Z racji tego, że wolę oglądac filmy niż czytac książki jestem mocno zawiedziony pięknością dnia wg. Bunuela! Trzeba było najpierw zobaczyc film, a po nim rozpocząc lekturę...w innym przypadku ma się wrażenie, że film jest niesamowicie płytki, ni jak oddaje klimat opowieści, trąci bliżej nie określoną pustką, popada w schemat i z marazmem przedstawia dramatycznośc głównej bohaterki. Charakter historii ulatuje gdzieś na samym początku, a całośc na tym tylko traci, opowieśc filmowa staje się jedynie ubogim znajomym pierwowzoru literackiego. Na dodatek gra Deneuve jest koszmarna, wręcz koszmarna jeżeli już tak dobrze poznało się bohaterkę i wie kogo (podmiotowo) aktorka ma grac. Dlatego radzę: Najpierw oglądac, a następnie czytac...a najlepiej to zrezygnowac z lektury po seansie! Inaczej ocenicie to tak jak ja...czyli 6/10, albo jeszcze gorzej.
Bunuel i jego scenarzysta zupełnie świadomie odeszli od pierwotnej wymowy i wiernej adaptacji powieści, więc zestawianie i porównywanie ich filmu z książką jest dość chybione...