Było fajnie - puścili starą kopie filmu ze starym tłumaczeniem i Jackiem Brzostyńskim w 4x3. Chwała Bogu, że nie zmienili jeszcze na 16x9. Udało mi się nagrać, ale niestety nie od początku...
Ja też obejrzałem i też nagrywałem... na starą poczciwą kasetę VHS. Przyznaję, że do dzisiaj sikam ze śmiechu, jak słyszę niektóre teksty :-). Ta komedia chyba nigdy mi się nie znudzi. Efekty specjalne nawet po tylu latach robią wrażenie. Ha! Pomyślcie sobie, jak działały na ludzi prawie 30 lat temu (aż nie do wiary, że ten film liczy sobie aż tyle, czas płynie, pędzi do przodu nieubłaganie). Dobrze, że za tydzień pokażą część drugą.
Ucieszę się, jak będzie 4x3. Ja nagrałem, ale od bodajże 7 minuty, przegapiłem akcję z rażeniem prądem. Pyłem pewny, że to już zmieniona kopia na nową jakąś, ale przypadkowo włączyłem TV, a tu Brzostyński, stare tłumaczenie i 4:3 - od razu taśmę wrzuciłem. Szkoda, że przegapiłem początek, ale dobre i tyle, bo następnym razem mogą już pozmieniać.
Mnie najbardziej wpienia, że marnują tyle czasu na reklamy. Potem napisy końcowe lecą w przyspieszonym tempie. Przez to nie mogłem usłyszeć mojego ulubionego utworu z tego filmu - mowa o "Saving the day" Alessi. Pamiętam, że 8 lat temu pokazywali film w 1 dzień Wielkiejnocy i nic nie było skrócone. Zauważyłem, że czasami skracają filmy w sposób, który opisałem powyżej, a czasami wszystko jest OK. Nie wiem, od czego to zależy.
Jeszcze jak reklamy dają, to jak zaczyna się film po reklamie to już czasem skrócony jest.
Jak w zeszłym roku, w sierpniu pokazywali "Klejnot Nilu" - to było chyba o 20:45 w sobotę, to nic nie było skrócone. Także nie wiem, jak to rozumieć.