Nie spodziewałem się rewelacji, mając na uwadze ostatnie infantylne filmy w jakich grał Cage. Ale jeśli w opisie jest thriller i akcja, to oczekiwałem czegoś więcej. Nawet czarna msza grupy satanistów i wysłannik Belzebuba nie przyprawiały o dreszcz emocji, nawet trochę śmiechu politowania (indiańskie tańce przy tamtamach). Poza pościgami i strzelaninami z ekranu wieje nudą. Smutne dialogi i nic więcej. Tak reklamowane cycki też silikonowe. A policyjne samochody doganiające chargera to kpina z tego pojazdu. Jeśli ktoś porównuje z Machete - to ja uważam , że ten drugi to film o klasę lepszy. Nie rozumiem jak można kręcić takie filmy i zatrudnić w nim aktora o jakimś dorobku. W ogóle ta część kina amerykańskiego to czysta komercja , ktoś na to chodzi do kina to się kręci. ale czy to normalni ludzie z kina potem wychodzą? Jeśli młody człowiek naogląda się takich filmów to ma niezłe bagno w głowie.
Najgorsze jest to że Cage zagrał swoja role śmiertelnie poważnie a ten film można by zakwalifikować do komedi.Efekty specjalne robione po kosztach zeby było jak najtaniej do tego kretyńska fabula,denne dialogi i mamy czyste kino klasy C! A ostatnnie 20 min filmu to już katastrofa :-/ Nicolas Cage zszedł na psy i to juz moim zdaniem droga bez powrotu a wielka szkoda bo to przeciez utalentowany aktor ktory jeszcze pare lat temu był w pierwszej lidze w Hollywood.
5/10