Na byle netflixowe gówno się rzucacie jak muchy do ekskrementów, ale klasyki to wcale nie oglądacie, macie ją niestety gdzieś! Przecież "Sandokan" reprezentuje sobą tyle wspaniałych rzeczy: sympatycznych bohaterów, świetną fabułę, mądrze nakręcone sceny walki, przesłanie że nigdy nie należy się poddawać, docieranie do celu mimo przeciwności, a nawet nienajgorsze aktorstwo. Zazdroszczę mojemu tacie, że był na tak wspaniałym filmie w kinie (to były czasy komuny). Kabir Bedi niejako stał się głównym bohaterem, z lubością wręcz patrzyłem na jego popisy mieczem i sceny, gdzie wiosłuje swoją łódź. W pełni podziwiam i szanuję. 8/10