7,9 35 tys. ocen
7,9 10 1 34691
7,1 20 krytyków
Pora umierać
powrót do forum filmu Pora umierać

Niestety, ale film jest słaby, nie ratuje go ani poetyka jednego aktora ani to, że jest czarno-biały. Monologi - na siłę, Sceny - ckliwe i tandetne (chłopczyk biegnący i machający mamie na pożegnanie w zwolnionym tempie to spore nieporozumienie), no i kluczowa rzecz - w zasadzie nie wiemy dokąd zmierzamy. Otrzymujemy stertę wycinków, które nie składają się w całość i jeszcze psa, któremu tylko brakuje aby zaczął jeździć koleją. Film sili się na bycie jednocześnie poważnym i z humorem, na bycie ciepłym i zarazem zimnym . A przecież tam gdzie potrzeba, można by zagrać kolorem, jak zrobił to Trier w "Europie", można pokazać bohatera jak zrobił to Koterski w "dniu świra" gdy mamy się śmiać i jak zrobił to we "Wszyscy jesteśmy Chrystusami" gdy czas spoważnieć. Już nawet Linda lepiej poradził sobie z tematem w "Jasnych błękitnych oknach".

użytkownik usunięty
mesiah

Niestety muszę się zgodzić. Łopatologia przekazu obraża widza. Od pewnego czasu Kędzierzawska poszła w kierunku takich filmów z tezą wywaloną kawa na ławę. Tzn. jak wnuczka zła, to już taka, że w życiu ze świecą takiego potwora szukać, jak sąsiad nie na poziomie, to tłuścioch ze złotym krzyżem i włosami na żel. Syn tak samo, i jeszcze do tego jeździ polonezem Caro. Jak dom piękny, to taki, że można się zsikać z zachwytu. Tak, że do końcowej decyzji bohaterki nie potrzebujemy najmniejszego wysiłku intelektualnego - powiedziałbym, że zostaliśmy go pozbawieni przez twórczynię. Jeszcze: jak dziecko marginesu, to przebrane za apasza i mówi językiem przedwojennej Pragi. Byłem zachwycony Szaflarską, ale po filmie czułem zażenowanie.

ocenił(a) film na 7
mesiah

A ja się nie zgodzę.
Dzięki Szaflarskiej jest na co patrzeć. Jej kocie oczy nie pozwoliły mi spuścić z niej wzroku. Uroczy uśmiech i niezłe teksty spod jej adresu.
Sceny ckliwe? Możliwe, ale film przekonuje swoją prostotą i bezpośrednim przekazem. Nie widziałam jeszcze takiego - ha! optymistycznego! - filmu o umieraniu, śmierci, samotności ("a gdzie mi tam przyszło umierać!")
. Mimo wszystko - umiem się uśmiechać przez łzy.

ocenił(a) film na 8
tosiolandia

Macie rację - u Kędzierzawej zły to ten brzydki, chciwy i głupi, a dobrzy zawsze są zakochani piękni i mądrzy.
Drażni trochę ta łopatologia, ale całość ratuje genialna gra Szafarskiej i wizualne piękno filmu - co jest w zasadzie zasługą operatora i montażysty (ta sama osoba) filmu. A porównania do "Jasnych błękitnych okien" w ogóle nie rozumiem - tam nie było przecież nic zabawnego, a film ogólnie dużo słabszy.