A ja mam ogromny szacunek dla Rodrigo Cortés'a za ten film. Dlaczego? Dlatego, bo po
pierwsze - operator spisał się na medal, jest trudno w czterech ciasnych ścianach ująć tyle
różnorodnych ujęć, i to dobrych ujęć. Pokazali każde ujęcie, strach w oczach aktora, pot,
przełykanie nerwowo śliny. Po drugie - akcja odbywa się tylko i wyłącznie w trumnie a mimo
to trzyma w napięciu. Może nie od samego początku (z tym się z wami zgodzę), ale potem
uważam że robi się ciekawie. No i po trzecie - zaskakujące zakończenie, którego się
kompletnie nie spodziewałam. Lubie filmy które, pozostawiają u mnie niesmak, że byłam
święcie przekonana że coś się uda że skończy się happy endem, a okazuję się nagle
inaczej.
moim zdaniem ten film był fajny, tylko po 20 min. mnie trochę przymulał, no ale czekanie jak umrze było bezcenne. Do tego jeszcze te słowa: " I'm sorry Paul, I'm so sorry" bezcenne ;)