Bunuel opowiada o podwójnym życiu głównej bohaterki, która ma dość nudnego, drobnomieszczańskiego i zaniedbującego ją męża.
Sceny z życia poprzeplatane sennymi (wszak Bunuel to "etatowy" surrealista) wyobrażeniami Piękności Dnia, która mimo wszystko ma wyrzuty sumienia, z powodu oszukiwania męża. Początkowo zagubiona i pełna rozterek bohaterka znajduje w swoim nowym zajęciu inny punkt widzenia i oddech od uporządkowanego życia, w którym nie czuje się szczęśliwa.
Mimo rozgłosu nie do końca przekonujące jak dla mnie, ale wiele ciekawych obserwacji i świetna Deneuve.
Poza tym jak już ktoś tu napisał nie należy się nad filmem rozwodzić tylko po prostu trzeba zobaczyć, a z pewnością doceni się jego klimat.
No cóż, najwyraźniej film Bunuela bardzo różni się od książki na podstawie której powstał...albo poczyniłeś złe obserwacje. Nie mogę się wypowiedzieć bo filmu nie widziałem, natomiast literacki pierwowzór czytałem. Tam, sytuacja Severine jest zdecydowanie bardziej dramatyczna. Jej mąż nie jest nudny i jej nie zaniedbuje...wręcz przeciwnie, główna bohaterka ciągle wymienia jego zalety! W swoim związku jest szczęśliwa, pomimo różnych targających nią emocji, przez cały czas podkreśla wspaniałość platonicznego uczucia do Pierra i jego wzajemności. Natomiast braki w swoim życiu odkrywa z czasem, co powoduje u Severine głębokie rozterki moralne i dysonans pomiędzy siłą uczucia, a siłą pociągów czysto fizycznych.
Może, ale właśnie w "Piękności dnia" widać, że platoniczne uczucie to żadne uczucie. I bez realizowania "pociągów fizycznych" jest nieszczęśliwa, choćby nawet przekonywała siebie, że jest inaczej.
Szkoda, że książki nie czytałem.
mozna odniesc wrazenie, ze severine nie tyle jest zaniedbywana przez meza, ile ze nie odpowiada jej pasywna rola w malzenstwie. nie potrafi tego jednak zakomunikowac, nie potrafi zmienic istniejacego ukladu. z jednej strony odpowiada jej czula opieka meza, byc moze severine boi sie urazic go sygnalzujac jakis brak porozumienia, z drugiej natomiast narastaja w niej tlumione dotychczas zadze, ktore nie znajduja ujscia w malzenstwie, gdyz z jakiegos powodu (moze dziecinstwo? jedna z pierwszyc retrospekcji) wiaza sie u bohaterki z poczuciem winy. w jej wyobrazeniu ta sfera zycia zawiera nieodlaczne elementy prymitywizmu, perwersji, ktorych nie potrafi polaczyc z wyidealizowanym duchowym aspektem zwiazku. dlatego oddziela zupelnie te dwie plaszczyzny i rezerwuje wiez emocjonalna dla pierra, znajdujac spelnienie erotyczne w domu mme anais.
a propos getzz 30.VI... mysle, ze na pierwszy plan w filmie wysuwaja sie raczej przyczyny rozdzwieku miedzy pierwiastkiem duchowym a fizycznym, niz sam fakt niemoznosci ich odzielenia, ktory niejako jest oczywisty.