Piętno śmierci

Ikiru

1952 2 godz. 23 min.
7,9 4 202
oceny
7,9 10 4202
10 474
chce zobaczyć
{"rate":8.25,"count":4}
{"type":"film","id":31684,"links":[{"id":"filmWhereToWatchTv","href":"/film/Ikiru-1952-31684/tv","text":"W TV"}]}
powrót do forum filmu Piętno śmierci
  • mr_jedi ocenił(a) ten film na: 10

    I genialny odtwórca roli głównej. Przerażająco doskonale oddany dramat samotnego człowieka, nierozumianego nawet przez własną rodzinę. Wystarczy rozejrzeć się wokół, ilu z nas żyje takim życiem? Radość i entuzjazm młodej dziewczyny uświadamiają bohaterowi, jak wiele stracił i czym się stał przez te wszystkie lata swojego życia, podczas których koncentrował się na pracy. Stał się robotem, który teraz umiera na raka. I nikt nie będzie płakał po jego odejściu. Ma więc ostatnią szansę, aby coś po sobie zostawić. Zrobić coś, co przyniesie radość innym, Scena, gdy siedząc samotnie na huśtawce wyrzuca z siebie cały smutek śpiewając ze łzami w oczach, za każdym razem wyciska ze mnie łzy. Doskonały film, ale trzeba dojrzeć, aby go zrozumieć.

  • lollallil ocenił(a) ten film na: 9

    mr_jedi Do tego przedstawiona w filmie biurokracja, film ponadczasowy! Jak najbardziej polecam obejrzenie.

  • Ksiezniczka_Mordoru ocenił(a) ten film na: 10

    lollallil Och tak - i jeszcze to klasyczne przywłaszczanie sobie cudzych zasług. Jakie to niestety powszechne wśród ludzi. Myślę, że jednak dla Watanaby najważniejsze było to, że zrobił coś dla innych - a nie, kto się będzie tym chwalił. Mimo wszystko, to przykre.

    PS. Świetny avatar. Bardzo lubię ten film i tę kreację aktorską :)

  • klikk12 ocenił(a) ten film na: 10

    mr_jedi Do tego co obaj wyżej napisaliście dodałabym jeszcze wiernie oddającą rzeczywistość relację pomiędzy Watanabe, a Mitsuo i jego żoną. Mało przejęli się dziwnym zachowaniem ojca/teścia i nawet nie próbowali dociekać, co się z nim dzieje. Zawsze znajdą się ludzie, dla których starszy człowiek jest tylko ciężarem i których obchodzi wyłącznie odziedziczenie spadku po nim. Można powiedzieć, że syn i synowa wręcz z utęsknieniem wyczekiwali momentu śmierci Watanabe, bo "przecież nie zabierze pieniędzy do grobu". Jedna z końcowych scen filmu, kiedy płaczący Mitsuo mówi żonie o okrucieństwie swojego ojca, który nie powiedział mu o swojej nieuleczalnej chorobie, uświadamia nam jakim pustym człowiekiem jest Mitsuo. Pomimo odczuwanych wyrzutów sumienia, nie potrafił przyznać przed samym sobą, że to właśnie on był okrutnym i beznadziejnym synem, któremu wydawało się, że świat kręci się wokół niego. Tak w życiu było, jest i będzie.

    Film ciężki i przytłaczający, ale w równym stopniu piękny i realny do bólu. Jest to jeden z tych nielicznych filmów, które mogę policzyć na palcach jednej ręki, a które poruszyły mnie do głębi.

    Pozdrawiam;>

  • Ksiezniczka_Mordoru ocenił(a) ten film na: 10

    mr_jedi Zdecydowanie mnie również bardzo przypadł do gustu. Zaczynając seans - zastanawiałam się w jakim kierunku pójdzie, nawet martwiłam się trochę - czy przez niemal 2,5 godziny można "wałkować" temat "przeżycia życia pod koniec życia" (na swoją obronę powiem, że to dopiero drugi film Kurosawy, który widziałam). A jednak - moje obawy okazały się całkiem zbędne - zaś film mnie niesamowicie poruszył.

    Niestety wielu ludzi żyje od piątku-do-piątku, od-pierwszego-do-pierwszego, od-wypłaty-do-wypłaty i w zasadzie nic nie mając z tego życia. Jest się po prostu taką "mumią". Jak zapewne każdy, znam trochę takich osób - i co gorsza, również wśród młodych. To tym bardziej smutne, jak proza życia potrafi zabić tę "iskrę", która pobudza do działania, do realizowania się, osiągania nowych celów. Też jest przykre, że kiedy najczęściej takie osoby się budzą - jest już późno. Jednak jak pokazuje przykład Watanabe - i nawet wówczas można coś zdziałać. To było bardzo poruszające, kiedy ten schorowany, ledwo ruszający się, ze słabym głosem - uparcie, ale i cierpliwie walczył o plac zabaw. Kiedy to się zestawi z młodym człowiekiem, teoretycznie pełnym życia, który już na starcie życia się poddaje - to człowiek, aż się zastanawia - jak to możliwe (oczywiście, to często ma związek z depresjami i innymi tego typu problemami, których znaczenia nie ignoruję - ale jak w każdej walce, walka zaczyna się od zmiany nastawienia).

    Muszę też przyznać, że dzięki "Piętnu śmierci" dostałam motywacyjnego kopniaka, aby nie tracić ani minuty. Jednak nasz czas tutaj jest krótki, a z każdą minutą jesteśmy coraz starsi - a co więcej, z każdą minutą możemy coś nowego zdziałać. Pomimo ciężkiego klimatu, ma jednak tą tlącą się w sobie iskierkę nadziei - która mówi, że jeśli samemu się nie zacznie działać, to nic się nie zmieni w swoim życiu - a "wszystko jest możliwe, wystarczy tylko chcieć".

  • Krzypur ocenił(a) ten film na: 4

    mr_jedi Tu nie ma nic do zrozumienia, bo temat - acz bolesny - jest prosty. Plączesz swoje odczucia z rozumieniem. Dziwne.