To jedyna część o Robin Hoodzie jaką widziałem, i wątpię żeby reszta choćby trochę jej dorównywała. I chyba najlepszy przygodowy jaki widziałem(nawet od Poszukiwaczy zagubionej arki) Polecam
Naprawdę nie musisz oglądać innych części, podobnie jak ta w swoich czasach tak i pozostałe są nijakie, każda na swój sposób, natomiast jeśli słowo przygoda ma być odzwierciedleniem twoich wrażeń filmowych związanych z tym dziełem to myślę że podróż do najbliższego kompleksu leśnego dostarczy większych zdecydowanie doznań niż panowie w rajtuzach nawet jeśli wśród nich był Errol Leslie Flynn
Czy myślisz że każdy meloman równie mocno pokocha XVIII w. arcydzieło Mozarta Requiem jak dla wielu arcydzieło XX w. Closer Joy Division, liczy się to co sam widziałeś, słyszałeś i poczułeś. 100 krytyków może mi powiedzieć że 8,5 Felliniego było jego najlepszym filmem a dla mnie będzie to np. La Strada co z tego wynika nic po prostu de gustibus non disputandum a w tym mieści się również możliwość wyrażenia mojej opinii nawet jeśli zaburza ona twoje poczucie wartości ustalonych kanonów filmowych