, jak sam zauważyłeś, antysemicki skecz z stereotypowo przedstawioną postacią Żyda (aktor zakłada w tym celu groteskowo wyglądającą maskę, maskę która nadaje postaci cechy archetypu, deindywidualizuje ją). Wg mnie to również uderzenie w kulturę żydowską - właśnie przez wybór pieśni żydowskiego kompozytora, Gustava Mahlera. To jest bardzo mądrze skonstruowana, wielopoziomowa scena - kobieta ubrana w strój żałobny śpiewa "Kindertotenlieder" (jedną z pieśni poświęconej doświadczeniu utraty dzieci, tragedii rodzinnej, śmierci bliskich, cierpieniu ) Jeśli mogę przytoczyć fragment słów pieśni (tłum. na język angielski)
    "Now the sun wants to rise as brightly
    as if nothing terrible had happened during the night.
    The misfortune had happened only to me,
    but the sun shines equally on everyone."
    Czy nie widzisz tu związku między problematyką tego tekstu - obojętność świata skontrastowana z indywidualną tragedią, ze wspomnianym przeze mnie wcześniej cytatem "obojętność jest jak spokojne morze otaczające tonącego"?. Można tu dostrzec analogię.
    Do tego pojawia się kolejny element - cała tragedia zostaje strywializowana, sparodiowana - pojawia się stereotypowa figura, która "myśli tylko o pieniądzach" i obdziera kobietę z kosztowności.Ale czy to co widzimy na scenie nie jest właściwie odbiciem postępowania Kleina (i wielu jemu podobnych)? Dorabianie na ludzkiej tragedii i wykorzystywanie czyjegoś koszmarnego położenia?
    Tak jak pisałam, tę scenę można odczytywać na wiele sposobów. Ja zwróciłam uwagę na to co mnie najbardziej w niej poruszyło - usłyszeć tę pieśń przerywaną salwami wulgarnego śmiechu, okraszoną grubiańskimi, rasistowskimi "żartami" to tak jakby czytać na nowo Norwidowskie wersy: "Widzę czoła ożałobionych wdów/ Kolbami pchane - -/ I znów widzę, acz dymem oślepian,/ Jak przez ganku kolumny/Sprzęt podobny do trumny/Wydźwigają... runął... runął - Twój fortepian! (...) Jękły głuche kamienie -Ideał sięgnął bruku."

  • Integrysta ocenił(a) ten film na: 9

    KotArystokrata Również bardzo dziękuję za te wpisy - bardzo cenne! Klein przechodzi ogromną przemianę - pod koniec filmu jest zaprzeczeniem siebie z jego początku. Przecież jego "sobowtór" zdaje się w ogóle nie istnieć. Był wyłącznie pretekstem. Bardzo dobrze że tego filmu nie spłycono do "antysemityzmu" itp. Postać grana przez Delona jest niezwykle złożona - tak jak problematyka filmu niezmiernie uniwersalna. Dziękuję zwłaszcza za ten przepiękny fragment "Fortepianu Chopina" - pasuje idealnie. Klein niejako stał się owym "późnym wnukiem". Zbrukanie piękna, nikczemność, służalczość, konformizm, a zwłaszcza wręcz dyktatura obojętności (i państwa prawa/Rechtsstaat - które jest przecież ukoronowaniem totalitaryzmu a nie jego zaprzeczeniem) - oczyszcza Kleina. Mimo, że się waha, boi, wzburza - jednak przecież świadomie i konsekwentnie dąży do finału. Co więcej - on jest o wiele bardziej świadomy tego co będzie, niż Żydzi, którzy mu towarzyszą. Sam rozkręca sprawę wokół siebie i świadomie niweczy wszystkie próby ocalenia - a szansę ma nawet w ostatniej chwili.