Ogólnie nie jest zły, dobra rola Ryana, w tak hmm ograniczonych warunkach można pokazać więcej niż np. w jakimś filmie, gdzie jest pełno akcji. Tutaj widać cały kunszt aktorski.
Jednak właściwie co nam daje ten film..? Zero puenty, morału, zero wniosków jakichkolwiek..Jaki sens ma ten film? Kompletnie nie wiem..
Wnioski są takie gdy cie zakopią w trumnie to zamiast wódkę wylać na węża i go podpalać lepiej wypić i mieć weselszy koniec. Drugi wniosek jaki mi się nasuwa to gdy masz komórę to zadzwoń do szefa i mu nawrzucaj chu.ów zanim rozładuje się komórka.
Zero wniosków? No cóż, nie myślałem że ciężko ogarnąć tak czytelny w swoim przesłaniu film. (czytelny nie znaczy banalny). Trudno. Dla Ciebie w takim razie polecam muminki.
Film mocno sredni. Pomysl niby ciekawy i kiedy zasiadalem do tego filmu spodzielawem sie niezlego widowiska, ale sie niestety zanudzilem. Szkoda...
jak dla mnie film rewelacja. I nie spodziewałam się, że Ryan Reynolds może tak zagrać.
czytelny i oczywisty i tym samym tez banalny jak rozmowa o pogodzie.
ale ciekawe jest że gosciu mysli ze rząd który otwarcie mówił ze nie rokuje i nie układa sie z terrorystami zaplaci za jego uwolnienie 5 mln USD
i wiesz jak BrainCrash mówił ze jest Zero wniosków chodziło o to ze nie wnosi nic nowego i nic zaskakującego (nawet kocówka jest swego rodzaju schematem ale czego juz nie było jak to zreszta sam Salomon swego czasu napisał) tylko stare oklepane, moze w innej formie schematyczne rozwiazania.
wniosek jest taki:jak masz klaustrofobię to nie jedź na wczasy ani do pracy do Iraku;)
Wniosek jest taki,że jak wybierasz w komórce język to nie English tylko Polski,wtedy na pewno polscy żołnierze Cię uratują w Iraku.
Film ani beznadziejny ani rewelacyjny,gdzieś po środku można go umiejscowić.Ciekawe zakończenie,mało kto się takiego spodziewał.
Beznadzieja. Film się kończy, a Ty zostajesz zblazowany z kończącą się paczką chipsów, po czym decydujesz się na pójście spać. Morał może i jest, znaczenie również jest, ale tak banalne, że w zasadzie człowiek nie odczuwa tego znaczenia ani trochę. Motyw powtarzający się w wielu filmach, nic też nowego w kreacji emocjonalnej głównego i jedynego bohatera. Tyle że ma się troszeczkę inne odczucia, bo prócz bohatera i jego emocji nie widzimy niczego innego, tak więc na tym też skupiona pozostaje cała uwaga.
Dawno tak bezproduktywnie nie straciłam czasu.
Nie poleciłabym tego filmu nawet na nudę, bo się tylko człek poirytuje.
Nuda i tyle. Denerwujące decyzje głównego bohatera, minimum logicznych działań. Cały film robią go w h....bambuko. Gdyby inny aktor siedział w tym pudełku (które chyba zwiekszało swoje rozmiary z biegiem filmu) to film byłby kompletną porażką ale dzięki niemu jest średni.
Smutne jest to że dla was wnioskiem jest fakt że "zostajesz zblazowany z paczką czipsów".. Nic nie wniósł? nie dał żadnych przemyśleń? Ludzie proszę was nie załamujcie mnie. Jest to jeden z niewielu filmów po którym można dyskutować na temat tego jak jest w iraku naprawdę, jak bezsensowana jest śmierć wielu ludzi, jak działają korporacje bezdusznie, i jak rząd. Pozatym jest tu przekaz wszelkich emocji których dawno szukać w kinie. Film jest klaustrofobiczny, trzymający w napięciu. Paul jest postacią której naprawdę się kibicuje i przeżywa niepowodzenia razem z nim.. Bardzo dobry spektakl..
a Wam tu piszącym życzę na Nowy Rok trochę więcej empatii.
co sie tak smuci ?
ten pomysł jest dobry na trzymajace w napieciu słuchowisko, moze sztuke teatralna (ale niezbyt długa zeby ludzie zabardzo nie ziewali i nie zasneli i z naprawde dobrym aktorem) ale nie film.
,ten film po prawdzi jest średnia tandeta która ma zarabiac (ciekawi mnie budżet 200 dolarów moze 250 a moze 100 ? bez garz aktorwkich) i jest to typowy film komercyjny, a ta jego "głębia" emocji i przemyslen jest tak wciągająca jak rozmowa o pogodzie.
Banał, mówiac banał nie mam na mysli ze życie żołniezy czy robotników etatowych jest BANAŁEM co tam wypominał zreszta zupełnie niesłusznie jeden ludek innemu ( z numerkiem 777 ten drugi - wybaczcie nie pamietam nicków) tylko ze tzw. "akcja" filmu (której po prawdzie niema) i scenariusz jest banalny, nastepna żecz ten cwaniak co mówił o przepuszczalnosci powietrza, jeju chłopie jak by to było 20 - 30 cm to by sie tyle piachu nie nasypało, nastepna rzecz wąż - motyw zupełnie tani i bezsensowny, co by tam robił wąż skad by sie wziął pozatym taki wąż !? ubarwienie wskazuje raczej ze nie jest to wąż pustynny ( wybaczcie nie chciało mi sie dokładnie gatunku szukac, co jest celemn tego co powiedziałem ? pokazanie ze jakiemus scenarzyscie przyszło do głowy: "Wcisniemy tam węza to jest myśl!" choc taka wytuacja jest wysoce nierealistyczna ponadto ta dziura która wypełzł gdzie była jak tamten obszukiwał powierzchnie tej skrzyni ?)
weże na pystyni poruszają sie NA piasku! (zobacz jaki sposób poruszania maja weże pustynne), chowają sie w jamach w piasku załomach skalnych (co ty myślisz że wąż to taka duża dżdżownica ? hę ?)
Haha i to mówi ktoś kto "Ciekawy przypadek Benjamina Buttona" ocenił na 10. To jest dopiero nudny film.
Empatia empatią, posith. Pod względem emocjonalnym patrząc, naprawdę niemiłosiernie szkoda się robi faceta i człowiek faktycznie myśli: "Ale bezmyślne sku***syństwo" i przeżywa, że ten już nigdy nie zobaczy żony i że ludzie albo mają go w dupie, albo żerują na nim do ostatniej chwili życia. Jednocześnie, wiadomo, kiedy pomyślimy sobie, że w Iraku zdarza się tak naprawdę, że giną niewinni ludzie, a inni nie starają się wystarczająco, by ich ratować, robi się tym bardziej niemiło emocjonalnie. Nie zmienia to jednak faktu, że film jest tandetny, tani, kiczowaty, nudny i nie da się tego chłamu oglądać po prostu. Rozumiem jeszcze, gdyby była to jedyna taka historia w tej tematyce - wtedy nie byłoby innego punktu odniesienia i faktycznie, może ten film byłby jakkolwiek znaczący. Tak więc, niestety, cały horror emocjonalny idzie w kąt w porównaniu z ogromem irytacji wywołanej tą bezsensowną produkcją. Tyle.
"Nie zmienia to jednak faktu, że film jest tandetny, tani, kiczowaty, nudny i nie da się tego chłamu oglądać po prostu."
Film nie jest tandetny, tani? ( tani = zly, drogi = dobry? ) kiczowaty ani nudny i nie jest to też chłam
i nie jest też "bezsensowną produkcją"
film pokazuje realizm wojny w Iraku, traumatyczne przeżycia zakładników a ty piszesz, że to jest bezsensowne? Jakby twój ojciec został porwany to też było by to BEZ SENSU? bez sensu kur. wa mać, nóż mi się otwiera w kieszeni jak czytam takie pierdoły.
Skąd ta agresja ?? W jednym zdaniu 5 razy opluwasz film. Wystarczyło napisać: FILM MI SIĘ NIE SPODOBAŁ.
wg. mnie masz po prostu wypaczony gust.
pozdrawiam
Aha i do tych którzy nie wiedzą jaki jest morał. Morał jest prosty " Zabierać manatki i spier...lać z Iraku. Ta wojna jest bezsensowna"
Jak już wspomniałam - empatia empatią.
Jednakże wszystko, co mi się nie podobało, to realizacja. Kiedy o niej mówię, zostawiam tematykę filmu w kąt. Oceniając *produkcję*, a nie *treść*, nie skupiam się na tym, co bym czuła, gdyby mi ojca porwali. Oceniam kunszt artystyczny reżysera, wykonanie, klimat etc. Odsuwam emocje na bok, by ocena była bardziej obiektywna.
Kiedy przykładowo oceniasz dzieło malarskie pod względem kunsztu, spoglądasz na warsztat, talent i samo wykonanie obrazu - na tej podstawie oceniasz, czy obraz jest *dobry*, czy kiczowaty. Nie skupiasz się wtedy na tematyce obrazu, nawet gdyby ukazywał on widok wybebeszonej matki z klęczącym przy niej dziecku.
Tak więc zrozum, że mówimy o dwóch różnych rzeczach, zukasz.
Hm, właśnie dzięki takim opiniom jak pana powyżej prawdziwie dobrzy reżyserowie są niedoceniani, a ludzie dają takie 8/10 chłamowi z najniższej półki. "Klątwa El Charro" pewnie też Ci się podoba, co?
a ja mam wniosek iż wolalabym dostać kulke w łeb niż gnić kilka godzin w pudle aż wkońcu zostać żywcem zasypanym piaskiem.
sam film pomyslowy, bo rzadko sa filmy w ktorych mamy tylko jednego aktora i to znanego glownie z komedii romantycznych, a tu pokazuje naprawde swietny warsztat aktorski.
a szczena mi opadła w momencie rozmowy z szefem..
Minimalizm dźwięków i doznań wizualnych, sprawia, że jesteśmy wyczuleni na każdy szmer podczas seansu. Mimowolnie wychwytujemy drobne szczegóły w ciemnej trumnie. Zamiast gwoździa do trumny dla filmu, mamy techniczny majstersztyk. Minimalizm wynosi film na wyżyny a hollywoodzki aktor dodaje filmowi blasku. Dramaturgia fabuły pod koniec filmu jest jeszcze bardziej podkręcona.
8/10
"Pogrzebany" zaczyna się od trzęsienia ziemi, które stopniowo zamienia się w armagedon...
Niech ten film będzie sobie "chłamem", "gniotem" czy innym "shitem". Dla mnie "Pogrzebany" jest obrazem rewelacyjnym. Nie podejrzewałem, że można nakręcić film w trumnie (przy minimalnych nakładach i środkach) i że będzie on trzymał w napięciu lepiej niż niejeden wysokobudżetowy thriller. Ryan Reynolds, którego do tej pory kojarzyłem bardziej z komedią, tu dał popis prawdziwej gry aktorskiej. To, co dzieje się w filmie, od początku szarpie ludzkie nerwy (poza manekinami ze sklepu z odzieżą używaną). Naprawdę, nie spodziewałem się zbyt wiele po "Pogrzebanym" a tu taka miła niespodzianka. Brawa również za zakończenie, które rozłożyło mnie na łopatki.
Ode mnie 9/10. Manekinom polecam "Dom woskowych ciał" tudzież "Pinokio w krainie Nibylandii".