Poruszył mnie moment, w którym bohaterka najpierw się zawahała a potem zdecydowała wyrzucić torbę Pakistańczyków. Chodzi o to, że jej działanie było takie automatyczne. Praktycznie będąc w trakcie popełniania przestępstwa, jej postawa była pełna podejrzliwości, jakby to wtedy ona chciała obronić innych przed "tymi" ludźmi. miałam wrażenie, że zrównała ich wówczas z pojęciami "zła" i "niebezpieczeństwa" tylko na podstawie stereotypów, bo przecież na wzmiankę o Pakistanie mówi, że nie wie gdzie to jest.