Ptaki Nocy (i fantastyczna emancypacja pewnej Harley Quinn)

Birds of Prey (And the Fantabulous Emancipation of One Harley Quinn)

2020 1 godz. 49 min.
6,6 9 223
oceny
6,6 10 1 9223
16 728
chce zobaczyć
5,3 7
ocen krytyków
{"rate":5.28571,"count":7}
powrót do forum filmu Ptaki Nocy (i fantastyczna emancypacja pewnej Harley Quinn)
  • stemirad ocenił(a) ten film na: 8

    Na film czekałem od długiego czasu. Margot nie zawiodła, była rewelacyna. Myślę, że film można podzielić na 2 części. Kiedy wątki bohaterek są prowadzone osobno, jest to 2/3 filmu. Bardzo mi się podobał to tego czasu. Brutalność przełamywanie czwartej ściany, czarny humor, kolory, muzyka. Czasami przypominał mi Deadpoola.Po prostu super.
    Drugą częścią jest dla mnie moment "zjazdu" bohaterek. Wkracza mroczny klimat DC, którego nie jestem fanem.. i rozpoczyna się znowu walka... no nie. Tego nie kupiłem i moja euforia związana z filmem nieco przygasła.

  • Taniz ocenił(a) ten film na: 9

    stemirad Co nazywasz "mrocznym klimatem DC" ?? Pytam bo nie wiem do jakich momentów nawiązujesz.

  • stemirad ocenił(a) ten film na: 8

    Taniz Moment, w którym bohaterki spotkały się w "Półapce" (chyba dobrze pamietam). Mocna mgła, niebieskie światło, ciemność.

  • Janel ocenił(a) ten film na: 7

    stemirad No nie, w końcu był klimat Gotham. Za mało takich lokacji było w filmie i miasto nie przypominało miasta Batmana.

  • Alex_Tyler ocenił(a) ten film na: 3

    stemirad Głąbie skad pomysł, że to klimat DC? Mało chyba filmów DC oglądałeś i czytałes komiksy. Rzeczywiście ostatni Aquaman był bardzo mroczny w twoim znaczeniu... czy trailer nowej Wonder Woman...

  • Slayer ocenił(a) ten film na: 7

    stemirad Zgadzam się, taki niby "poważny" finał mnie również rozczarował. Myślę, że chodzi o "dramatyczną pogoń" i "ostateczną walkę", gdzie zabawy było znacznie mniej niż przez całą resztę filmu.

  • stemirad ocenił(a) ten film na: 8

    stemirad Pozwolę sobie wkleić mój komentarz pod recenzją Pana Kinomaniaka, tam się bardziej rozpisałem.

    Nie jestem żadnym krytykiem filmowym, a zwykłym 20 latkiem, który pójdzie czasami do kina. Nie czytałem również komiksów. Legion Samobójców oceniłem na 6/10 tylko ze wględu na Margot, inaczej dostałby 4/10. Zaczynając od głównej obsady: Margot fenomenalna, Jurnee Smollett-Bell bardzo okej. Nie przypadły mi dwie pozostałe bohaterki - Mary Winstead, jakaś nudna, sztywna.. i Pani Inspektor, która wyglądała jak z komedii policyjnych z lat 80. Czarna Maska faktycznie nie wzbudzała respektu.
    Piewrsza część filmu bardzo mi się podobała. Brutalność, rozróba, opowiedziane wątki bohaterów, komiksowe wstawki, przełamywanie czwartej ściany. Było to trochę zwariowane jak sama Harley, gdy po 30 minutach seansu wracamy się do początku, bo Quinn zapomniała czegoś opowiedzieć. Scena z napadem na posterunek Policji rewelacja. Tak jak powiedziałem jest brutalnie, ale w taki sposób, że "bawimy" się z bohaterką, a nie czujemy tego napięcia (jak w np John Widdick). Również pomyślałem o Deadpoolu, konwencja trochę zainspirowana, ale czy to źle. Jest cukierkowo, przekontrastowanie, tak jak ma być. Siedzący obok mnie ludzie najwidoczniej też się dobrze bawili, nie raz było słychać podśmiechujące osoby na sali.
    Przechodząc do tego co mi się nie podobało. Nie zrozumiałem sceny z Margot śpiewającą operę, ale niech będzie. No i druga część filmu, można powiedzieć, gdy wszystkie bohaterki się spotykają. Robi się "mrok" DC, którego nie jestem fanem. Wielkie pojednanie, sceny walki już mnie zaczęły męczyć. Zrobiło się płasko, sztampowo i przestało trochę trzymać logiki (choć czego ja oczekuję po kinie superbohaterskim). W scenariuszu czuć trochę ukryty feminizm, ale mi to nie przeszkadzało. Dziwne było przedstawienie Czarnej Maski z jego zabójcą, sugerowanie, że panowie mieli się ku sobie? Tak to zrozumiałem.
    Podsumowując, gdyby film skończył się w 2/3 dałbym mu 9/10. Druga partia mocno nie przypadła mi do gustu, dałbym jej 6/10. Dla Margot 12/10. W kinie bawiłem się jednak bardzo dobrze, było to coś czego oczekiwałem - fajny, luźny film, nie wymagajace za wiele, dające dużo radości i rozrywki.

  • Rozgdz ocenił(a) ten film na: 8

    stemirad "Nie zrozumiałem sceny z Margot śpiewającą operę". To nawiązanie do pewnej sceny z "Suicide Squad".

  • jarek_celinski ocenił(a) ten film na: 5

    Rozgdz "Operę" ? To nawiązanie do pewnego filmu z Marylin i chyba jeden z lepszych przerywników w tym filmie.

  • tomekvectra ocenił(a) ten film na: 5

    stemirad Mi się nie podobał. Też miałem odczucie, że oglądam Deadpola w spodnicy.... podobny humor, narracje bohatera, wracanie do zdarzen z przeszlosci. Tylko ze o ile Deadpool byl czyms nowym tak ten film traktuje jak slaba kopie. Dodatkowo brakowalo mi troche czarnej maski. Wlasciwie nawet nie wiem po co on ja zalozyl pod koniec, bo w sumie nic to nie zmienilo.