i gdyby był Happy end jak napisał mój poprzednik to bym uważał film za stratę czasu a tak podobał mi się w miarę (pewnie dlatego że że lubię tego aktora KOMEDIOWEGO) ...
..no może gdyby w pudle był Al Pacino to psychologia filmu i dramat zyskałby na sile ...
..niestety znowu widzę w filmie elementy typu : "a co by tu wrzucić żeby ciekawiej było ?.. a węża wrzućmy ..."
Widzom którzy nie widzieli powiedzmy na wstępie jeśli chcecie zobaczyć piękne scenerię mimikę aktorów różne typy zachowań w różnych sytuacjach i w ogóle jakiś aktorów poza bohaterem ..lepiej obejrzyjcie "Tańczącego z wilkami " ..tutaj możecie liczyć tylko na widok nieoheblowanych desek ..hmm... prawdopodobnie sosna ...ma ktoś inne propozycje?
Aha i jest to świetna pożywka dla typowej blondynki - Komórka -wielki przyjaciel człowieka ...eh...co byśmy bez nich zrobili ...