Film jest zaskakująco dobry. Dlaczego? Dlatego, że zabierając się do oglądania, myślałam sobie "Co za idiota wymyśla taki film? Co może się dziać przez półtorej godziny z jednym aktorem uwięzionym pod ziemią?" Spodziewałam się czegoś tak głupiego, nudnego i banalnego jak OCEAN STRACHU, w którym nie działo się po prostu nic. A tu proszę, niezły film, który trzymał mnie cały czas w napięciu. Co prawda od początku byłam strasznie sceptyczna, ale tylko przez jakieś pierwsze 15 minut. Potem akcja, jeśli tak to można nazwać się rozkręciła. Dałabym temu filmowi nawet 10, gdyby nie parę nieścisłości, które mnie dosłownie wkurzyły. Po pierwsze ten cały Davenport był od samego początku jakiś podejrzany, jak dla mnie. Skąd on wiedział niby gdzie włącza się dźwięki w tym telefonie, który miał Paul? Przecież nie wiedział jaki to model, a przecież nie w każdym telefonie tak samo zmienia się ustawienia dźwięku. To taki mały szczegół, ale mnie to zastanawia. Po drugie zadzwiwiający jest fakt w jaki sposób Paul mógł tyle sobie dzwonić. Znaczy chodzi mi o to, że pewno w tym Iraku są mniej więcej takie same zasady telefonowania co w Polsce. Jeśli porywacze podrzucili Paulowi telefon na kartę, to pewnie musieliby nieźle ją nabić, skoro tyle dzwonił, a to im się raczej nie opłacało, bo nie mieli pewności, że dostaną za Paula okup. A jeśli telefon był na abonament, to OK, mógł dzwonić ile chciał, ale skoro FBI, czy cholera ich tam wie kto, znało już numer, to spokojnie mogli namierzyć abonenta i go przycisnąć. No chyba, że terroryści ukradli komuś ten aparat. :) No dobra, takie to mało znaczące z pozoru, ale jednak jest to nielogiczne. Po trzecie rozśmieszyło mnie "szczęście" Paula, kiedy szukał zmiany języka w telefonie. Zadziwiająco szybko mu to poszło, prawda? A po czwarte... Ciekawe jest bardzo w jaki sposób starzyło mu na tak długo tego powietrza. ;) Jest jeszcze parę rzeczy, które mi się nie podobały, ale mimo wszystko film jest dość oryginalny i naprawdę dobry. :) Zakończenie mnie tylko zdołowało trochę... Cały czas miałam nadzieję, że go znajdą... A tu proszę, nawet trupa nie znaleźli... :( No cóż, widać nie każdy film musi się kończyć happy-endem... ;) Daję 8. :)
Problem w tym, że mnie np. męczył. Nie wiem dlaczego, może dlatego bo akcja nie wychodziła poza trumnę. Cały film ratuje końcówka, która jest rewelacyjna.
Przecież jest to łatwe. Opcji w telefonie nie ma tysiąc. Po prostu wchodząc na każdy "link", każdą po kolei opcje, nawet nie w swym języku. Ikonka: Ustawienia zawsze prawie jest taka sama. Wchodzisz na każdy link z góry na dół, a jak trafisz na ten właściwy to ukażę się lista języków. Jest to proste. Mam nadzieję że zrozumiałaś mój bełkot;)
Zrozumiałam. ;) Ale ja właśnie specjalnie się przypatrywałam i tam nie było ikonki ustawień. :D
Co do powietrza w pomieszczeniu. A jakie to ma znaczenie? Film miał trwać 15 minut żeby się wszystko zgadzało?
Przez większość filmu Paul operował telefonem w języku arabskim, co sprawiało mu sporo problemów a na zmianę języka wpadł przez przypadek.
Nie wyłączył też wibracji ani dźwięków w telefonie. Miał to zrobić ale nie wyłączył (sprawdź-np. 83 minuta)
Nie sądzę też żeby porywacz szczególnie przejmował się, że nakryje go FBI bo telefon był zarejestrowany u egipskiego operatora.
Radzę oglądać filmy uważniej, nie przez palce.
Ten film jest męczący, głupi i nudny. Przede wszystkim to drugie. Nie bd uzasadniał, bo chcę o nim jak najprędzej zapomnieć.
To prawda, bardzo męczy i nudzi, ale i tak jest dobry. No cóż... koniec go ratuje.