Doskonały film nakręcony przez Seana S. Cunninghama i ekipę w 1980 roku. W zamyśle producenci nie mieli kręcić reszty części, pierwotnie film ten miał być jeden. Stało się inaczej, zwłaszcza, że producenci zwietrzyli interes po nagraniu pierwowzoru i postanowili kontynuować opowieści znad Kryształowego Jeziora. Obraz ten jako film jest dobry w swym gatunku. Ekipie filmowej udało się stworzyć niesamowity klimat, a dodatkowo należy zwrócić uwagę na muzykę, którą napisał Harry Manfredini.
Muzyka, scenariusz B. Adamsa sprawiają, że groza tego filmu jest bardzo przytłaczająca. W powodzi wielu miernot na rynku (o podobnej tematyce) film ten zasługuje na ocenę dość wysoką. Bardzo często, gdy mam chwilę czasu zagłębiam się w fotelu i delektuję się niesamowitymi klimatami, oglądając naprzemiennie wszystkie części, które to zajmują czołowe miejsce w mojej bogatej kolekcji filmowej.
"zagłębiam się w fotelu i delektuję się niesamowitymi klimatami, oglądając naprzemiennie wszystkie części, które to zajmują czołowe miejsce w mojej bogatej kolekcji filmowej. "
ciekawe bo ja tez;]
Oczywiście, że świetny horror. Osoby wychowane na takich produkcjach z tamtego okresu nie zamienią ich tak łatwo na nowości:) Dodam tylko, że w przypadku tego filmu można nabrać przekonania, że Steve Miner nie miał gorszego wyczucia, niż Sean S. Cunningham. Piszę o tym, ponieważ często seguele wyraźnie odbiegają od pierwowzorów.