ze,Alan Davenport z ekipa dokopal sie do wczesniej niby uratowanego Marka Whita heh:(
A w pewnym momencie pod koniec filmu pomyslalem sobie ,ze Paul nie potrzebnie obcial sobie tego palca ...przeciez za chwilke go odkopia i bedzie ok...:]
Tak samo ja:) Film dobry, gra świateł, wykorzystanie ich jest świetne. Tylko "trochę" nużył. Był bardzo męczący... Choć ten koniec przeważył na ocenie, końcówka jest kapitalna. Najlepszy urywek z całego filmu.
Pan Davenport chciał uspokoić tylko Paula, więc podał pierwsze nazwisko "uratowanego", który przyszedł mu na myśl. Pewno też go szukali i dlatego tak skojarzył imię. ;)
dokladnie skojarzyl imie .... bo pewnie wczesniej zamiast Whita odkopali kogos innego ;)
no wlasnie...czyli zamiast |Whita odkopali kogos innego...a wiec szukali Whita tak samo ja Reynoldsa;)
no wlasnie czyli wczesniej bylo dokladnie tak samo ....szukali Whita , tak samo ja Reynoldsa a wiec wczesniej zamiast Whita odkopali kogos innego;)
Nic nie wskazuje że odkopali kogoś innego. A zresztą byłoby to nieprawdopodobne, by podobny zonk, się zdarzył więcej razy ;P
On po prostu kłamał że go znaleźli tego whita żeby uspokoić bohatera a że nie pamiętał innych nazwisk to podał pierwsze z brzegu bo pewnie nie dawno prowadził jego sprawę albo nawet w tym samym czasie a gdy już go odkopali emocje mu puściły i się wygadał