7/10

Zrobiony za 100 tysięcy funtów reżyserski debiut Erana Creevy'ego, którym przekonał Ridley'a
Scotta do wyprodukowania swojego następnego filmu, zeszłorocznego "Welcome to the Punch".
Jest to kino na wskroś brytyjskie, osadzone na peryferiach Londynu opowiada o 24-godzinach z
życia młodego pakistańskiego dealera. Zaczyna się niewinnie, przyjeżdza do niego przyjaciel z
którym nie widział się od lat, razem szwędają się po okolicy, sprzedają towar, wchodzą w interakcje z
miejscowymi narkomanami, drobnymi kombinatorami i przestępcami. Sielski dzień z życia dealera
przeradza się jednak powoli w koszmar, gdy drobne katastrofy zaczynają się nawarstwiać i zagrażać
jego spokojnej egzystencji, nie wspominając już o reminiscencjach tragedii z przeszłości, której
szczegóły stopniowo poznajemy.

"Shifty" jest filmem lepszym od "Welcome to the Punch", może nie tak ładnie sfotografowanym, ale
za to nie epatującym tak bardzo filtrami, nastawionym raczej na naturalistyczną stronę wizualną,
nieobfitującym wprawdzie w brytyjskich aktorów z pierwszej półki, ale za to oferującym galerię
wyrazistych, utalentowanych aktorów, których twarze będą nieobce miłośnikom angielskiego
współczesnego kina i może dość ubogim w sceny akcji, ale za to bogatym w treść, poświęcającym
wystarczająco uwagi bohaterom oraz szczerym w przedstawianiu rzeczywistości, ale nie
obawiającym się przy tym sięgać po trochę surrealizmu i humoru. Rzecz warta uwagi.

Więcej recenzji i innych materiałów o kinie:
http://kinofilizm.blogspot.co.uk
https://www.facebook.com/pages/Kinofilia/548513951865584

    Zgłoś nadużycie

    Opisz, dlaczego uważasz, że ten wpis nie jest zgodny z regulaminem serwisu:
    Ostatnio odwiedzone
    wyczyść historię