Bardzo udany debiut Jana Komasy w USA...Rok 1984 made in America przez pryzmat idyllicznej rodziny, której wydawaloby sie nic i nikt nie powinien zlamac...Wciąga, intryguje i przeraża.
To niezwykle intensywny i gęsty film. Postać Liz jest uosobieniem współczesnego, narastającego widma populizmu. Robi to w sposób niezwykle subtelny, ale z precyzją godną ostrza skalpela.
Nie jest to jednak populizm, którego celem jest jedynie wywalczenie sobie kawałka władzy i pieniędzy. To populizm na wskroś...
Prawdziwe spojrzenie na lepsze jutro, bo "trzeba zmieniać świat aby żyło się lepiej", bo kraj mimo że wolny, mimo że niepodległy to zawsze się znajdzie jakieś "ale". Bo ustrój, bo władza, bo zasady aktualnie panujące są dla nas niewystarczające, niepasujące, "złe" w naszym mniemaniu i potrzeba radykalnej zmiany bo...
że mógłby zrobić o czymkolwiek, i tak bym się wybrał do kina. Nic tylko czekać na kolejny dobry film!
Komasa przedstawia szarą rzeczywistość jaka może spotkać nasz kraj kiedy do władzy dojdą ludzie nastawieni na władzę,ludzie wyrachowani i pod płaszczykiem "bóg,honor,ojczyzna doprowadzą nas do upadku.
Świetnie oddana teraźniejszość USA i skutków realizacji ideologii MAGA. Nie ma większej różnicy, czy ktoś chce meblować świat na podstawie jedynej słusznej tożsamości, czy klasowej, czy według boskich prawd objawionych – dla demokracji jest to tak samo katastrofalne w skutkach, bo takiego sposobu rządzenia państwem z...
więcejDawno nie oglądałem nic tak dobrego!
Film jakże aktualny i adekwatny do naszych czasów. To jakby przestroga przed tym, co obiecują nam różni skrajnie radykalni politycy, a w co ślepo wierzą ich wyborcy. To jak wycieczka w przyszłość, do rzeczywistości, którą sami sobie szykujemy i która nie jest tak abstrakcyjna, jak...
Wybrałem się do kina z wielką nadzieją, jak się sprawdzi nasz najbardziej amerykański reżyser – od dawna uważałem, że jego miejsce jest w Hollywood.
Ech... Polacy nie rozumieją Amerykanów, gorzej – Polacy nie rozumieją ludzi.
Narracyjnie jest jak w polskiej kampanii wyborczej, gdzie każdy ruch sztabu jest...
Świetny film ale trochę nie rozumiem wątku ciąży. Tzn. rozumiem ale co on miał wspólnego z resztą filmu? Może coś przeoczyłem i ktoś mi wyjaśni?
Dobry film ale czy może mi ktoś powiedzieć czemu miała służyć ta scena z psem, co miała pokazać, czego być metaforą?
Film bazuje na konflikcie i tym rozpala emocje widza, jest groteskową oceną dzisiejszej opinii publicznej w USA. Świat tutaj jest czarno-biały brak jakiejkolwiek polemiki - czyli oni są źli, a my dobrzy. Do połowy film się jeszcze broni ale biorąc pod uwagę reżysera i narzucony cel - im dalej w las tym gorzej....
To film, który trafia w bardzo czuły punkt współczesnego świata.
Nie opowiada o jednym kraju ani jednej ideologii, tylko o mechanizmach — o tym, jak łatwo podziały, lęk i poczucie moralnej racji potrafią rozbić wspólnotę i relacje międzyludzkie. "Rocznica" działa jak ostrzeżenie: gdy przestajemy słuchać siebie...