film z doskonałą kreacją Catherine Deneuve (i Michela Piccoli), w którym mamy sporo ciekawostek poczynając od snów-wizji bohaterki a na kilku perwersjach seksualnych kończąc. Już w "Dzienniku panny służącej" mieliśmy przedsmak fetyszów, gdy Jeanne Moreau paradowała w botkach dla przyjemności pana domu. Tutaj Bunuel dorzucił kilka innych.
Warto może zauważyć, że sam Bunuel ubolewał, iż z filmu cenzura usunęła scenę: Deneuve leży w trumnie, zaś książę (Georges Marchal) nazywa ją córką, a wszystko odbywa się w kaplicy po mszy celebrowanej pod kopią "Chrystusa" Grunewalda. Rzeczywiście, bez mszy cała scena traci na wyrazistości.
No i jeszcze jeden szczegół: kiedy do burdeliku przychodzi Azjata z pudełeczkiem, dziewczyny z zainteresowaniem zaglądają do środka, po czym odwracają się z obrzydzeniem. Tylko Piękność Dnia (Deneuve) patrzy zainteresowana. Gdy pytano Bunuela co było w pudełku, odpowiadał "To, czego sobie życzycie", bo nie miał pojęcia:)
"Piękność" to największy sukces kasowy Bunuela, choć sam pisał, że "sukces bardziej przypisuję grającym w filmie prostytutkom niż swojej pracy" (z "Ostatniego tchnienia" Bunuela).