Pogromcy duchów

Ghost Busters
1984
7,0 108 tys. ocen
7,0 10 1 107632
7,0 46 krytyków
Pogromcy duchów
powrót do forum filmu Pogromcy duchów

Krukcenzja

ocenił(a) film na 7

Do kin niedawno weszła najnowsza część „Pogromców duchów”. Uznałam jednak, że przed seansem warto odświeżyć sobie oryginał z 1984 roku i zmierzyć się z jego niewątpliwie kultowym statusem. Jak te ikony popkultury sprawdzają się czterdzieści lat później?

W Nowym Jorku trójka naukowców zakłada firmę zajmującą się walką ze zjawiskami paranormalnymi. Biznes łapania duchów przebiega niemalże bezproblemowo, gazety się rozpisują, ludzie zamawiają usługi, gdy czują się zaniepokojeni otaczającymi wydarzeniami – istny sukces. Jednakże działalność ta zdecydowanie nie podoba się lokalnej agencji środowiskowej. W trakcie, gdy uporczywy urzędnik stara się zamknąć cały interes, do miasta usiłuje dostać się starożytny duch pragnący zniszczyć znany ludzkości świat. Tylko pogromcy duchów mogą go powstrzymać.

Mieszanka komedii z opowieścią o upiorach i innych straszydłach z pewnością może się podobać. Odnoszę przy tym wrażenie, że współcześnie nie każdy będzie fanem tej produkcji. Niewątpliwie jest ona kultowa – ten typ humoru trzeba jednak po prostu lubić. Nie każdy więc będzie się zachwycał tą pozycją. Z pewnością sama nie należę do fanów, choć nadal uznaję tę produkcję za dobrą. Opowieść jest przyjemna, może odrobinę liniowa, ale przede wszystkim to rasowe kino familijne, idealne do weekendowego wypoczynku z całą rodziną! Paranormalne wstawki nie są straszne, prędzej powodują rozbawienie, o które przede wszystkim chodzi w tym filmie. Nie można mu także odmówić pewnej dozy oryginalności – pomysły potrafią być tu naprawdę genialne.

Czy audiowizualnie mimo tego, jak wiele dekad minęło, produkcja się broni? Połowicznie tak. Zdjęcia potrafią być niezłe, aktorstwo wypada udanie i jest po prostu komediowo na dość wysokim poziomie. Muzyka jest tak charakterystyczna, że ciężko po prostu nie kojarzyć melodii „Ghostbusters” – nogi same rwą się do tańczenia, a tekst piosenki mimowolnie wybrzmiewa na ustach. Bez wątpienia to jeden z najbardziej rozpoznawalnych soundtracków w historii kinematografii. Jeśli mowa o efektach specjalnych… O rany: bardzo dziwnie się to zestarzało. Niektóre, jak przykładowo miotacze czy Piankowy Marynarz, wciąż nieźle się trzymają, wyglądają dobrze mimo upływu lat. Inne wywołują wyłącznie głośny śmiech: niektóre rozwiązania naprawdę zupełnie wyszły z użytku. Mimo wszystko chyba największe wrażenie zrobił na mnie dość intrygujący kostium, w którym pojawia się Gozer – ładne kreacje wyglądają świetnie niezależnie od upływu czasu.

„Pogromcy duchów” to film o raczej niepodważalnym statusie, nawet jeśli już trochę trąci myszką. Seans z rodziną i dzieciakami – jasne, jednak samodzielny… już może niekoniecznie, lepiej się to ogląda w towarzystwie. Ode mnie mimo wszystko 7/10, choć raczej nie będę do niego wracać.