No właśnie - jest pewne "ale". Na początku chcę zaznaczyć, że film mi się podobał, nawet bardzo. Odtwórczyni głównej roli - rewelacja po prostu! Wizualnie też bardzo przyjemny. Problem w tym, że raczej niezbyt realistyczny. Starsza samotna kobieta, która ma taki ogromny, piękny dom i jest na tyle niezależna? Polscy emeryci z reguły w podobnych sytuacjach nie bywają... Rzadko też przejawiają taki optymizm. Niestety... Ale oczywiście film warty obejrzenia.
Po pierwsze film z definicji nie jest rzeczywistością.
A po drugie nie patrzmy na sztukę materialnie ... to znak czasów, smutny znak.
:)
Hmmm.. Tak tak, znam definicję filmu :) Ale po prostu zawsze bardziej poruszały mnie te filmy, w których mogłam odnaleźć jakąś cząstkę życia swojego, albo kogoś, kogo znam.
Chciałam tylko przypomnieć, że na początku od razu zaznaczyłam, że film BARDZO mi się podobał. Ale nie oznacza to, że muszę być w 100% bezkrytyczna.
Pozdrawiam ;)
Zdaje mi się raczej, że nie chodzi tu o ukazanie konkretnej sytuacji, a raczej o ogólne spojrzenie na to z jakimi przeciwnościami muszą sobie radzić starsi ludzie. Zresztą kto powiedział, że to nie jest realistyczne? Zawsze znajdzie się jakiś wyjątek od reguły...a w filmie mimo wszystko lepiej nam się ogląda właśnie takie wyjątki.
Eh Słońce wydaję mi się, że te film nie miał na celu przedstawienia życia starszej osoby. Dla mnie ten film był powrotem do wspomnienia o mojej własnej babci: często bezpośredniej, kochającej dzieci(choć wyrażała to w mało zrozumiały niegdyś dla mnie sposób, notabene podobnie jak Aniela).
To trochę Prosta historia Lynch'a w wykonaniu żeńskim. Prosta linia, lecz w swej prostocie doskonała.