Wersja Hitchcocka oczywiście była dużo lepsza, ale ta nie jest kiczem

Zastanawiam się, czy w tym filmie jest chociaż jeden element , który byłby lepszy od wersji pierwotnej… Wolę A. Boni od L. Oliviera.
Ale nie tylko dlatego warto film obejrzeć. Warto dla samego porównania, wersja jest oczywiście kolorowa, inna wizja domu, właściwie zamku, inne stroje, fabuła też jest zmieniona . Mimo znacznej długości nie ma dłużyzn i ogląda się dobrze.

Trzeba pamietać, że dorównać arcydziełu jest szalenie trudno.

1
  • a ja nie rozumiem zachwytu nad wersją Hitchocka obejrzałam obydwie wersje i z 2008 roku bardziej mi przypadła do gustu. Jedynie pani Denvers zarówno z 1940 roku jak i z 2008 roku były przerażające :). Obejrzałam trzy filmy Hitchocka Rebeckę Ptaki i Psychozę i jedynie psychoza była rewelacyjna przerażająca.

    • Dla mnie geniusz wersji pierwotnej polegał na tym, że Rebeka cały czas pozostawała zagadką. Ani razu nie jej nie pokazano, nie było nawet zdjęcia z jej twarzą. Ciekawość widza cały czas więc rosła. Nie było tam też dosadności, w nowej wersji sceny w prosektorium i identyfikowaniem zwłok były zbędne. W wersji pierwotnej nie było żadnej zbędnej lub przesadzonej sceny, lepsze były też i scenografia i zdjęcia . Domostwo z uwagi na mroczną treść całego dzieła powinno według mnie również być tajemnicze , raczej ciemne, niż słoneczne. Morze w związku z tym, co się stało, też powinno być groźne i tajemnicze, u Hitchcocka było właśnie takie. Pokój Rebeki, jak to mówiła Danvers, najpiękniejszy w całym zamku, był wyrazem wyśmienitego gustu , a właścicielka nie miała żadnych ograniczeń finansowych. I to było widać , ale tylko w wersji pierwotnej. Itd. Są takie sceny z wersji Hitchcocka, które pamiętam doskonale od wielu lat, właściwie od pierwszego obejrzenia, wryły mi się w pamięć totalnie, a wersji Milaniego takich scen nie widzę. Mam na myśli np. pożar z zarysem postaci Danvers w oknie, scenę z balu, gdy nowa pani de Winter usłyszała na widok swojego stroju okrzyk Rebeka, itp. w opisie te sceny brzmią banalnie, ale w filmie są niezapomniane. To wszystko to oczywiście kwestia indywidualnego odbioru.
      Poza tym „Rebeka” Hitchcocka w założeniu – według mnie- nie miała być filmem przerażającym, raczej tajemniczym i mrocznym.

Zgłoś nadużycie

Opisz, dlaczego uważasz, że ten wpis nie jest zgodny z regulaminem serwisu: