albo palic na stosie !!!! nie dało sie wytrzymac!!! to film dla idiotów
Ja jestem tego zdania, że jak ktoś nie ma nic mądrego do powiedzenia/napisania powinien zamilknąć bo nic nie wnosi. Oceniłeś film "Noc oczyszczenia" na 8 a ja na 3 analogicznie ja ten film oceniłem na 8 a Ty na 3, mógłbym tak samo napisać że tamten film jest dla idiotów. Każdy ma inny gust, każdemu inne filmy się podobają, a napisanie że film jest dla "idiotów" czyni Cię po prostu ŻAŁOSNYM. Tyle w temacie, miłego oglądania filmów nie dla idiotów.
Chciałem być takim idiotą i nakręcić film, który zarobi 120+ mln dolarów :)
Ogólnie to film nie jest najwyższych lotów. Ja osobiście lubię Sandlera, więc oglądanie z nim filmów przychodzi mi łatwiej, a także ładniej uśmiech na twarzy się pojawia. Ogólnie film nie zasługuje na 7, którą mu dałem, ale dobrze mi się ten film oglądało.
W święta oglądamy komedie i w te obejrzałem cztery w sumie. Dwie francuskie i dwie amerykańskie. Co mogę rzec że na tle tamtych filmów ten wypada żenująco, naprawdę pozycja najniższych lotów. Błąd za błędem, niczym nie wytłumaczone decyzje i postępowania bohaterów w niektórych wątkach, prymitywne amerykańskie zagrania które niby miały śmieszyć. Tyle że nie wyszło to za bardzo.
Dla przykładu jedna z nich to http://www.filmweb.pl/film/Szef-2014-600964. I patrzę to g..o ma 7 pkt a tamto ma 6.8, bo nie ma tam sandlera. Obie to proste amerykańskie filmy familijne, jak najbardziej gatunek porównywalny. Chef jest śmieszny, humor jest często niewymuszony, fajnie i lajtowo się ogląda. Ten to po prostu prymityw - weźcie sobie po 5 min z każdej komedii amerykańskiej tego z ostatnich 10 lat i połączcie w jeden film i mniej więcej wychodzi Blended. I dlatego wciąż nieustająco nie kumam tych ocen na filmwebie.
A ja na noworocznego kaca szukałem czegoś "lekkiego" i przyznam, że całkiem przyjemnie się to oglądało. To, że głupie, momentami nielogiczne, przewidywalne...wybaczam :)
Za wiele filmów powinni palić na stosie, albo przynajmniej zamykać 300 metrów pod ziemią w metalowej klatce, ale nie wydaje mi się, że byłoby za ten film. Raczej rzuciłbym Zmierzch, albo inne tałatajstwo za którym biegają nastolatki bo jakiś tam pseudo wampir ściąga koszule i one też by chciały być wampirami. Ten film jest przyjemny, jest śmieszny. Głupkowato śmieszny, ale taki właśnie był w zamiarze, jak zresztą większość filmów Sandlera. Film na niedziele, z rodziną czy nie. Można się odprężyć, pośmiać z naprawdę fajnie skonstruowanych sytuacji. Jak ktoś się nudzi i nie chce oglądać "Procesu Joanny D'arc", albo "Człowieka słonia", to niech sobie włączy taki film. Jeden z wielu, podobnych, takich samych, ale śmiesznych.
Jak można się odprężyć na filmie z natarczywym jazgotem dzieciaków i natarczywej obecności "afrykańskiego" zespołu - nie pojmuje,
Skończyłem go oglądać pół godziny temu a wciąż mi w uszach dzwoni,
Pierwsza randka z wymiocinami zupy cebulowej po prostu bomba, koń by się uśmiał,
ich zakochanie wykalkulowane na potrzeby dzieciaków, rzecz jasna ona musiała mieć synów on dziewczynki, a całość podlana afrykańskim sosem żeby nie było wątpliwości. Jakież to wyjątkowe i romantyczne spotkanie.
Nie mogło rzecz jasna zabraknąć typowo amerykańskiego wątku sportowego, złego ojca biologicznego i śmierci matki na raka. A ten nagły zwrot akcji z pocałunkiem. niesamowite, jakież to sensowne i autentyczne wątpliwości faceta który córkę nazywa na cześć espn, zważywszy na fakt że film zaczął się od świadomie zainicjowanej randki a spojrzał na nią dopiero kiedy założyła ładniejszą kieckę.
Niewiele im brakuje do Eve z "Gatunek" na podstawie filmu aż strach się bać matek i ojców z dziećmi. Fajnie skonstruowane sytuacje? Chyba widzieliśmy dwa różne filmy. Bo nawet te z Grizzwoldami(lata 80te) były o wiele fajniejsze niż jazgotliwe i absurdalne Blended.
Tytuł jest trafny - po obejrzeniu szanowny widzu czy masz dzieci czy nie masz poczujesz się jakbyś gowę wsadził do blendera.