Ten przereklamowany filmik robił na mnie wrażenie, gdy miałam jakieś 11 lat i sie podniecałam, że tam bluzgają, strzelają, stukają sie i cpają do porzygu. Nie muszę dodawać, ze nie byłam wtedy zbyt wymagającym widzem.
Dam mu 4 z sentymentu. Normalnie dałabym 2 góra 3.
znając cie skądinąd z głupich wypowiedzi, dziwię się że dalej się nie podniecasz "stukaniem się" i "cpaniem do porzygu"
Wiesz czemu tak jest? Bo to nie moje wypowiedzi są głupie, tylko ty najzwyczajniej w świecie nie rozumiesz tego, co czytasz.
Co ''PF''- wiem jak funkcjonuje Filmweb i spodziewam się ataku nawiedzonych fanów, którzy będą wmawiać mi jaka to jestem głupia i nie znająca się ;) Nie umrę od tego ani tym bardziej nie zmienię zdania.;)
Jednak na wypadek, gdyby to przeczytali normalni, mniej nawiedzeni ludzie(obojętnie fani czy anty-fani), pragnę podkreślić, że jest to moja, prywatna opinia i nie zamierzałam nią nikogo obrażać.
nie jestem fanem PF, choć film jest dobry z tego co pamiętam. a co mojego rozumienia, to wierz mi, że nie ma czego rozumieć w twoich wypowiedziach, gdyż nie chodzi i ich formę a treść, która często jest po po prostu głupia,a wiem bo przypadkiem czytałem, niestety.
Tak a możesz podać jakiś przykład? Bo puki co piszesz puste zdania. Można się nie zgadzać z czyimś gustem, poglądami czy mieć zupełnie odmienne zdanie na jakiś temat. Jeśli jednak zarzuca się komuś głupotę, nie podając jednocześnie żadnego dowodu to raczej samemu jest się głupim.
Zawsze znajdzie się osoba która starać się będzie udowodnić kwadraturę koła..... Pulp Fiction był pod kilkoma względami dziełem przełomowym. Jeżeli zaś tego nie dostrzegasz, to ktoś
(słusznie lub nie) może Ci zarzucić brak wiedzy filmowej lub wręcz głupotę. Osobiście uważam, że brak Ci wiedzy - nie rozumu. Pozdrawiam.
To jeden z filmów o których nie wolno powiedzieć złego słowa mimo, że nie podoba nam się.
Lub nie rozumiemy o co tu właściwie chodzi.
Mnie się nie podoba tak jak i wszystkie filmy Tarantino.
5/10 z uwagi na stare czasy.
Byłoby miło gdyby niezbyt bystrzy ludzie nie przypisywali innym swojej głupoty :)
Osobiście podejrzewam, że film już nie trafia do dzisiejszych dzieciaków, może tylko do Pokolenia X, może dla nich zrobiony. A może po prostu film, będąc pastiszem jest trudny do pojęcia dla ptasich móżdżków, nie wiem...
Trzy tygodnie myślałaś nad ta jakże cięta ripostą?...ty to dopiero jesteś głęboka ;p
Och no...już nie tłumacz się ;p
,,wrócę to za jakieś 3-4 tygodnie''
Nie musisz się fatygować. Zwłaszcza, że myślenie to dla ciebie ewidentnie ogromny wysiłek, przez co twój kolejny post pewnie znowu będzie miał tyle wartości, co spam.
Twoje napastliwe i agresywne wypowiedzi świadczą jedynie o tym, że brak ci jakichkolwiek rzeczowych argumentów i elementarnej umiejętności dyskusji, co z kolei doprowadza do frustracji, która usiłujesz wyładowywać na kimś, komu nie podoba się to samo co tobie- a czego nie potrafisz obronić rozsądną argumentacją.
"Ten przereklamowany filmik robił na mnie wrażenie, gdy miałam jakieś 11 lat i sie podniecałam, że tam bluzgają, strzelają, stukają sie i cpają do porzygu."
z tego co pamiętam film nie był reklamowany, chyba, że twoje reklamowanie to opinie z ust do ust. Ja jak miałem 11 lat oglądałem muminki i miałem zajawe. Gdybym obczaił wtedy PF nie miałbym pojęcia co to znaczy 'ulica', prawdziwa agresja, stan po naćpaniu, idealnie odwzorowane rozmowy ludzi na fafce. Nie wiem jak ty ale ja jako szczyl ograniczałem się do %, a polskie realia były inne. Bluzgają? - to chyba najgorsze co można przywołać z tego filmu :). W życiu nie absorbował tego faktu do komentowania filmów, a samo ich pojawienie się w filmie traktuje jako niekomercyjny dodatek. Kto strzela to strzela, kto ćpa to ćpa, a stukają się wszyscy.
"Nie muszę dodawać, ze nie byłam wtedy zbyt wymagającym widzem."
Brakuje ci dodatkowego punktu widzenia do tego typu filmów. Dystansu przede wszystkim.
"Dam mu 4 z sentymentu. Normalnie dałabym 2 góra 3."
Ewidentnie szukasz zaczepy. Postawiłbym dwa zero, że gdyby nie to nie puściłabyś mniej niż 5. :)
"Co ''PF''- wiem jak funkcjonuje Filmweb i spodziewam się ataku nawiedzonych fanów, którzy będą wmawiać mi jaka to jestem głupia i nie znająca się ;)"
Ludziom znudziło się tłumaczenie tego filmu. W normalnych okolicznościach otrzymałabyś tysiąc nacięć na ciele. Mnie też już to nie irytuje, szczególnie, że nie zapowiadasz się na głupią, a brakuje ci... (patrz pkt. 2)
"Jednak na wypadek, gdyby to przeczytali normalni, mniej nawiedzeni ludzie(obojętnie fani czy anty-fani), pragnę podkreślić, że jest to moja, prywatna opinia i nie zamierzałam nią nikogo obrażać."
Szanuję, ale jeśli obejrzałbym film z takim poparciem skupiłbym zmysły od pierwszej minuty i oglądałbym dopóki nie zrozumiałbym, co w tym filmie jest.
"Jeśli jednak zarzuca się komuś głupotę, nie podając jednocześnie żadnego dowodu to raczej samemu jest się głupim."
W 100% się zgadzam. :)
jakbyś miała ochotę osobiście mogę ci pokazać o co w tym filmie chodzi ... :)
,,jakbyś miała ochotę osobiście mogę ci pokazać o co w tym filmie chodzi''
Hmm...brzmi intrygująco, choć nie bardzo rozumiem co się za tym kryje.;)
Chodzi mi o to, że ja ci pokarzę świat PF, a ty mi pokarzesz Ziemię Obiecaną. :)
Styl Tarantino po prostu trzeba lubić i rozumieć. Bez tego ani rusz. A PF nie mozna brać na poważnie, to jest zgrywa z Ameryki. Aczkolwiek bardzo dobra zgrywa. 10/10
Wow to teraz trochę pojechałaś. Że lubić to tak ale z tym rozumieniem to przerost formy nad treścią. Styl Tarantino albo się lubi albo nie. Nie ma tam nic do rozumienia. Są to po prostu filmy specyficzne i posiadają unikalny klimat i nie ma co się dziwić tym co mają do nich mieszane uczucia. Pozdrawiam.
nie zgadzam się z tym stwierdzenie... podam bardzo dziwny, kontrowersyjny przykład:
jeśli czegoś się nie lubi tzn., że się nie rozumie, (tego się nauczyłem w ciągu życia) nie ma rzeczy na ziemii, których nie można nie lubić (wyjątek: głupota)
prosty przykład:
weż jakiekolwiek hobby, sport, którego nie lubisz (bo nie robiłeś) i zacznij, a to pokochasz :) bo zrozumiesz
finalizujac twoim tokiem rozumowania: filmy Tarantino da się nie lubić, lubić, i znacznie wyższy level, rozumieć
Czyli jak ktoś nie lubi disco polo albo np. jabłecznika to znaczy, ze tego nie rozumie...;P
dokładnie tak słońce ... dokładnie tak :)
a jeśli odpowiadając poważnie, to delikatnie to hiperbolizowałem a sens pozostał nienaruszony
ale 'haj fajw' dla ciebie. xD
Ja wobec tego nie rozumiem: rodzynków, zalewajki, kapusty z grochem i piosenek Britney Speers...
No trochę nie do końca. Iarna ma rację jak nie lubię jakiejś potrawy to jej nie rozumiem? Albo z kolorami. Czarny albo biały. Bardziej lubię czarny to znaczy, że białego nie rozumiem? To wszystko kwestia przyzwyczajeń i upodobań. Zdarza się, że można czegoś nie zrozumieć ale stwierdzenia, że jak się czegoś nie lubi to przez brak zrozumienia bym jednak unikał.
... :)
no faktycznie, dzięki wam wiem już, że nie rozumiem marchewki
ale uwierzcie mi, że Pana kalafiora można świetnie zrozumieć, trzeba go tylko często jeść
A potrawy regionalne? Skąd się biorą? Czy chodzi o sam smak w sensie zmysłowym czy o coś więcej - rodzaj głębszego _porozumienia_ z daną grupą etniczną?
Kolory to akurat bardzo słaby przykład - ich wpływ na psychikę i zależności w kulturze nie wymagają większych wyjasnień.
Kwestia jest taka że pewnych rzeczy nie chcemy zrozumieć i dobrze nam z tym :)
Jednak są wyjątki - można być na coś fizycznie uczulonym (choć ciekawe czy tylko fizycznie?)
1. gdy na mnie film z dzieciństwa robił pozytywne wrażenie to wole go nieoglądać teraz - niech pamiętam to jaki był dla mnie wtedy
2. każdy ma prawo do swojej opinii - nawet największy debil
3. Tarantino się kocha lub nienawidzi ( chodzi mi o styl ) - prawdopodobnie należysz do tej 2 grupy ludzi
4. niejestem osobą która jak cameron_baum mówi że kultowego filmu nie można oceniać ( pkt.2 )
5. ja lubię jego styl ( pkt. 3 ) - ty nie musisz
6. wszyscy skączmy tę jałową dyskusję w której i tak przegrasz bo twoja grupa ( pkt. 3 ) jest (przynajmniej na tym forum) bardzo mała
proponuję skończyć tę dyskusję, a nie skączyć,
Sorry nie mogłem się powstrzymać.